„Księga duchów” – Siri Hustvedt

Księga duchów, Siri HustvedtSiri Hustvedt i Paul Auster stanowili niezwykłą parę, ponieważ oboje znani byli dzięki swojej wybitnej działalności pisarskiej. Jednocześnie warto zaznaczyć, że w czasie, gdy oboje pisali, często pojawiały się głosy, że prawdziwą gwiazdą jest Paul, a Siri Hustvedt nie posiada takiego talentu jak jej mąż. Jego uznawano za intelektualistę, a jej pisanie ignorowano czy umniejszano. Jeśli jednak przeczytamy jakąś książkę amerykańskiej pisarki, zobaczymy, jak bardzo jest osadzona w filozofii, współczesnej nauce dotyczącej wielowymiarowego podejście do człowieka. Autorka regularnie publikuje w specjalistycznych czasopismach naukowych z zakresu psychiatrii i neurobiologii. Miałam okazję poznać tylko „Świat w płomieniach” Siri Hustved, ale po lekturze tej książki, przestałam się zastanawiać, dlaczego pisarka jest stawiana za swoim mężem. Odpowiedź znalazłam w treści powieści, ponieważ pokazuje nam, jak są traktowane kobiety, jako twórczynie w dziedzinie literatury, ale również w szeroko pojętej sztuce. Czytaj dalej

„Baumgartner” – Paul Auster

Baumgartner, Paul AusterWkrótce minie rok po śmierci Paula Austera. Chętnie sięgałam po książki tego pisarza, a najlepiej w mojej pamięci utrwalił się świetny „Sunset Park” i „Dziennik zimowy”. Kiedy dowiedziałam się, że premierę będzie miał „Baumgartner” oczywiście zainteresowałam się tym tytułem. Pisarz zajął się w tej powieści tematem żałoby i starości. Zrobił to jednak nieco inaczej niż w „Dzienniku zimowym”, gdyż nie sugeruje autobiografizmu, a fikcję literacką, choć odniesienia do własnej przeszłości pisarza także odnajdziemy. Czytaj dalej

„Świat w płomieniach” – Siri Hustvedt

Świat w płomieniach, Siri HustvedtWiedziałam, że żona słynnego Paula Austera pisze książki, ale jakoś nie przyszło mi do głowy, by sprawdzić, czy są dostępne w Polsce. W „Dzienniku zimowym” nowojorski pisarz wspomina o uczuciach do Siri Hustvedt. Ale jaka jest jej twórczość? Do tej pory nie miałam okazji, by to sprawdzić. Na szczęście niedawno wydano powieść Siri Hustvedt pt. „Świat w płomieniach” i udało mi się sięgnąć po tę książkę. Jest to najnowsze dzieło tej pisarki, które zostało nominowane do Nagrody Bookera. Najważniejsze są jednak nie nagrody, a tematy, które podejmuje pisarka oraz w jaki sposób o tym pisze. Czytaj dalej

Paul Auster – „Dziennik zimowy”

Dziennik zimowyPo przeczytaniu „Sunset Park”, wiedziałam, że Paul Auster stanie się moim ulubionym pisarzem. Teraz, dzięki lekturze „Dziennika zimowego”, utwierdzam się w tym przekonaniu. Nowojorski pisarz tym razem pisze o sobie wprost, kreśli dzieło, którego głównym tematem może być szeroko pojęte przemijanie oraz pamięć. Pojawiają się też rodzime wątki, bo autor ma i polskie korzenie.

Czytelnik otrzymuje zatem książkę autobiograficzną. Paul Auster nie boi się podejmować w niej trudnych tematów. Odnosimy wrażenie, że nie ma zamiaru sięgać po autokreację, a pragnie ze wszech miar być szczery. Zdaje sobie sprawę z konsekwencji, jakie poniesie w związku z upublicznianiem prywatności. Wspomina o tym, że niektórzy bliscy nigdy nie zaakceptowali tego, że mówi wprost o swojej rodzinie. Przecież w jednej z wcześniejszych książek wspomniał choćby o tak drastycznym wydarzeniu z przeszłości, którym jest zastrzelenie dziadka, przez babcię. Teraz i ten temat powraca.

