Książka „A hipopotamy żywcem się ugotowały” Williama S. Burroughsa oraz Jacka Kerouaca czekała ponad sześćdziesiąt lat na wydanie. Została napisana przez słynnych przedstawicieli pokolenia bitników. Zresztą William S. Burroughs i Jack Kerouac nigdy więcej nie napisali niczego razem. Tu otrzymujemy możliwość przyjrzenia się narodzinom talentu dwóch pisarzy, ale też całej generacji.
Pewnego upalnego lata młody i przystojny Lucien Carr śmiertelnie rani o dziesięć lat starszego Davida Kammerera. Jest 1944 rok, a wydarzenie to wywołuje skandal w Nowym Jorku. Sprawcę zbrodni oraz ofiarę znali autorzy książki „A hipopotamy żywcem się ugotowały”. Morderstwo zainspirowało ich do napisania powieść, jednak skupili się w niej na wydarzeniach, które miały miejsce przed dokonaniem zabójstwa.
Głównymi bohaterami i jednocześnie narratorami powieści są William Dennison i Mike Ryko. Poznajemy nocne życie Nowego Jorku z ich perspektywy. Mike marzy o tym, by zamustrować się na statek jako marynarz i wyruszyć w podróż do Paryża. Przede wszystkim jednak odbywa wędrówki po barach, gdzie upija się i dyskutuje z innymi ludźmi podobnymi do niego. Dennison jest nieco starszy od reszty przyjaciół. Przede wszystkim ma więcej pieniędzy i na wszystko patrzy z większym dystansem.
Dzięki Williamowi i Mike’owi możemy przyjrzeć się grupie ludzi, którzy sporo dyskutują, prowadzą hulaszczy tryb życia i bardzo lubią nocne życie w Nowym Jorku. Wolą skupić się na przyjemnościach, niż obowiązkach. Jeszcze nie są bohemą, ale już czują się wybrani do wyższych celów, mimo że niczego nie stworzyli.
Gdzieś w świecie toczy się druga wojna światowa, a bohaterowie dyskutują o egzystencji, czy rozmawiają o poezji Paula Verlaine’a i Arthura Rimbauda. W grupie przyjaciół dochodzi do namiętności – zarówno homo, jak i heteroseksualnych. Ramsay Allen darzy dużo młodszego Phillipa Touriana obsesyjną miłością. Ta namiętność musi się skończyć źle. Do tego stopnia, że kiedy z ust Philipa pada zdanie: „Wczoraj w nocy pozbyłem się starego” – Mike od razu wie o kogo i o co chodzi. Tragedia była niemal nieunikniona, a jednocześnie poruszyła Williama S. Burroughsa i Jacka Kerouaca i zachęciła do tworzenia.
Zainteresowani pokoleniem beatników mogą w postaciach fikcyjnych odnaleźć prawdziwe osoby. Will Dennison to sam Burroughs, a w Mike’a Ryko wcielił się Kerouac. Jednak ważniejsze od oddzielania fikcji od prawdy, jest przyglądanie się od wewnątrz pokoleniu, które wkrótce stanie się legendą. Na dodatek nie mamy do czynienia z opowieścią wspomnieniową, a historią, która została napisana właśnie w latach czterdziestych. Ani Kerouac, ani Burroughs jeszcze nie posługują się stylami, które przyniosą im sławę. Jednak niewątpliwie mamy do czynienia z ważną książką. Choć została wydana w USA dopiero w 2008 roku, to właśnie „Hipopotamy pozwalają nam jak w lusterku przyjrzeć się narodzinom kontrkultury. Na dodatek otrzymujemy rzetelny obraz Pokolenia Beatu, a klimat Nowego Jorku został oddany w taki sposób, że niemal czujemy się uczestnikami wydarzeń.
Bardzo interesująca pozycja, którą mam na oku, odkąd pojawiło się polskie wydanie. Próbowałem ją nawet wygrać w jednym z konkursów, niestety bezskutecznie. Podobają mi się takie powieści z kluczem, które odmalowują dane środowisko artystyczne. A ten portret młodych artystów przekonanych o własnej wielkości, mimo, że są dopiero na początku ścieżki, kojarzy mi się ze znakomitym „Wspólnym pokojem” Uniłowskiego : )
Warto się przyjrzeć tej książce, bo pokazuje środowisko od środka. A klucz dostajemy w posłowiu – i wszystko zostaje dokładnie objaśnione.