Podsumowanie 2019 roku

podsumowanie roku 2019Wczoraj pożegnaliśmy się z 2019 rokiem. Zaczyna się nowe, ale przecież jeden dzień niewiele zmienia, za to skłania do podsumowań. Postanowiłam zatem spojrzeć wstecz i przyjrzeć się temu, co robiłam, jaki książki czytałam. Nie stawiałam przed sobą żadnych wyzwań, ani postanowień, bo z tym bywa różnie. Działam zgodnie ze słowami piosenki Wojciecha Młynarskiego „Róbmy swoje”.

Zrecenzowałam 169 tytułów, odrobinę mniej niż rok wcześniej. Były to zarówno historie dla najmłodszych, jak i młodzieży oraz dla dorosłych. Nie ograniczam się także do jednego rodzaju literackiego, ponieważ lubię różnorodność. Chyba niewiele jest osób, które codziennie na swoim talerzu kładą takie same dania. Z książkami mam podobnie. Zdarza się mi wracać do pewnych tytułów, ale przecież jest tak wiele historii, których nie udało mi się poznać. W Polsce wydawana jest masa książek i trudno być na bieżąco, nawet jeśli poznaję tych książek całkiem sporo – nawiązując do zatrważających statystyk dotyczących czytelnictwa w Polsce.

Sporo jest tytułów, które szczególnie zwróciły moją uwagę. Jeśli zacznę od książek dla dzieci będą to niewątpliwie „Listy do A. Mieszka z nami Alzheimer” Anny Sakowicz oraz „Małe Licho i anioł z kamienia” Marty Kisiel. Obie książki nominowane były do nagrody IBBY – wygrał ostatni przywoływany przeze mnie tytuł.

Tak naprawdę najważniejsze nagrody przed nami, ale podejrzewam, że nie przeczytam wszystkich, które otrzymają jakiś laur. Z pewnością na nagrody zasłużyły takie powieści, jak „Baśń o wężowym sercu” Radka Raka, „Zimowla” Dominiki Słowik, „Internat” Serhija Żadana, „Nieradość” Pawła Sołtysa. Jeśli chodzi o literaturę faktu, to Małgorzata Rejmer za „Błoto słodsze niż miód” zasłużenie otrzymała paszport „Polityki”. Najlepszym komiksem w ubiegłym roku okazały się „Fale” Aj Dungo. Przede mną jeszcze sporo wydań z 2019 roku. Spora część z nich pojawia się na literackich „top ten” krytyków i blogerów książkowych.

Oczywiście rok 2019 zapamiętamy szczególnie ze względu na Literacką Nagrodę Nobla, która trafia na ręce Olgi Tokarczuk. Po dwudziestu trzech latach otrzymała go kolejna polska autorka. Aż trudno uwierzyć, że są jeszcze tacy, którzy „kobiet nie czytają”. Dlaczego? Bo nie… Z takimi argumentami trudno dyskutować. Kiedy podczas festiwalu Literacki Sopot ktoś skromnie wspomniał, że Olga Tokarczuk ma szansę na nagrodę Nobla, nie dopuszczałam nawet takiej myśli, choć przecież uważam, że to pisarka najwyższych lotów, ale nie sądziłam, że Szwedzka Akademia doceni jej wkład w literaturę światową. Przyznam, że lubię takie zaskoczenia, jak to z 10 października.

Nie samą książką człowiek żyje. W 2019 roku nie zapomniałam o aktywności fizycznej. Strava podaje, że przebyłam odległość z Warszawy do Churchill (nad Zatoką Hudsona) w Kanadzie. Oprócz jazdy na rowerze wpadło mi kilka kilometrów z biegania. W sumie poświęciłam 238 godzin na sport. Jak na czytelnika domatora to chyba całkiem sporo.

W tym rozpoczynającym się roku życzę Czytelnikom bloga, by był lepszy niż odchodzący. Nie tylko pod względem książkowym.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *