Literatura rumuńska. Właściwie znałam tylko jedną autorkę pochodzącą z tego kraju, noblistkę piszącą po niemiecku – Hertę Müller. Ewentualnie do głowy przychodzi mi religioznawca Mircea Eliade. Tym bardziej zaskakuje fakt, że w Rumunii dominuje poezja. Natomiast dzięki Rumuńskim Klimatom można przyjrzeć się bliżej autorom mniej znanym u nas, a jednocześnie takim, którzy mają coś ciekawego do powiedzenia.
Marin Mălaicu-Hondrari w powieści „Bliskość” splata ze sobą historie kilku bohaterów. Warto jednak zacząć od inspiracji autora Julio Cortázarem i Roberto Bolaño. Zresztą Mălaicu-Hondrari jest tłumaczem z hiszpańskiego właśnie tych autorów. Jak bardzo są mu bliscy, świadczy to, że cytat początkowy został zaczerpnięty z Cortázara. Natomiast jeden z bohaterów, Adrian, często wspomina książkę „62. Model do składania”.
W „Bliskości” poznajemy grupę przyjaciół. Poetów, którzy postanawiają rozstać się na pięć lat, wyjechać w różne strony i przez ten czas się nie kontaktować. Podejmują grę, by wrócić do zwykłego życia. Może w ten sposób chcą zobaczyć, czy uda im się tworzyć w sposób samodzielny, bez inspiracji ze strony przyjaciół?
Najważniejszym bohaterem wydaje się być Adrian. Poeta, który wyjechał do Hiszpanii. Podejmuje pracę jako stróż i uczy się nowego dla siebie języka. Kiedy pozna dwie kobiety: Vanessę i Marię, jego życie się zmieni. Ta ostatnia jest muzykiem, a Adrian się w niej zakochuje. Tak bardzo, że rusza w rejs – podążą za zespołem, w którym gra Maria. Miłość opisana przez Marina Mălaicu-Hondrari nie ma jednak nic wspólnego z ckliwym melodramatem. Wprawdzie rejs może kojarzyć się ze statkiem miłości, ale tu jednak nic nie jest słodkie. Prowadzi do poważnych dylematów, ponieważ Maria jest mężatką. Jak rozwinie się jej uczucie do Adriana?
Historię poznajemy z perspektywy kilku bohaterów. Opowieść nie jest ułożona chronologicznie. Musimy sobie ją poskładać z wielu kawałków. A każdy głos oznacza inną perspektywę. Z punktu widzenia wielu postaci to samo wydarzenie może być postrzegane zupełnie inaczej. Natomiast dobór bohaterów, grupy poetów, to ciekawy pomysł – zresztą Marin Mălaicu-Hondrari oparł te postacie na swoich własnych przyjaciołach (również poetach).
Opowieść staje się wielkim peanem na cześć literatury. Właśnie ona potrafi zbliżyć ludzi, według bohaterów książki. Nic bardziej ich ku sobie nie przyciąga jak miłość do książek. Tym ludziom nie jest obca literatura iberoamerykańska, ale też marzą o spotkaniu ducha Gombrowicza. Adrian może wydawać się zwykłym robotnikiem fizycznym – pracującym przy winobraniu, czy jako stróż. Nie oddala go to jednak od literatury. Nawet w przyczepie kempingowej posiada książki, jest to też miejsce, w którym ma swoją małą Rumunię.
„Bliskość” poprzez liczne nawiązania do literatury hiszpańskojęzycznej, staje się nieco zbliżona do klimatu opowieści czy Llosy, czy Cortázara. Marin Mălaicu-Hondrari nawet o życiu na emigracji pisze w sposób poetycki. Nie znajdziemy tu narzekania na los człowieka, który ma problem z tym, by poradzić sobie z nową rzeczywistością, albo obcymi mu ludźmi. Tu otrzymujemy sporą dawkę melancholii oraz czułą opowieść. Zaskakuje sam finał historii, sposób w jaki opowieści się przeplatają i spotykają w którymś momencie. Najważniejsze dla miłośników literatury są liczne nawiązania do wielkich pisarzy. Miło poczuć bliskość nie tylko z bohaterami książki, ale również z i ich literackimi inspiracjami.
Ulala! Ależ pozycja wpadła Ci w ręce. Jeśli chodzi o rumuńskich autorów, to ja także nie znam ich zbyt wielu – na półce mam Normana Maneę oraz Maxa Blechera, ale żadnego z nich jeszcze nie czytałem. A sama powieść, głównie przez te literackie nawiązania (Gombrowicz, Cortázar) sprawia wrażenie bardzo, bardzo interesującej.
Te nawiązania literackie to niewątpliwa gratka. 🙂