„Księga duchów” – Siri Hustvedt

Księga duchów, Siri HustvedtSiri Hustvedt i Paul Auster stanowili niezwykłą parę, ponieważ oboje znani byli dzięki swojej wybitnej działalności pisarskiej. Jednocześnie warto zaznaczyć, że w czasie, gdy oboje pisali, często pojawiały się głosy, że prawdziwą gwiazdą jest Paul, a Siri Hustvedt nie posiada takiego talentu jak jej mąż. Jego uznawano za intelektualistę, a jej pisanie ignorowano czy umniejszano. Jeśli jednak przeczytamy jakąś książkę amerykańskiej pisarki, zobaczymy, jak bardzo jest osadzona w filozofii, współczesnej nauce dotyczącej wielowymiarowego podejście do człowieka. Autorka regularnie publikuje w specjalistycznych czasopismach naukowych z zakresu psychiatrii i neurobiologii. Miałam okazję poznać tylko „Świat w płomieniach” Siri Hustved, ale po lekturze tej książki, przestałam się zastanawiać, dlaczego pisarka jest stawiana za swoim mężem. Odpowiedź znalazłam w treści powieści, ponieważ pokazuje nam, jak są traktowane kobiety, jako twórczynie w dziedzinie literatury, ale również w szeroko pojętej sztuce.

„Księga duchów” powstała po śmierci Paula Austera i w niej wdowa opowiada o swojej żałobie. Sporo powstało tego typu dzieł, ale Siri Hustvedt daje nam coś więcej. Mogłaby poprzestać na opowieści o różnych etapach swojego cierpienia, ale postanowiła wzbogacić książkę choćby o listy męża i swoje wiadomości pisane do przyjaciół. Kiedy Paul Auster zachorował na drobnokomórkowego raka płuc, zaczęła się walka o jego życie. Lekarze podejmowali próby leczenia, a żona szczegółowo raportowała, jaka jest sytuacja. Wiadomości z „Raklandii” początkowo były pełne nadziei na pełne wyleczenie męża, z czasem okazało się, że sytuacja się pogarsza do tego stopnia, że pozostaje tylko leczenie paliatywne i domowa opieka hospicyjna.

Paul Auster trzy dni przed śmiercią, powiedział do żony: „Chcę wrócić jako duch”, stąd wziął się tytuł książki. Jak intelektualistka, osoba poświęcająca się nauce, miała odebrać te słowa? Okazało się, że Siri Hustvedt dosłownie doświadczyła w swoim domu obecności męża. W dniu pogrzebu poczuła, że Paul wchodzi do sypialni. Później zdarzało jej się nawet wyczuwać zapach cygar, które kiedyś palił jej ukochany mąż. Jako naukowiec autorka wyjaśnia to racjonalnie. Okazuje się, że układ nerwowy i mózg potrafią zmaterializować pamięć i w ten sposób spełnić życzenie zmarłego o byciu duchem.

Siri Hustvedt opowiada o pożegnaniu męża, a potem żałobie. Robi to w sposób szczegółowy, nie pomijając bolesnych dla niej momentów. Zapach kurtek męża, jego leki, gabinet, książki, wszystko przypomina o stracie. Kobieta porządkuje dom, pozbywa lekarstw, a jednocześnie czuje cierpienie, które porównać można do bólu fantomowego. Pisarka odnosi to do przemyśleń filozofa Maurice’a Merleau-Ponty’ego, dla którego żałoba była czymś w rodzaju amputacji.

Siri Hustvedt nie zamyka swej opowieści do relacjonowania siebie w żałobie. Pokazuje nam wiele więcej. Widzimy intymną relację dwojga ludzi od momentu, gdy zostali parą. Autorka książki opowiada o tym, jak się w sobie zakochali, jak potem zostali parą. Przytacza listy miłosne, dzięki którym może porównać własne wspomnienia, a także skomentować owe zapiski, by odkryć przed czytelnikiem, z jakimi wiązały się emocjami. Nie pomija trudnych doświadczeń, których wspólnie doświadczyli przez ponad czterdzieści lat małżeństwa.

Cierpienie wdowy po śmierci męża mogłoby doprowadzić do autodestrukcji, jednak Siri Hustvedt mimo iż traciła poczucie czasu, czuła ból, poddawała się codziennym obowiązkom. Pisanie książki również w pewnym sensie stało się terapeutyczne. Jest jeszcze kolejne pokolenie, wnuk Miles, który przychodzi na świat krótko przed śmiercią dziadka, życie zatacza pewien krąg. Schorowany Paul chciał napisać dla chłopca książkę w formie listów. Nie udało mu się zrealizować w całości tego planu, ale to co zdążył skreślić, Siri zamieściła w „Księdze duchów”.

Te różne formy: od opowieści o żałobie, przez listy Paula do wnuka, listy Siri do przyszłego męża, czy raporty z „Raklandii” stanowią coś w rodzaju patchworku, co wzmacnia jeszcze fakt, że nie są zamieszczone w „Księdze duchów” chronologicznie. Pojawiają się również w książce przemyślenia i obawy pisarki dotyczące sytuacji politycznej w USA. Przede wszystkim jednak odkrywamy pozbawioną patosu oraz idealizacji intymną i intelektualną opowieść o relacji dwojga niezwykłych ludzi. Po śmierci Paula Austera pisarka nie dzieli się już z mężem, tym co myśli i czuje, a z nami. W ten sposób wiele dowiadujemy się o tym, jaką byli parą, by wreszcie zrozumieć, co oznaczają słowa pisarki: „Gdybyśmy żyli jeszcze sto lat, stalibyśmy się tą samą osobą”.

PS Książkę na język polski przełożył Jerzy Kozłowski.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *