Adopcja a metafora

Jako rodzic czytający własnym pociechom, niekiedy mam problem jak jedną książką zainteresować dwójkę dzieci w różnym wieku, o zupełnie innych zainteresowaniach? Niektóre pozycje dla maluchów tak źle się czyta, i mimo wieloletniego doświadczenia w tej dziedzinie, dukam, jąkam się, a z głośnego czytania wychodzi tylko belkot.

Tym razem okazało się, że można napisać książkę, która zaintryguje dzieci, wszystkich też wzruszy.

Tytułowy Jeż to dziecko, które zostało adoptowane przez rodziców, bo bardzo pragnęli je mieć. Problem dzieci niechcianych tak tutaj wytłumaczono, że mimo główkowania i myślenia, trudno byłoby o lepsze, czy bardziej delikatne wyjaśnienia. Jak? Poprzez metaforę. Piotruś zostaje adoptowany, ale nie jest taki jak inne dzieci – ma kolce. Kiedy rodzice go pokochają, okażą mu uczucie te kolce stopniowo opadają. Nic nie dzieje się łatwo. Rodzice pytają, czy potrafią rozpoznać Ich dziecko – podczas adopcji. Nie wiedzą, że są nieszczęśliwi, tylko ich świat stał się szary, zupełnie pozbawiony kolorów.

Na koniec Piotruś dorasta, wylatuje z gniazda. Młodszy syn stwierdził, że nigdy nie odejdzie od nas – cieszyć się, czy nie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *