„Cud” – Victoria Mas

Cud, Victoria MasWłaśnie premierę ma „Cud”, druga powieść Victorii Mas. Pierwsza, pt. „Bal szalonych kobiet” cieszyła się sporym powodzeniem. Wydawca podaje, że debiut sprzedał się we Francji w nakładzie ponad 100 000 egzemplarzy, został przetłumaczony na 25 języków i zekranizowany przez Amazon Prime. Nie wiem, czy oglądaliście film, ale książka wywarła na mnie pozytywne wrażenie, pisałam zresztą o niej na blogu. Po pierwszej lekturze nie mogłam przejść obojętnie obok drugiej powieści. Już sam tytuł „Cud” brzmi intrygująco. Czytaj dalej

„Sońka” – Ignacy Karpowicz

SońkaTwórczość Ignacego Karpowicza nie jest mi obca. Bardzo wysoko cenię jego „Balladyny i romanse”, „Cud”, czy do „ości”. Teraz jednak muszę stwierdzić, że „Sońka” jest książką zupełnie inną, niż tytuły wymienione przeze mnie powyżej. Już sama szata graficzna sugeruje, że mamy do czynienia z czymś nowym. Jednak, czy takie ryzykowne zerwanie z czymś, co ugruntowało pozycję tego pisarza to dobry zabieg? Moim zdaniem tak, gdyż Karpowicz doskonale sobie poradził z tą historią.

Tytułowa bohaterka jest staruszką mieszkającą na Podlasiu. Pewnego dnia los zetknie ją przypadkowo z Igorem, znanym reżyserem, któremu psuje się samochód. Na tym odludziu nie może nawet wezwać pomocy, jego telefon nie ma zasięgu, będzie miał więc sporo czasu, by posłuchać historii starej kobiety. Sońka zaprasza mężczyznę do siebie, czuje, że to osoba przed którą może się wyspowiadać u kresu życia. Z usłyszanej historii Igor Grycowski stworzy sztukę teatralną. Jednak w domu kobiety z miejskiego reżysera staje się na powrót Ignacym, człowiekiem pochodzącym z Podlasia. Dopada go prowincjonalna tożsamość i przez chwilę odnajdzie w niej coś wartościowego.

Historia Sońki zaczęła się jak baśń, od słów: „Dawno, dawno temu…”. Przemawiają w niej zwierzęta, pies i kot, ale nie ma w niej ani magicznej różdżki, ani szczęśliwego zakończenia. Główna bohaterka została osierocona przez matkę, ojciec winił córkę za śmierć żony. Sprawił, że życie Sońki od początku było piekłem na ziemi. Nauczył ją nienawidzić tak bardzo, że nie będzie potrafiła mu wybaczyć, nawet kiedy ojciec spróbuje uratować jej życie. Wtedy Sonia będzie okrutna i bezwzględna w swej nienawiści.

Równie mocna będzie miłość, której doświadczy tytułowa bohaterka. W 1941 roku zakocha się w Joachimie. Uczucie nie ma racji bytu, gdyż wybranek jest najeźdźcą, esesmanem. Mimo wszystkich różnic, nawet braku porozumienia za pomocą słów, Sonia i niemiecki oficer zakochują się w sobie. Dziewczyna otrzymuje prezent od pięknego Joachima – szczeniaka, który potem kilka razy ocali Sońce życie.

Głowna bohaterka o swoim uczuciu opowiada Igorowi w sposób bardzo liryczny, ale też po swojemu, czyli używając języka białoruskiego. Jej miłość do Niemca jest jak pochodnia w mroku. Wokoło giną ludzie, Joachim może być jednym z dokonujących masowych egzekucji, ale nawet z taką świadomością Sońka nie potrafi wyrzec się tego uczucia. Niesamowita jest scena w której Niemiec mówi do Soni o zagładzie Żydów, a ona wyobraża sobie, że ukochany się jej oświadcza i roztacza wizję przyszłego życia. Każde z nich wypowiada się w swoim języku, a całość na polski oraz język teatru przekłada Igor.

Kresy, opisywane przez Ignacego Karpowicza nie są sielską krainą. Tak jak w „Malowanym ptaku” Kosińskiego nie można być innym. Należy dostosować się do społeczności i niczym się od niej nie różnić. Oprócz tego dochodzi doświadczenie wojny. Wszędzie czai się śmierć, a Sonia odważyła się na miłość. Co będzie musiała za karę złożyć w ofierze ?

