„Powroty” – Annie Ernaux

Powroty, Annie ErnauxAnnie Ernaux, laureatka Literackiej Nagrody Nobla z 2022 roku, pisze w specyficzny sposób. Jej książki trudno nazwać powieściami, ponieważ pisarka odwołuje się w nich do własnej biografii oraz pamięci. Dzięki Anastazji Dwulit poznać możemy tłumaczenie na język polski „Powrotów”. Odnajdziemy w książce znany świat, pojawiający się w „Latach” oraz publikacji „Bliscy”. Czy za sprawą „Powrotów” autorka zdoła powiedzieć coś więcej, co przykuje naszą uwagę?

Annie Ernaux zaczyna od poruszającego obrazu. Mówi nam, że w 1952 roku ojciec próbował zabić jej matkę. Przyszła pisarka miała wtedy dwanaście lat. Scena, której była mimowolnym świadkiem, przecięła jej życie na pół. Odtąd czuła, że skończyło się jej dzieciństwo, a zaczęło życie naznaczone wstydem. Autorka dorastała w Normandii, w robotniczym miasteczku Yvetot, gdzie rodzice prowadzili mały sklep z kawiarnią. Szansą na poprawę sytuacji było zdobycie wykształcenia. Zdolna jedynaczka otrzymała edukację prywatną. Uczyła się w szkole prowadzonej przez siostry zakonne. Zamiast jednak poczuć się lepiej, doświadczyła stanu wyobcowania i niedopasowania do reszty.

Dziewczynka czuła się inna, nie potrafiła odnaleźć się w zwykłych sytuacjach, które dla pozostałych dziewcząt były zupełnie naturalne. Język, jakim się posługiwała na co dzień, również wymagał zmian. Świadomość, że jej rodzice mówią i zachowują się inaczej niż rodzice koleżanek, sprawiała dziewczynce ból. Nastolatka uczyła się żyć ze wstydem, ale miała wrażenie, że za chwilę zostanie zdemaskowana, a zaraz potem odrzucona przez wszystkich.

Wstyd dla młodej Ernaux stał się sposobem na życie. Nic dziwnego, że pierwsza część książki nosi właśnie taki tytuł. „Wstyd” wiąże się z przeszłością i z awansem społecznym. Dziewczynka pragnąc dostosować się do osób lepiej sytuowanych, wciąż miała wrażenie, że coś jej umyka, czegoś nie rozumie tak, jak reszta. Różnice klasowe i wstyd zaczyna rozumieć z czasem, a potem rozkładać na czynniki pierwsze. Pragnie pisać tak, by nie zdradzić świata, z którego wyszła. Nie odcina się od przeszłości, a  wraca do miejsc, które miały stać się trampoliną do lepszego świata.

Ernaux w swoich tekstach cofa się do bolesnych wspomnień, ale po raz kolejny chce być precyzyjna w tworzeniu, dlatego konkretnie i jasno wyraża myśli. Zastanawia się, jakiego używać języka, by nie zdradzić swoich korzeni. Rezygnuje z ozdobników na rzecz przystępności w odbiorze. Jej wspomnienia staną się pretekstem do rozważań na temat natury pamięci oraz pogodzenie tego z formą literacką. Jak opisać sytuacje z przeszłości, żeby były zrozumiałe nie tylko dla mieszkańców Yvetot oraz ludzi takich jak Annie Ernaux? Oczywiście pisarka doskonale włada piórem. Pisze w taki sposób, by każdy wiedział, co chce przekazać. Nawet jeśli nie dzielimy ani podobnych wspomnień, ani nie łączą nas te same doświadczenia, wyobrażamy sobie opisywany świat i odkrywamy, jak różnice klasowe wpływały na ludzi, którzy chcieli pójść inną drogą, niż ich rodzice.

W książce znajdziemy kilka tekstów, w tym „Powrót do Yvetot”, czyli zapis spotkania autorskiego, jakie odbyło się w rodzinnym mieście pisarki. Ernaux została tam zaproszona, gdy była już uznaną pisarką. Po latach może się zmierzyć ze swoim obrazem tego miejsca i wrócić do korzeni, choć jednocześnie ma świadomość, że przeszłość i teraźniejszość są w pewnym stopniu wspólne. Nie da się tego oddzielić, gdyż oba obrazy nakładają się na siebie. Noblistka przekształca indywidualne wspomnienia w zbiorową historię społeczną pokolenia, a tym samym ocala jakiś element przeszłości ubierając go w słowa. Przyznam szczerze, że często czułam się poruszona jej słowami, choć przecież wydawać by się mogło, że te dwa światy (pisarki i mój) mają ze sobą niewiele wspólnego. A może się mylę i całkiem sporo nas łączy?

PS Książkę na język polski przełożyła Anastazja Dwulit.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *