„Fałszywy zając” – Fernanda Melchor

Fałszywy zając, Fernanda MelchorFernanda Melchor jest znaną meksykańską pisarką. Mieliśmy okazję poznać jej książki również w Polsce. Zaczęłam od powieści „Czas huraganów”, nominowanej zresztą do Międzynarodowej Nagrody Bookera. Potem poznałam reportaż „To nie jest Miami”. Jednak dopiero niedawno przetłumaczona została na język polski jej debiutancka powieść pt. „Fałszywy zając” („Falsa liebre”, 2013). Okazało się, że i tu miałam okazję zobaczyć świat, o którym nie zawsze chcemy wiedzieć: brutalność i nędza nie są za bardzo atrakcyjne, gdyż  lektura takich opowieści wywołuje ból i nie jest zbyt rozrywkowa.

Powieść „Fałszywy zając” od początku zaskakuje swoją formą. Poznajemy losy kilkorga postaci. Nie wiemy, czy się ze sobą jakoś będą wiązały. Taka konstrukcja szkatułkowa, zbudowana z wielu elementów występuje też w filmach, więc mamy wrażenie, że łatwo przenieść tę historię na ekrany. Losy postaci przecinają się i nakładają, tworząc wciągającą opowieść. Andrik, ucieka od złej ciotki, ale trafia w ręce sadystycznego oprawcy. Z kolei jego przyszywany brat Zahir, wyrusza mu na pomoc, co będzie miało niezbyt przyjemne konsekwencje. Są tu również opisani Pachi i Vinicio, dwaj przyjaciele uciekający od problemów w alkohol, narkotyki i nocne wojaże.

Fernanda Melchor zabiera nas w świat pełen przemocy fizycznej i psychicznej. Postacie nie zaznają zbyt wiele dobra od najmłodszych lat, wchodzą w wiek dojrzewania i dorosłość bez poczucia bezpieczeństwa. Należą do najsłabszych, najbiedniejszych, ale nie istnieje żaden system, który by ich wyciągnął z kręgu przemocy, jakiego doznają w swym krótkim życiu. Próby ucieczki kończą się jeszcze gorszymi doświadczeniami.

Już w bardzo młodym wieku dowiadują się czym są narkotyki, alkohol, dziecięca prostytucja. Pisarka pokazuje nam, czy jest w takim miejscu szansa na bliskość, oddanie oraz miłość. Czy w takim świecie jest możliwa poprawa sytuacji, ucieczka od utartych schematów? Czy zostaje im jedynie destrukcja i powielanie błędów poprzednich pokoleń? Takie pytania pojawiły się w mojej głowie podczas czytania książki. Cały czas zastanawiałam się, w jaki sposób i czy w ogóle powiążą się historie opisywanych postaci. Chcemy też wiedzieć, co łączy Andrika i Zahira, a także to, czy się odnajdą.

Poczucie beznadziei, bezsilności często towarzyszy postaciom opisywanym przez Melchor. Potęguje to jeszcze upalny klimat. Gorąco, jakie panuje nawet w nocy, powoduje, że wszystko lepi się od potu i brudu. Nie ma od tego ucieczki, a zło rodzi się w oparach gorąca. Nawet ci, którym głęboko współczujemy, mogą zmienić się z ofiary w kata. Wystarczy jedna chwila, by źle ocenić sytuację. W świecie, w którym nie można nikomu ufać, gdzie przemoc dotyka tak wielu ludzi, nie sposób uniknąć zła w czystej postaci. Fernanda Melchor pokazuje w swej książce, jak gnębiony sam może stać się źródłem cierpień dla kogoś innego. Brutalne sceny, w tym przemoc seksualna, uwierają i powodują, że nie każdy być może będzie w stanie przeczytać powieść „Fałszywy zając”. Z drugiej jednak strony głos otrzymują osoby z nizin społecznych. Widzimy te postacie, jakich na co dzień nie widzimy. Mało kto z nas wie, jak wygląda sytuacja w Meksyku. Fernanda Melchor obdziera nas ze złudzeń już w samym tytule powieści, dlatego trudno szukać tu ukojenia i pocieszenia. Jest za to odpowiedź na pytanie, jak rodzi się przemoc.

PS Powieść na język polski przełożyła Katarzyna Sosnowska.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *