Wkrótce minie rok po śmierci Paula Austera. Chętnie sięgałam po książki tego pisarza, a najlepiej w mojej pamięci utrwalił się świetny „Sunset Park” i „Dziennik zimowy”. Kiedy dowiedziałam się, że premierę będzie miał „Baumgartner” oczywiście zainteresowałam się tym tytułem. Pisarz zajął się w tej powieści tematem żałoby i starości. Zrobił to jednak nieco inaczej niż w „Dzienniku zimowym”, gdyż nie sugeruje autobiografizmu, a fikcję literacką, choć odniesienia do własnej przeszłości pisarza także odnajdziemy.
Główna postać, tytułowy Baumgartner, jest emerytowanym profesorem. Prowadzi samotne życie. Od jakiegoś czasu jest wdowcem. Jego żona Anna zginęła w wypadku, mimo upływu lat, Sy wciąż za nią tęskni. Wspomina ukochaną, sięga po jej pamiętniki, wydaje jej wiersze. Pragnie, by ujrzały światło dzienne. Poezje Anny nawet zyskają uznanie wśród odbiorców.
Codzienność bez żony naznaczona jest tęsknotą. Mężczyzna słabo sobie radzi z przyziemnymi sprawami. Jednego dnia potrafi spalić garnek i skręcić sobie nogę. Ma zadzwonić do bliskich, a tymczasem tego nie robi, gdyż do życia wkrada się ciąg przypadków odciągających go od tego zadania. Jednocześnie te wszystkie zwykłe obowiązki, nie są w stanie oderwać jego myśli od wspominania wspólnych lat z żoną. Jak się poznali? Jak wyglądał ich związek? Dlaczego Anna nie wydała swoich tekstów, choć pisała?
Baumgartner sięga po zapiski żony, a my wraz z nim odkrywamy przeszłość Anny. Czytamy wraz z mężczyzną jej wspomnienia. Przy okazji zobaczymy też, kim byli przodkowie Austera, którzy przyjechali do Ameryki z Polski. Odkrywamy, w jaki sposób oddziałują na Sy te teksty. Czy potrafi się nimi cieszyć, czy rodzi się w nim ból? Mężczyzna przeżył już żałobę, ale nie zapomniał o żonie. Ciągle barwne są w jego pamięci wspólnie przeżyte chwile. Przeszłość i teraźniejszość przenikają się. Sy żyje tu i teraz, ale jego wspomnienia są tak żywe, że pozwalają mu się niemal cofać w czasie.
Jak pogodzić się ze stratą najbliższej osoby? Paul Auster odpowiada nam na to pytanie i pokazuje, że mimo braku ukochanej, miłość może być wciąż trwać w najlepsze. Baumgartnerowi nie brakuje czułości wobec Anny, mimo że wyrażać ją może tylko poprzez myśli i pamięć. Nawet fakt posiadania kochanki nie zmienia jego uczuć do zmarłej żony. Dla Sy Anna jest niemal żywą istotą, nie chce się godzić z jej odejściem, czy zapomnieć o przeszłości, a uczy się, jak przywoływać żonę w codziennym życiu.
Powieść „Baumgartner” raczej nie jest dla osób, które szukają zwrotów akcji i przygody. Oglądamy szarą codzienność starszego człowieka, który godzi się ze swoim losem, a jednocześnie chwyta się z nim za bary. Widzimy też, co daje mu poczucie sensu życia. Mimo poważnej tematyki, Auster pisze o tym w taki sposób, że trudno się oderwać od lektury książki. Warto zwrócić uwagę, że mamy do czynienia z prozą, która nie jest przesycona nadmiarem treści. Do tego, mimo opisów zwykłego życia starszego mężczyzny, wcale nie czujemy się przytłoczeni dołującym przesłaniem. Oczywiście Auster skłania nas do głębokiej refleksji, podkreśla jednocześnie, jak ważne są uczucia do ukochanej osoby, docenianie wspólnych szczęśliwych chwil i budowanie na tym żywych wspomnień. Emocji podczas poznawania powieści z pewnością nam nie zabraknie.
PS Książkę przetłumaczyła na język polski Maria Makuch.
Czasem lubię sięgać po tego typu książki, ale muszę mieć na nie czas i przestrzeń. Jak na razie tego mi brak, więc poczekam z lekturą.
Akurat ten tytuł nie jest zbyt obszerny, na jeden wieczór. Więc można będzie wybrać powieść Paula Austera, gdy znajdzie się wolna chwila.