„Aniołki kota Cagliostro. Uśmiech Bambola” – Jarosław Mikołajewski

Uśmiech Bambola, Jarosław MikołajewskiNiektórzy wyjeżdżają do Rzymu, by zwiedzać jego wspaniałe zabytki. Inni odwiedzają liczne muzea i galerie. A Marta? Postanawia rozejrzeć się po Wiecznym Mieście, by odnaleźć tu koty, których w stolicy Włoch ponoć jest naprawdę wiele. Nie ma pojęcia, jaka przygoda się jej trafi.

„Uśmiech Bambola” to książka, która rozpoczyna cykl: „Aniołki kota Cagliostro” Jarosława Mikołajewskiego. Za sprawą niezwykłego kota Cagliostro sześć dziewczynek z różnych stron świata będzie rozwiązywało zagadkę detektywistyczną. Przy okazji niejako okaże się, że nie da się nie zwiedzać stolicy Włoch, jeśli szuka się rozwiązania tajemnicy.

Okazuje się, że w sześciu różnych zakątkach świata ktoś kradnie pomniki. Jednak nie takie zwyczajne. Ginie posąg Dziadka Mroza, Pinokia, Krecika, Koziołka Matołka, Gawrosza, Szczęśliwego Księcia. Jedenastolatki łączy to, że piszą pamiętniki. tego dnia, kiedy skradzione zostają pomniki, skrzętnie notują w nich to zdarzenie. Jednak strony zostają wyrwane i trafiają do Rzymu – do kota Cagliostro, który razem z dziewczynkami próbuje rozwikłać tę niezwykłą zagadkę.

Marta i jej nowe koleżanki wyruszają w pościg za przestępcą. Muszą połączyć pewne fakty i poskładać elementy układanki w całość. Przy okazji poznają piękne miasto, choć nawet w takim miejscu może czaić się ten, który ukradł wszystkie pomniki. Kim jest i dlaczego to zrobił? Wszystko to dziewczynki odkryją dzięki współpracy z kotem oraz pozostałymi członkiniami grupy.

Książka „Uśmiech Bambola” łączy w sobie elementy powieści detektywistycznej oraz fantastycznej. Dzieje się tak za sprawą mówiącego kota, który w magiczny sposób sprawia, że dziewczynki potrafią się ze sobą porozumieć, choć pochodzą z różnych krajów. Postać, którą będę starały się złapać też nie będzie zwyczajna i czarno-biała. Nie tylko istotne stanie się, kto ukradł posągi, ale dlaczego to zrobił i jak go zmienić.

Nasze dzieci bardzo chętnie poznawały przygody „Aniołków kota Cagliostro”. Jednak najbardziej podobał im się kot. W końcu podobnego kocura mamy w domu i każdy potwierdzi, że gdyby tylko zechciał, potrafiłby przemówić. Córka utożsamiała się z bohaterkami, które są w podobnym wieku. Sporą zaletą książki jest ciekawa sceneria. Okazuje się, że zwiedzanie może być przyjemne, jeśli przy tym złapie się jakiegoś przestępcę… Maluchy z uwagą śledziły ilustracje Marcina Bruchnalskiego, które przybliżały tę historię – nawet plan Rzymu pojawił się na kartach „Uśmiechu Bambola”. Mnie za to cieszy, że dzięki tej książce takie miejsca jak Plac św. Piotra, Koloseum, Zamek św Anioła nie są już im całkiem obce – chociaż pewnie gdyby się dziś znalazły w Rzymie wszędzie szukałyby kota Cagliostro…

Za książkę dziękujemy Wydawnictwu Media Rodzina.

    • Chętnie się wybierzemy do Wenecji. Dzieciaki kojarzą to miejsce dzięki ostatnim „Pingwinom z Madagaskaru” oraz za sprawą „Magicznego drzewa”.

    • Cagliostro bardzo przypomina naszego rudzieleca – taki sam kolor umaszczenia, no i widać również w Rzymie dachowce dobrze się mają 🙂

  1. Pingback: „Aniołki kota Cagliostro. Szklane oczy” – Jarosław Mikołajewski | Czytam, bo chcę i już

Skomentuj Dominika Fijał Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *