Właśnie premierę ma „Cud”, druga powieść Victorii Mas. Pierwsza, pt. „Bal szalonych kobiet” cieszyła się sporym powodzeniem. Wydawca podaje, że debiut sprzedał się we Francji w nakładzie ponad 100 000 egzemplarzy, został przetłumaczony na 25 języków i zekranizowany przez Amazon Prime. Nie wiem, czy oglądaliście film, ale książka wywarła na mnie pozytywne wrażenie, pisałam zresztą o niej na blogu. Po pierwszej lekturze nie mogłam przejść obojętnie obok drugiej powieści. Już sam tytuł „Cud” brzmi intrygująco.
Akcja powieści rozgrywa się na wyspie Batz u wybrzeża Bretanii. Tam do małego miasteczka Roscoff w Bretanii przybywa z Paryża siostra Anna. Liczy na to, że spełni się jej marzenie. Chciałaby stać się następczynią św. Katarzyny Labouré. Ta zakonnica dostąpiła niezwykłego daru i ujrzała Matkę Boską. Samo wydarzenie miało miejsce w Paryżu. Teraz w czasach współczesnych ma wypełnić się przepowiednia z 1830 roku. Siostra Anna liczy na cud. Na niego czeka przez całe swoje życie, ale czy dostąpi tego wyróżnienia?
Podczas lektury książki poznajemy również kilku innych mieszkańców miasteczka. Najważniejszym z nich stanie się nastolatek Isaac. Niezwykle wrażliwy chłopak jest gnębiony przez rówieśników. Nikt za nim nie przepada, tylko Hugo patrzy na niego przychylnym okiem, ale czy będzie miał tyle odwagi, by się z nim zaprzyjaźnić? Isaac doświadczył wiele trudnych chwil, a życie go nie oszczędza. Tylko jedna dorosła osoba stanowi jakieś wsparcie dla nastolatka, ale ojciec, który mu pozostał, oddalił się od syna.
W małej społeczności każdy się zna, wszyscy wiedza, jak delikatny jest Isaac. Szybko też rozchodzą się wieści o tym, czego doświadcza chłopak. Informacja o tajemniczych objawieniach na wyspie dociera do każdego. Okazuje się, że to właśnie Isaac widzi Najświętszą Panienkę. Tylko on potrafi ją ujrzeć, jednak ludzie, kiedy się o tym dowiadują, postanawiają przyłączyć się do nastolatka. Wiadomość o cudzie wywołuje bardzo odmienne reakcje.
Każdy na tę wiadomość o cudzie ma inne zdanie, a emocje jakie to wywołuje, doprowadzą do lawiny nieodwracalnych wydarzeń. Widzimy jak reaguje tłum, jak zachowują się ludzie będący blisko Isaaca i on sam. Do czego doprowadzą te reakcje przekonamy się w finale opowieści. Podczas lektury będziemy się zastanawiali nad tym, jak przepowiednia maryjna wpłynie na losy bohaterów. Czy się spełni? Czytelnik nie raz zdziwi się, dokąd prowadzą te wydarzenia. Finał okaże się zaskakujący.
Autorka łączy w powieści „Cud” historię istniejącej naprawdę świętej Katarzyny Labouré, szarytki z XIX wieku, która doznała wizji Matki Boskiej, z losami współczesnych bohaterów, którzy również doświadczają niezwykłych zjawisk. Książka skłania do refleksji przede wszystkim nad naturą człowieka z jego rozumieniem wiary, podejściem do tego co niezwykłe i nadprzyrodzone. Zastanawiamy się nad trudnymi relacjami rodzinnymi, cierpieniem po odejściu najbliższej osoby, żałobą i tym, jak ta strata zmienia dzieciństwo głównego bohatera. Victoria Mas pisze w taki sposób, by w pełni przedstawić przeżycia wewnętrzne postaci z całą ich wrażliwością. Nie ma tu żadnych dłużyzn, niektóre momenty czytelnik musi sam sobie dopowiedzieć. Mimo tego minimalizmu otrzymujemy wielowymiarową opowieść, która zaskakuje głębią. Victoria Mas zmusza odbiorcę do myślenia, na dodatek wstrząśnie nie raz czytelnikiem. “Cud” to książka, która spodobać się może zarówno osobom wierzącym, jak i ateistom, gdyż ważne tu są zarówno poruszone tematy, wciągająca fabuła, jak i emocje.
PS Książkę z języka francuskiego przełożyła Bożena Sęk.