Po serię książek z komisarzem Williamem Wistingem sięgam bez zastanawiania się, najlepiej zaraz jak mają swoją premierę. Wiem, czego się spodziewać i na co mogę liczyć. Jako, że niedawno wyszedł szesnasty tom pt. „Bez granic”, miałam szansę szybko go poznać. Jørn Lier Horst stawia na rzetelność opowieści. Nie chodzi o spektakularne śledztwo z fajerwerkami, a odkrywanie metod działania norweskich śledczych. W końcu autor sam był policjantem i wie, jak wygląda praca komisarza.
Od wielu lat jesteśmy w Unii Europejskiej. Tymczasem Norwegia do niej nie należy. A jednak możemy przekraczać granice tego państwa swobodnie, bez posiadania paszportu. Tytuł powieści „Bez granic” jest dwuznaczny. Może właśnie dotyczyć takiego bezproblemowego poruszania się po różnych krajach, a także sugerować przekraczanie przez kogoś norm i przyjętych praw. Kiedy rozpoczniemy lekturę książki zobaczymy, że należy wziąć pod uwagę oba znaczenia wyrażenia zawartego w tytule. Ktoś dokonał morderstwa w Hiszpanii, a echo tej sprawy poniesie nas również do Norwegii i trafi w ręce komisarza Williama Wistinga.
Współczesny świat pod względem technologicznym pędzi jak szalony, ale nowoczesne osiągnięcia można wykorzystać w pracy nad rozwiązaniem sprawy kryminalnej. Kiedy w hiszpańskim miasteczku portowym, zamordowana zostaje australijska turystka, Ruby Thompson, to zbrodnią zajmie się nie tylko policja, ale również grupa użytkowników pewnego forum internetowego. Osobą pragnącą się zaangażować w znalezienie mordercy może być każdy i pochodzić z najodleglejszego zakątka świata. Użytkownicy dodają komentarze, artykuły na temat sprawy. Można także umieszczać zdjęcia. Astrea, dziewczyna z Norwegii, szuka fotografii wykonanych w czasie, kiedy doszło do zbrodni. Jej imię jest tylko nickiem, ale coś wiadomo o tej osobie. Choćby to, że jej rodzina ma domek letniskowy w Palamós. Pewnego dnia dziewczyna znika i przestaje być aktywną uczestniczką w grupie, choć wszystko wskazuje, że wpadła na coś, co mogło wnieść coś ciekawego i doprowadzić do rozwiązania sprawy. Założycielka forum pisze do norweskiej policji, czy pomogą znaleźć Astreę. Ze zdjęcia, jakie dziewczyna umieściła na forum wynika, że zostało zrobione w Larviku. A tam pracuje komisarz William Wisting, któremu instynkt podpowiada, że trzeba zająć się tym zgłoszeniem na poważnie.
Komisarz jak zawsze ma rację i drąży temat. Stopniowo znajduje kolejne elementy układanki i dopasowuje je do siebie. Przy okazji też toczy się jego życie. Obserwujemy go w roli ojca, dziadka i syna. Sprawa zabiera mu sporo z życia osobistego, jednak te relacje również są ukazane. William Wisting wkracza też do świata internetowego i przygląda się zjawisku crowdsolvingu. Widzi, jak wiele możliwości daje zaangażowanie tłumu do rozwiązania jakiegoś problemu. Dostrzega też, jakie niesie to zagrożenia. Do grupy może zostać przyjęty sprawca zbrodni i obserwować, co na jego temat wiedzą forumowicze.
Powieść „Bez granic” rozgrywa na przełomie jesieni i zimy. W Norwegii właśnie spadł śnieg, robi się zimno. Tymczasem w Hiszpanii panuje zupełnie inny klimat i William Wisting będzie miał okazję poznać inny zakątek świata, niż na co dzień. Łatwość przekraczania granic, przemieszczania się, sprawia, że policja z różnych krajów musi współpracować ze sobą. W powieści zobaczymy, jak to może wyglądać w praktyce. Jørn Lier Horst pokazuje również, jak żmudna może być praca śledczego. Komisarz Wisting mówi wprost, że nie ma tu miejsca na spektakularne zwroty akcji. Trzeba małymi kroczkami przyglądać się poszczególnym elementom układanki i cierpliwie je dopasowywać, odrzucając to, co nie pasuje. Nie oznacza to, że powieść będzie nudna, albo przydługa. Horst dba o to, by opisywać śledztwo dokładnie, bez zbędnych elementów. Język jest precyzyjny, skupiony na sprawie jak w soczewce. Pisarz nie zawiódł moich oczekiwań. Otrzymałam opowieść intrygującą, którą trudno odłożyć na bok. Mimo, że nie oczekiwałam specjalnych zwrotów akcji, przyciąga osobowość komisarz, jego tok myślenia i pracy nad śledztwem. Wisting nie spocznie, dopóki nie rozwiąże sprawy, a odbiorca z przyjemnością mu towarzyszy, śledząc rozwój akcji z ciepłego i bezpiecznego fotela.
PS Powieść na język polski przełożyła Milena Skoczko-Nakielska.