Książka Ignacego Karpowicza jest bardzo oszczędna w słowach. Nie ma tu żadnych ozdób, a każde zdanie jest bardzo istotne. Ta lakoniczność nie zmienia jednak faktu, że powieść porusza czytelnika do głębi. Poznajemy tę historię przez pryzmat Ignacego, który przekłada ją na język teatru, zaznaczając jednocześnie, że sztuka musi zawierać w sobie sporą dawkę kiczu, by była zrozumiałą dla współczesnych odbiorców. Widzimy zabiegi reżysera, który twierdzi, że „autentyczność to jednak potworna klisza” (s.108). Nie jesteśmy pewni na ile ta historia została przeredagowana przez Igora, na ile jest prawdziwa. Mimo tego cudzysłowu, świadomości, że historia Soni została wykorzystana przez reżysera, wciąż jesteśmy w stanie w nią uwierzyć – interpretacja zależy wyłącznie od nas.

Dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za książkę.

Cud w wersji Ignacego Karpowicza

Cud - Ignacy KarpowiczDzięki Ignacemu Karpowiczowi i jego powieści „Cud”, młodzież mogłaby ćwiczyć na lekcjach języka polskiego środek stylistyczny zwany oksymoronem. Bo czymże innym jest ciepły trup?

Moje pierwsze próby czytelnicze związane z twórczością tego pisarza, pochodzą z powieści „Balladyny i romanse”. Była to książka, która pokazywała kunszt pisarski Karpowicza. Jednak czy „Cud” również jest wart uwagi? Po głośnym debiucie pisarza, własnie tę książkę wydano jako drugą, w 2007 roku.

Głównym bohaterem powieści jest Mikołaj. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że chłopak ginie już na samym jej początku. Mamy trupa, ale nietypowego – bo utrzymującego temperaturę 36,7 stopnia Celsjusza. Na tym polega właśnie tytułowy cud – ciało się nie rozkłada, choć chłopak nie oddycha i nie przejawia żadnych oznak życia.

Jednocześnie Mikołaj stanowi pewien element spajający pozostałych bohaterów książki. Najważniejsza z nich to Anna. Kobieta dojrzała, choć jeszcze młoda, bo po trzydziestce. Atrakcyjna pani neurolog, o silnie rozwiniętej fantazji, kiedy decyduje się odwieźć trupa do prosektorium, jej życie zmienia się diametralnie. Bohaterka zakochuje się w denacie. Zresztą Mikołaj był atrakcyjnym mężczyzną. A uczucie, które buduje w sobie dziewczyna – jest według niej idealne, bo niezwykle czyste. Przecież nie kłóci się z ukochanym, nie ma między nimi żadnych konfliktów, czysta sielanka.

Dziewczyna wprowadza się do mieszkania Mikołaja, nosi jego szlafrok, używa jego perfumów. Nawet zaprzyjaźnia się z rodziną tragicznie zmarłego. Postanawia też zajść w ciążę z denatem. Niemożliwe? W tym niecnym celu zamierza wykorzystać byłego kochanka, który razem z nią pracuje… Tak rozpoczyna się cały korowód powiązań i zależności bohaterów.

Dla Ignacego Karpowicza „Cud” jest pretekstem do opisania relacji międzyludzkich. Z jednej strony czyni to w zabawny sposób. Śmierć Mikołaja ma w sobie więcej elementów komicznych, niż tragicznych, Sporo tu też groteski. Widać w niej styl Karpowicza, który dobrze się w tej grotesce czuje i doskonale sobie z nią radzi. Z drugiej strony mniej pozytywne staje się ukazanie pustki w tym, co ma ze sobą wiązać ludzi. Łatwiej zakochać się w denacie i stworzyć do tego całą historię, niż zdecydować na prawdziwe relacje z drugim człowiekiem.

Poprzez cud możliwe stanie się połączenie wielu losów ludzkich. Mikołaj jest pająkiem, który dzierga nić, dzięki której bohaterowie mają szansę się ze sobą związać. I choć pozornie wydarzenia są przypadkowe, niosą w sobie pytania natury egzystencjalnej. Karpowicz pokazuje, że wszystko może być szansą na spotkanie i zbliżenie do drugiego człowieka. Nawet śmierć obcej osoby. Odrobinę też kpi z tego. Jakby nie chce dodawać temu zbytniej powagi i ciężkości. Dlatego też posługuje się groteskowym stylem, kusi się nawet na używanie języka profetycznego. Efekt jest komiczny, choć bywa to śmiech przez łzy. Bo jak nazwać bieg ludzi po prawdę w Słowie, którego poszukują nie w Biblii (jak by się mogło wydawać), a w „Fakcie”? Karpowicz uzmysławia, że może warto otworzyć się na innych, by nie tworzyć tak płytkich relacji, jak związek z trupem. Układ pozornie idealny, ale jakże nierzeczywisty…

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego