Wiedziałam, że żona słynnego Paula Austera pisze książki, ale jakoś nie przyszło mi do głowy, by sprawdzić, czy są dostępne w Polsce. W „Dzienniku zimowym” nowojorski pisarz wspomina o uczuciach do Siri Hustvedt. Ale jaka jest jej twórczość? Do tej pory nie miałam okazji, by to sprawdzić. Na szczęście niedawno wydano powieść Siri Hustvedt pt. „Świat w płomieniach” i udało mi się sięgnąć po tę książkę. Jest to najnowsze dzieło tej pisarki, które zostało nominowane do Nagrody Bookera. Najważniejsze są jednak nie nagrody, a tematy, które podejmuje pisarka oraz w jaki sposób o tym pisze.
Akcja powieści „Świat w płomieniach” rozgrywa się w Nowym Jorku, w światku artystycznym. Żona bogatego handlarza dziełami sztuki nie może zrobić kariery. Jej prace wciąż są niedoceniane, a ona nawet po śmierci męża, żyje w jego cieniu. Bohaterka wpada na niezwykły pomysł, by zmienić tę sytuację. Uważa, że jako kobieta nie ma szans na uznanie, dlatego powierza swoje dzieła wynajętym artystom, by zaprezentowali prace, jako swoje. Oczywiście wybiera mężczyzn do tego zadania, a wystawy odnoszą ogromny sukces.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że trzeci mężczyzna ostatecznie przypisuje sobie dzieła Harriet Burden. Zaczyna się między nimi dziwna gra, która skończy się śmiercią jednej z postaci. Dlaczego jednak tak się stało, że główna bohaterka nie mogła zostać uznaną artystką? Dopóki wystawiała swoje prace jako kobieta, podśmiewano się z niej, że robi infantylne domki dla lalek. Kiedy temat podjęli mężczyźni, nowojorski świat krytyków sztuki uznał te dzieła za wybitne. Skąd takie uprzedzenia wobec kobiet w XXI wieku? Dlaczego kobiety w wielu dziedzinach wciąż nie są traktowane poważnie?
Siri Hustvedt mogłaby napisać pracę o feminizmie, ale kwestie związane z tym problemem, to zaledwie jedna z warstw tej powieści. Kolejny problem jaki tu widzimy, to sztuka. Pisarka pokazuje, że nasze postrzeganie dzieł często zależy od tego, czy zostaną uznane przez krytyków, a następnie docenione przez snobistyczny świat bogatych ludzi. A oni wszyscy najczęściej zauważają dzieła wykonane przez mężczyzn. Znowu wraca kwestia płci.
„Świat w płomieniach” dotyka też pewnych kwestii natury filozoficznej. Główna bohaterka szczególnym szacunkiem darzy Kierkegaarda i do niego wielokrotnie się odwołuje. W powieści mowa też o egzystencji Harriet, która była żoną, matką, artystką. Im trudniej jednak było jej zyskać posłuch, tym mocniej budził się w niej gniew na to, że ludzie nie zwracają uwagi, na to, co ma do powiedzenia. Nie pomaga ani jej inteligencja, ani ogromna wiedza – większość ludzi i tak nie potrafi odczytać nawiązań, które zawarte są w pracach Harriet Burden. Nic dziwnego, że kobieta zaczyna się buntować. To również wyrazi we własnych dziełach. Czy uda jej się choć w jakimś stopniu zrealizować swoje plany i pokazać światu, przeciwko czemu kieruje swój gniew?
Bohaterka, jak w greckim teatrze, zakłada kolejne maski oraz przybiera role. Nawet jej prace do tego nawiązują. Za którą z masek kryje się prawdziwa Harriet? Czytelnik jak komisarz śledczy będzie poszukiwał jej oblicza. Otrzyma wielogłos kilkunastu postaci, które wypowiedzą się na temat bohaterki. Od samego początku dowiadujemy się o jej śmierci, a potem stopniowo odkrywamy tajemnice artystki. Przewodnikiem po świecie Harriet będzie redaktor, profesora estetyki I.V. Hess, który również odda głos opisywanej przez siebie postaci – poznamy jej dzienniki.
„Świat w płomieniach” to złożona powieść, w której Siri Hustvedt podejmuje wiele ważnych zagadnień. Porusza problemy związane z trudnościami w realizowaniu się artystycznie, jako kobieta. Dlatego Harriet zakłada męskie maski i wreszcie odnosi sukces. „Świat w płomieniach” pokazuje, jak z niespełnienia rodzi się bunt i jaki ma to wpływ na bohaterkę. Dlaczego udaje jej się realizować dopiero u kresu życia, kiedy jest już za późno, by się tym cieszyć? Pisarce udaje się w świetny sposób tak poprowadzić narrację, że czujemy, jak byśmy prowadzili śledztwo. Układamy historię na podstawie głosów, które się wypowiadają i jednocześnie mamy świadomość, że być może uchylamy tylko rąbek tajemnicy. Najciekawsza okaże się sama główna bohaterka – dla tej niezwykle interesującej postaci, warto poznać tę powieść. Odnoszę też wrażenie, że książka „Świat w płomieniach” to literacki odpowiednik dzieł Harriet Burden, postaci opisanej w powieści.
Mam tę książkę na oku, odkąd dowiedziałem się o planach jej wydania. Mam nadzieję, że uda mi się ją wkrótce nabyć w atrakcyjnej cenie i będę mógł rozkoszować się lekturą.
Ciekawe, czy uda Ci się po nią sięgnąć i jakie będą Twoje wrażenia po lekturze? Według mnie jest naprawdę warta uwagi, ze względu na to jak jest napisana i jakie porusza tematy.
Bardzo lubię książki, które poruszają problem sytuacji kobiet we współczesnym świecie, sytuacji przez wielu uznawanej za bardzo dobrą, a w gruncie rzeczy nadal pełnej dyskryminacji i szklanych sufitów. Ponadto uwielbiam powieści, w których nie możemy w pełni rozwikłać tajemnicy, zbliżamy się tylko do prawdy, ale nigdy nie wiemy, czy ją odkryliśmy – motyw masek oraz poznania, które zapewne nigdy nie będzie pełne, niezmiernie mnie fascynuje. Dlatego myślę, że to będzie rewelacyjna lektura i książkę muszę koniecznie przeczytać.
Siri Hustvedt pokazała, że można napisać książkę poruszającą ważne tematy, a jednocześnie zrobić to tak, by było zarówno interesująco, jak i na najwyższym poziomie. Właśnie dlatego bardzo polecam tę powieść.