Kim jesteśmy? Co nas kształtuje? To szczegółowo stara się zrekonstruować Paul Auster. Odpowiedź zależy też od tego, co pamiętamy. Autor chce za pomocą „Dziennika zimowego” ocalić owe okruchy pamięci. Wbrew pozorom, potrafi zrekonstruować sporo wydarzeń ze swej przeszłości. Na przekór tego co sugeruje, odnosimy wrażenie, że naprawdę wiele zapamiętał. Podaje choćby szczegółowy spis swoich dotychczasowych miejsc zamieszkania. W końcu mieszkania, czy domy, w których żyjemy również nas jakoś kształtują i określają. Nie byłoby w tym żadnego problemu, gdyby było ich kilka. Jednak u Paula Austera ich ilość jest wręcz oszałamiająca.

Autorzy dzienników przyzwyczaili nas, że piszą w pierwszej osobie. U Austera narracja zaskakuje. Pisarz mówi w drugiej osobie, więc właściwie czujemy, jakby pisał o nas, albo do siebie. Oczywiście można się z tymi słowami utożsamiać, lub nie – często jednak odnajdujemy w nich coś, co będzie nam bliskie. Wystarczy choćby taki cytat: „Zacznij mówić teraz, zanim będzie za późno, i umocnij się nadzieją, że będziesz mówił do chwili, kiedy już nic nie zostanie ci do powiedzenia. Jakkolwiek by było, czas się skończy” (s. 5). Jeśli jeszcze weźmiemy pod uwagę, że w języku angielskim nie ma w tym momencie podziału na rodzaj męski i żeński, zaczynamy odczuwać z autorem intymną więź.

Paul Auster na koniec autobiografii pisze: „Wkroczyłeś w zimę swego życia” (s. 232). Jaka ona będzie? Łagodna i długa, czy krótka i nieprzyjemna? Dla pisarza wzorem jest aktor Jean-Louis Trintignant, który podczas rozmowy wspomniał, że  choć ma 74 lata, czuje się młodszy od Austera, który był wtedy pięćdziesięciosiedmiolatkiem. Być może pogodził się już ze świadomością odchodzenia, co pozwoliło mu osiągnąć spokój.

Pisarz pokazuje nam wszystkie swoje blizny. Tak jakby one jakoś nas kształtowały – i te ślady fizyczne, i psychiczne. Każdy pisarz w pewnym sensie jest osobą zranioną, ale ta skaza pozwala mu tworzyć – krwawić na papierze. Co pozwala zatem odnaleźć sens w tym chaosie i niepewności? Dla autora „Sunset Park” sterem, który pcha go do przodu, staje się miłość. Trzydziestoletni związek z kobietą życia daje mu poczucie bezpieczeństwa i szczęście oraz – co może najważniejsze – chroni go przed nim samym.

Skoro Paul Aster osiągnął już dojrzałość i zaczął zimę swej egzystencji, rozmyśla nad lękiem przed śmiercią. Większość jego bliskich odeszła za wcześnie, za każdym razem sprawiając mu olbrzymi ból. Jednak właśnie śmierć jest czymś stałym, przed czym nie można uciec. Dlatego dla pisarza ważne jest, by skonfrontować ją z miłością. Dzięki uczuciu do kobiety życia, łatwiej mu się z nią pogodzić, choć strach przed śmiercią, gdzieś podskórnie krąży, by w niespodziewanej chwili wypłynąć.

Przyznam, że „Dziennik zimowy” czyta się jednym tchem. Forma książki bardziej przypomina pamiętnik, bardzo mocno skupiony na osobie twórcy. Autor mniej pisze o swojej twórczości, a więcej wspomina o tym, co go ukształtowało. Poznajemy las rzeczy, jedne – istotne dla pisarza – zostają pokazane w dużym zbliżeniu, nawet jeśli są to sprawy bardzo bolesne. Do tej pory Barnes był dla mnie mistrzem pisania o starości. Teraz do tego grona mogę dołączyć również Paula Austera.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Znak.

Sunset Park – Paul Auster o poszukiwaniu tożsamości

Sunset ParkBardzo mi zależało na przeczytaniu książki Paula Austera, „Sunset Park”. Tyle miała pozytywnych opinii w mediach, więc chciałam poznać styl pisarski autora. Dlatego pewnie, że dużo o tym mówiłam, znalazłam tę książkę pod choinką.

