„Null” – Szczepan Twardoch

Null, Szczepan TwardochMam wrażenie, że wojna w Ukrainie nie spędza nam już snu z powiek, tak jak się to działo na początku. Przyzwyczailiśmy się do niej, choć wciąż budzi niepokój, gdyż jest tak blisko nas. Nie mamy jednak pojęcia, jak wygląda współczesny konflikt zbrojny. Oglądaliśmy może pewne przekazy medialne, nijak to jednak nie oddaje pełnego jej obrazu. Dopiero ktoś, kto się znajdzie w ukraińskim wojsku, będzie umiał się na ten temat wypowiedzieć. Choćby jak wyjaśnić słowo „Null” będące tytułem książki.

„Powieść zaczyna się od cytatu „Iliady”. Ten epos ma tu istotne znaczenie, gdyż mowa w nim o wojnie. Najpierw musi pojawić się gniew, by móc potem osiągnąć chwałę. Achilles przecież nie musiał zginąć pod Troją, ale wolał być zapamiętany za sławetne czyny, niż żyć spokojnie, ale w zapomnieniu. Główny bohater powieści, Koń,  również dokonał pewnego wyboru. Urodził się w Polsce, tu studiował historię. Miał w sobie nieco ukraińskiej krwi, ale dla Ukraińców jest kimś z zewnątrz. Nie posługuje się nawet zbyt dobrze językiem ukraińskim, choć go rozumie. Dziadek ze strony ojca uważał się za Ukraińca i był człowiekiem czynu, wnuk odziedziczył po nim tę potrzebę działania.

Koń zaciągnął się do ukraińskiej armii na ochotnika. Razem z nim zaglądamy na koniec linii frontu, czyli tytułowy null. Choć książkę porównuje się do powieści Ernesta Hemingwaya, skojarzenia poprowadzą nas do porównania obrazów z kręgami piekielnymi Dantego. Oglądamy brutalne oblicze wojny. Na pierwszy rzut oka wygląda, jak ta z pierwszej wojny światowej: są okopy, piwnice, zniszczona ziemia. Tyle, że teraz nad głowami żołnierzy przelatują śmiertelnie niebezpieczne drony. Jeśli mamy do czynienia z ukraińskim sprzętem, to sytuacja wydaje się być opanowana. Z kolei nadlatujący rosyjski sprzęt oznacza tylko jedno, śmierć.

Ta ostania przychodzi niekoniecznie w czasie działań wojennych. Koń wie, że potrafi być banalna, zdarza się w chwili nieuwagi, przykładowo w sytuacji gdy ktoś zwyczajnie ginie w wypadku drogowym. Wojsko jawi się nam jako mocno niedomagające, działające prowizorycznie, a sprzęt czy mundury wielu załatwia ze zbiórek we własnym zakresie. Wspomniane wcześniej drony właśnie tak się zdobywa. Dzięki pomocy innych.

Liczy się życie i brak nadziei. Żołnierze mówią, że są już martwi. To paradoksalnie pozwala im zachować zimną krew i wytrwać w najtrudniejszych momentach. Nadzieja utrudnia walkę i nie jest tym, co potrzeba Koniowi, by stać się skutecznym w działaniu, choć wydaje się, że na linii frontu niewiele się dzieje. Bohater głównie siedzi w różnych piwnicach, z własnymi myślami i tym, co mówią współtowarzysze. Niektórzy z nich nie zaznali w dorosłym życiu czasu pokoju. Walczący mają różne motywacje, ale większość nie zastanawia się nad kwestiami patriotycznymi, a po prostu broni własnego domu.

Kiedy czytałam „Null”, budziły się moje skojarzenie z hemingwayowskim „Komu bije dzwon”. W książce Szczepana Twardocha również widzimy bezsens oraz brutalność wojny. Szokuje, jak można powtarzać ten ogrom zła, który rodzi się podczas wojny. Wywołujący konflikty niczego nie chcą się uczyć od historii. Koń zabija, zdając sobie sprawę, że po drugiej stronie również jest człowiek. Nie pochwala brutalnego działania, a przecież wojna odsłania mało szlachetne oblicze człowieka. Żadnego heroizmu tu nie ujrzymy.

Szczepan Twardoch zastosował w swojej powieści typ narracji drugoosobowej, jaką znamy z innych jego książek. Narrator zwraca się bezpośrednio do głównego bohatera. Koń doświadczył wiele, a podczas lektury poznajemy go coraz lepiej, również za sprawą odkrywania jego przeszłości oraz doświadczeń. Autor nie oszczędza czytelnikowi opisów tego, co dzieje się podczas konfliktu, sam przecież wielokrotnie udawał się z pomocą do ukraińskich żołnierzy. Trudny będzie też język, jakim posługują się bohaterowie: będzie on zarówno brutalny, jak i pełen wojskowych zwrotów. Nie ma miejsca na poetyzowanie, romantyzowanie tego, co dzieje się w okopach. Wojna nie ma w sobie nic pięknego, niesie śmierć, cierpienie i ból.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *