„Być rodziną” – Kristina Sandberg

Być rodziną, Kristina SandbergPrzez wiele pokoleń zadaniem kobiet było zajmowanie się ogniskiem domowym. Takie społeczne role były czymś oczywistym, tak samo jak to, że mężczyzna na to utrzymanie musi łożyć. Zajmowanie się rodziną było ciężką pracą i tak jest do dzisiaj, ale obecnie kobiety, które pracują zawodowo, domagają się od swoich partnerów współpracy i podziału obowiązków. Natomiast bardzo często się zdarza, że na kobiety zajmujące się domem patrzy się jako na te, które nic nie robią. Dzisiaj dominuje tendencja, by osoby płci żeńskiej pracowały zawodowo. Kristina Sandberg w powieści „Być rodziną” pokazuje powojenną Szwecję  z perspektywy tzw. „kury domowej”. Ta książka to drugi tom trylogii. Pierwsza część nosi tytuł „Urodzić dziecko”.

Maj jest zwyczajną kobietą, która wychowuje dwoje dzieci. Zajmuje się domem, gotowaniem, praniem. Słowem wszystkim tym, co trzeba zrobić, by rodzina dobrze funkcjonowała. Od początku kobieta nie czuje się pewnie w swojej roli, ponieważ trafiła do niej w pewnym sensie przypadkowo. Biedna dziewczyna z klasy robotniczej poślubiła Tomasa, mężczyznę, który pochodził z rodziny bogatych fabrykantów. Zaszła z nim w ciążę i para zdecydowała się na ślub. Taki mezalians nie został w pełni zaakceptowany przez matkę Tomasa. Małżeństwo od początku przeżywało problemy, choćby z tego powodu, że mężczyzna popadł w alkoholizm.

Tom „Być rodziną” zaczyna się od terapii Tomasa. Mężczyzna chcąc wyjść z nałogu, poddaje się leczeniu. Życie abstynenta wcale nie jest łatwe, gdyż na wielu spotkaniach towarzyskich i biznesowych wciąż musi się tłumaczyć, że nie pije. Natomiast Maj dba o to, by w rodzinie panowała równowaga. Jej życie toczy się wokół spraw domowych. Każdy problem z praniem, gotowaniem, zapraszaniem gości i chorobami najbliższych staje się czymś najważniejszym. Maj wydaje się, że sposób, w jaki będzie spełniała swoje obowiązki stanie się tym, co określa ją jako człowieka. Jeśli coś idzie nie tak, przyczynia się do jej lęków i ataków paniki. Bohaterka nieustannie zadaje sobie pytanie, czy postępuje zgodnie z przyjętymi zasadami, czy nie brakuje jej ogłady. Konwenanse są dla niej bardzo istotne i kobieta pragnie się wpisywać w rolę, jaką jej narzucono.

W powieści widzimy, jak wiele wymaga od siebie Maj. Nie pozwala sobie na słabości, a w chwili zwątpienia powtarza sobie hasła: „weź się w garść”, albo „nie masz powodu do narzekania”. Jednocześnie sama nakłada sobie kierat, ale spowodowane jest to wcześniej narzuconą rolą. Jako gospodyni domowa staje się niewolnikiem własnej rodziny. Po urodzeniu drugiego dziecka ma jeszcze więcej obowiązków. A przecież oprócz tego trzeba wyglądać elegancko i być podziwianą.

Czas płynie, potomstwo rośnie, ale problemów wcale nie ubywa. Widzimy, jak trudne są relacje Maj z dorastającą córką. Odchodzą też starsi członkowie rodziny państwa Berglund, a także brat Tomasa, kierujący rodzinną firmą. Co to oznacza dla ich statusu? Czy para popadnie w kłopoty finansowe? Maj o wielu sprawach nie ma pojęcia, ponieważ jej mąż nie dzieli się z nią swoimi problemami czy sprawami związanymi z pracą. Nie ma między nimi dialogu, każdy tłumi w sobie, to z czym akurat się zmaga, nie mówią wprost o swoich uczuciach, a ich związek oparty jest na niedopowiedzeniach, tłumionych urazach.

Kristina Sandberg w swojej trylogii pokazuje, jak trudne było życie kobiety w połowie ubiegłego wieku. Jej powieść „Być rodziną” to opis nieustannych zmagań Maj z codziennością. Zajmowanie się domem z jego wszystkimi aspektami to pasjonująca historia, nawet jeśli chodzi o tak przyziemne sprawy, jak spieranie krwi z brudnej bielizny. Na zewnątrz życie głównej bohaterki to uosobienie marzeń. W końcu widzimy osobę, która wszystko ma. Zwłaszcza, gdy porównamy Maj z taką samą panią domu, która w tym czasie mieszkała w Polsce. Jednak ukazanie tej historii z perspektywy pani Berglund wszystko zmienia. Taka oglądanie sytuacji umożliwia zbliżenie się do kobiety, poznanie jej myśli, a przede wszystkim lęków i rozterek. Choć Maj wydaje się bierna i pasywna, to z czasem zrozumiemy, że tak naprawdę nie miała innego wyjścia. Droga była tylko jedna, a tu jeszcze dochodzą obawy o to, czy jedyny żywiciel rodziny nie powróci do nałogu i nie spowoduje, że państwo Berglund nie utracą swojego wysokiego statusu społecznego. Ponad sześćset stron o zwykłej gospodyni domowej i jej codzienności okazało się jednocześnie opowieścią o zmianach, do jakich doszło w społeczeństwie szwedzkim w połowie XX wieku.

  1. Ha, takie zestawienie pozorów z wewnętrznymi przeżyciami bohaterki to coś, co bardzo sobie cenię w literaturze. Książka wydaje się też bardzo interesująca z uwagi na zasygnalizowanie zmian, jakim podlegało szwedzkie społeczeństwo. Będę mieć na oku tę trylogię i jak trafi się dobra okazja, postaram się ją nabyć.

    • Naprawdę świetna książka. Taka perspektywa, jak ukazana w tej trylogii jest rzadko spotykana, ponieważ mamy do czynienia z tym, co myśli o sobie zwyczajna kobieta, w czasach, które są nam obce (nie mówiąc o kraju). Widzimy jej oczekiwania i pragnienia, a jednocześnie starania o wpisanie się w społeczną rolę, którą dane jest jej odgrywać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *