Miałam taki czas w życiu, że spośród wybieranych przeze mnie książek, najczęściej były to horrory. Teraz robię to rzadziej, choć lubię sobie co jakiś czas przypomnieć o tym gatunku. Niedawno sięgnęłam po powieść Artura Urbanowicza pt. „Grzesznik”. Poznałam pisarza podczas lipcowego spotkania blogerów i pisarzy „A może nad morze z książką”. Warto podkreślić, że powieści Artura Urbanowicza publikuje Wydawnicto Vesper. Tytuły, które posiadam („Grzesznik i „Paradoks”), wyróżniają się intrygującymi graficznie okładkami oraz porządną, grubą oprawą.
Powieść „Grzesznik” w wydaniu z 2021 roku jest wznowieniem. Główny bohater tej historii to Marek Suchocki, noszący pseudonim „Suchy”. Mężczyzna kontroluje półświatek z okolicy Suwałk. Zdobywa ze swej działalności niezłe dochody. Posiada wszystko. Piękną żonę, wspaniałe dzieci, kochankę. Kiedy przyjrzymy się jednak bliżej Suchemu, widzimy, jaki z niego okropny egoista. Wszystko kręci się wokół jego osoby, bezwzględnie i surowo traktuje podwładnych oraz bliskich. Na bossa czai się jednak przeciwnik, Robert Grzesicki, zwany Grzesznikiem. Ten ostatni rządził okolicą przed Suchym, ale trafił do więzienia. Obecny szef mafii przegapił jednak fakt, że Grzesznik właśnie wyszedł z więzienia.
Marek nie spodziewał się, że tak łatwo można wszystko stracić. U niego dzieje się to ekspresowo. Brak władzy jest bolesny, okropna jest też bezsilność, kiedy może jedynie obserwować, jak cały jego świat legnie w gruzach. Przeciwnik potrafi doprowadzić do takiej sytuacji, że Suchy po prostu jest na jego rozkazy. Marek nie ma innego wyjścia, chyba że wybierze śmierć.
Książka „Grzesznik” do momentu do którego dotarłam, to powieść gangsterska. Historia nie została jednak oparta jedynie na opisie tego, w jaki sposób Suchy utracił kontrolę nad swoimi ludźmi. Po tym jak główny bohater doznał urazu głowy i budzi się w szpitalu, odkrywa, że coś wokół niego dzieje się nie tak. Zaczyna dostrzegać mroczne istoty, duchy i zjawy. Groza narasta, a my czytelnicy zostajemy zaproszeni do pewnej gry. Artur Urbanowicz sprawdza czujność czytelnika, stosując pewne drobne niedociągnięcia, które nie każdy zauważy. Dopiero z czasem dowiemy się, czemu to służy. Mogę powiedzieć tylko tyle, że od teraz mamy do czynienia z horrorem. Prawdziwa groza dotyka Suchego, to on będzie się najbardziej bał, a nie my (no chyba że mamy podobne grzechy na sumieniu).
Artur Urbanowicz w taki sposób skonstruował powieść „Grzesznik”, żeby dać odbiorcy zarówno rozrywkę, jak i zmusić go do myślenia. Zastanawiamy się, kim jest tytułowa postać, mimo że nie będzie wielką tajemnicą, że tak naprawdę chodzi o Suchego. Marek właściwie powinien zostać nazwany antybohaterem. Tak jak pisałam wcześniej, nie sposób darzyć go sympatią. Kiedy jednak oglądamy, jak dotykają go wszystkie plagi, z czasem zaczynamy mu współczuć. Demony, z którymi się zmaga, nie pojawiły się jednak bez powodu. Odkrywamy w pewnym momencie, że Suchy sam je do siebie przyciągnął, popełniając wszystkie możliwe grzechy. Konsekwencje będą niewyobrażalne. Jaka czeka go kara? To oczywiście trzeba sprawdzić samemu. Przyznam szczerze, że Artur Urbanowicz stworzył historię, od której trudno się oderwać. Zaczynamy od wątków gangstersko-kryminalnych, ale potem schodzimy głębiej, do miejsca, w którym w mroku czai się największe zło.