Czy uwielbiacie warzywa? Choć wszyscy wiedzą, jak bardzo są zdrowe, to szczególnie ci młodsi, sięgają po nie z przymusu. A gdyby tak uczynić je bohaterami książki dla dzieci? Mikołaj Marcela postanowił skorzystać z konwencji kryminału, by przedstawić czytelnikom historię z warzywami w roli głównej. Były już filmy, w których akcja rozgrywała się w mieście zwierząt, teraz trafimy prosto do Jarzynowa. W tym momencie jeszcze nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, by wpaść na to, kto tam może mieszkać. Z czasem jednak tak łatwo nie będzie…
Mamy do czynienia z powieścią w powieści. Sześcioletnia Renata przebywa z siostrami na wakacjach u dziadka Huberta i zastanawia się nad tym, czy rośliny potrafią myśleć oraz czuć. Na to pytanie senior nie daje odpowiedzi, a przynosi książkę. Dziewczęta sięgają po powieść „Best Seler i zagadka znikających warzyw”. Historia zaczyna się od „Inwokacji” napisanej trzynastozgłoskowcem, podobnie jak w znanym nam wszystkim początku „Pana Tadeusza”.
Właściwy „vege kryminał” zaczyna się od zniknięcia. W Jarzynowie po przyjęciu, do domu nie wraca Amelka Brukselka. Kiedy bliscy orientują się, że tak się stało, zgłaszają sprawę do szeryfa. Best Seler, bo tak jest nazywany stróż prawa, zwykle nie ma zbyt wiele pracy. Miasteczko należy do bardzo spokojnych, a jedyna podobna sprawa przytrafiła się wiele lat temu, kiedy nad bezpieczeństwem w miasteczku czuwał ojciec obecnego szeryfa. To pierwsze zaginięcie nigdy nie zostało rozwikłane i położyło się cieniem na karierze poprzedniego stróża prawa.
Best Seler ma co robić, ale trudno mu przezwyciężyć własne słabości. Jego największą wadą jest zbyt wielka pewność siebie, można powiedzieć nawet, że bohater jest nieco próżny. Czy ktoś skupiony tak bardzo na sobie, będzie potrafił odnaleźć Amelkę? Szybko się okazuje, że sprawa nie będzie należała do najłatwiejszych. Zwłaszcza, że znikają kolejne warzywa. Czy do Jarzynowa wkradł się wampij, jak straszy Hilary Czosnek?
Dobrze, że siostry Amelki Brukselki same biorą sprawy we własne ręce. Gdyby nie one, ta historia mogłaby się potoczyć zupełnie inaczej. A tymczasem wszystko się coraz bardziej komplikuje…
Książka „Best Seler i zagadka znikających warzyw” zaskakuje ogromną ilością nawiązań do popkultury. Nie tylko mamy do czynienia z nawiązaniami do klasyki literatury, jak na początku (Adam Mickiewicz otrzymuje nazwisko Bakłażan), ale również wiele innych – np. do Star Wars, filmów Jarmuscha (tu Jarmuża) czy do literatury grozy. Te gry intertekstualne są skierowane raczej do dorosłych, oni będą się najlepiej bawili przy rozszyfrowywaniu ukrytych postaci. Mikołaj Marcela zadbał o to, by wspólna lektura z dzieckiem była również przyjemnością dla nieco starszych odbiorców.
W kryminalnej opowieści nie brakuje zaskakujących zwrotów akcji, mylnych tropów i przesłanek. Nie brakuje momentów grozy i napięcia, ale dominuje komizm. Z jednej strony mamy do czynienia z kryminałem, a z drugiej wiemy, że to historia z przymrużeniem oka. Mikołaj Marcel bawi się konwencją i zapewnia młodszym i starszym czytelnikom sporą dawkę rozrywki. Nie zabraknie również mądrego przesłania, choć autor nigdy nie poucza, czy nie mówi wprost, jakie są konsekwencje niewłaściwych wyborów. A warzywa z Jarzynowa to bohaterowie bardzo współcześni i prawdziwi, nie są wyjęci z jakiegoś nierzeczywistego warzywniaka, dlatego młodzi odbiorcy poczują, że świat przedstawiony w powieści bardzo przypomina ten ich. Moje dzieciaki przeczytały tę historię z przyjemnością.