„Sunset Park” jest przede wszystkim opowieścią o młodym mężczyźnie – Milesie Hellerze, który porzucił najbliższą rodzinę i przez siedem lat nie dawał o sobie znaku życia. Zrobił  to, bo chciał się ukarać za śmierć przyrodniego brata. Czuł się winnym, bo przyczynił się do wypadku. Nikomu jednak nie powiedział prawdy o tym, co się wydarzyło. Po jakimś czasie staje się świadkiem rozmowy macochy i ojca, z której wynika, że coś jest nie tak z Milesem. Wtedy właśnie podejmuje decyzję o opuszczeniu rodziny. Porzuca studia i przenosi się z Nowego Jorku. Poznajemy go, gdy przebywa na Florydzie.

Tam spotyka w parku piękną Kubankę – Pilar Sanchez. Łączy ich ta sama lektura. Milesowi podoba się jej niezwykła inteligencja, mimo że dziewczyna pochodzi z tak zwanych nizin społecznych. Pilar czuje, że Miles skrywa jakąś tajemnicę. Para zakochuje się w sobie. Niestety, nie mogą otwarcie wyznawać sobie uczuć, gdyż dziewczyna jest niepełnoletnia.

Sielanka trwa krótko, gdyż siostra Pilar szantażuje Milesa. Postanawia on wyjechać do Nowego Jorku, gdzie jego przyjaciel ma mieszkanie i wrócić, kiedy dziewczyna stanie się pełnoletnia. Właśnie w tym nigdy niezasypiającym mieście poznajemy ciekawe postacie. Takie, w których odbija się skomplikowane oblicze miasta.

Cała trójka, do której dołącza Miles, mieszka w opuszczonym domu, nie płacąc czynszu, ani rachunków. Wiedzą, że rozwiązanie jest chwilowe, ale w danym momencie ratuje ich sytuację finansową. Dzięki temu budynkowi mogą na jakiś czas zapomnieć o swoich kłopotach, choć świadomość niestałości pozostaje.

Gospodarzem domu jest Bing – przyjaciel Milesa. Łączy ich niechęć do rzeczy materialnych. Bing utrzymuje się z naprawy ram, zepsutych maszyn do pisania – rzeczy, które nie mają nic wspólnego z nowoczesną technologią. Wieczorami grywa w swoim zespole jazzowym. Olbrzym jest też pośrednikiem między Milesem a jego rodziną. Dzięki Bingowi ojciec wie, że jego syn żyje.

Kolejne mieszkanki domu to kobiety. Ellen – która wciąż nie może dojść do siebie po tym, co się wydarzyło niemal 10 lat wcześniej. Próbuje łatać rany, tworząc rysunki o charakterze erotycznym, wręcz pornograficznym. Z kolei Allen stara się dokończyć doktorat, ale jej życie osobiste trudno nazwać doskonałym.

W „Sunset Park” losy ludzi są ze sobą powiązane jak cienkie nitki pajęczyny. Pozornie nieważne decyzje wpływają na bohaterów, również ich przyjaciół, czy rodzinę. Paul Aster buduje niezwykle ciekawe pod względem psychologicznym postaci. Stara się pokazać jak bardzo wpływa na jednostkę jej przeszłość, a nawet te decyzje, które zapadły jeszcze przed pojawieniem się na świecie.

Autor rewelacyjnie wnika we wnętrze bohaterów. Oni sami opowiadają o swoich emocjach. Jednak narracja jest oszczędna, nie ma nadmiaru słów. Zdania są proste, ale każde wnosi coś ważnego. Jeśli pojawia się tytuł filmu, czy książki, to będzie on miał olbrzymie znaczenie. „Sunset Park” opowiada o dojrzewaniu bohaterów. Dopiero wtedy będą mogli zrozumieć świat, kiedy wezmą odpowiedzialność w swoje ręce, a rany które odniosą pozwolą im być prawdziwymi, pełnymi ludźmi.

Powieść Paula Austera została napisana w ten sposób, że nie zaznaczono dialogów, choć one się pojawiają. Nie utrudnia to jednak czytelnikowi odbioru. Proza najwyższych lotów, pokazująca skomplikowane wnętrze i emocje człowieka. Autor swą powieścią zmusza odbiorcę do przemyśleń – a o to właśnie chodzi w dobrej literaturze.