„Drabina” – Eugenia Kuzniecowa

Drabina, Eugenia KuzniecowaKolejną premierą lutego jest książka “Drabina”, czyli druga po „Nim dojrzeją maliny” debiutanckiej powieść Eugenii Kuzniecowej, jaką wydano w Polsce. „Drabina” została uznana za książkę roku 2023 na Ukrainie. Pierwsza powieść ukraińskiej autorki przypadła mi do gustu i ciekawa byłam jej kolejnej książki. Zastanawiałam się o czym jest „Drabina” i czy coś łączy tę powieść z poprzednią.

Głównym bohaterem „Drabiny” jest Tolik. Introwertyk pochodzący z Ukrainy, a pracujący jako programista w Hiszpanii. Mężczyzna marzył o stworzeniu dla siebie azylu, w którym będzie mógł spędzać wolny czas. Wydawać by się mogło, że tak daleko od rodzinnego domu to całkiem możliwe i rzeczywiście nadchodzi taki moment, że udaje mu się go kupić. Jest to dom, w którym mieszkała wcześniej Hiszpanka kochająca porcelanowe aniołki, różnymi makatkami i innymi bibelotami. Mężczyzna ma oczywiście plan na inne wyposażenie wnętrz, wyobraża sobie, jak to miejsce będzie wyglądało.

Tymczasem wybucha wojna w Ukrainie i zaraz po tym, jak Tolik wprowadził się do własnego domu, nadchodzi kres jego wyobrażeń o tym miejscu. Dzieje się tak, gdyż do Hiszpanii przyjeżdżają bliscy Tolika. Pod jego dach wprowadzi się tłum ludzi oraz mały zwierzyniec: matka głównego bohatera, jego wuj Anatolij Stiepanowicz, cioteczna babka – Hryhoriwna, siostra Irusia z przyjaciółką Poliną, dwie kotki i york. By mieć choć chwilę spokoju Tolik wychodzi z domu na codzienne bieganie, a pracować może tylko w nocy, bo wtedy ma względny spokój. By unikać tłumów we własnym domu, wspina się do swojego pokoju po drabinie.

Eugenia Kuzniecowa opowiada o wydarzeniach, które dotyczą niedalekiej przeszłości, a którymi wielu z nas żyło. Jednak i tak nie da się tego porównać z tym, co przeżywają sami Ukraińcy. Widzimy uchodźców, ludzi, którzy  mocno przeżywają wydarzenia na Ukrainie, a jednoczenie nie zawsze są rozumiani za granicą. Szef Tolika odkrywa na przykład, że ma korzenie ukraińskie, choć do tej pory myślał, że rosyjskie. Wiedział, że jego przodkowie byli z Odessy, ale myślał, że to część Rosji. Teraz ma zamiar pomóc Ukraińcom, organizując zbiórkę pieniędzy na pomoc walczącym.

Książka być może niczym by się nie wyróżniała spośród wielu powieści obyczajowych, gdyby nie humor, jakim się posłużyła autorka powieści. Eugenia Kuzniecowa łączy tragizm z komedią. Pokazuje rzeczywistość, ale w krzywym zwierciadle. Choć porusza poważne tematy i widzimy skomplikowane relacje rodzinne, miłość, wojnę, czy poszukiwanie własnej tożsamości, to potrafi zrobić to z pewnym dystansem. Bohaterowie wydają się przerysowani. Wujek bez jednej nogi, pies uciekinier z różową spinką, nadopiekuńcza matka zakazująca (dorosłemu) synowi picia kawy, by nie stracił możliwości zastania ojcem, a z kolei Tolik ucieka przed bliskimi i by ich nie budzić w nocy kupuje sobie cichą klawiaturę. Wiele sytuacji i postaci nas rozbawi, choć czasami jest to czarny humor.

Autorka dzięki temu w jaki sposób pisze, uchroniła się przed powtarzalnością, czy banałem. Forma jaką wybrała, wyróżniła tę książkę, jednocześnie humor w żaden sposób nie spłyca tematu, zmusza nas do myślenia. W ten sposób powstała wielowarstwową i urzekająca historia, która bawi, ale też wzrusza oraz dotyka spraw niezwykle ważnych takich jak obecna rzeczywistość Ukraińców i Ukrainek, co pozwala nam nieco bardziej zrozumieć emocje swoich sąsiadów.

„Drabina” i „Nim dojrzeją maliny” łączy temat rodziny, ale w obu Eugenia Kuzniecowa porusza go nieco inaczej. W najnowszej książce znajdziemy trochę więcej przerysowanego humoru.

PS Powieść na język polski przełożyła Iwona Boruszkowska.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *