„Czuwanie” – George Saunders

Czuwanie, George SaundersChętnie sięgam po książki George’a Saundersa, znanego amerykańskiego pisarza. Doceniam jego krótkie, jak i dłuższe formy. Najnowsza książka pisarza niedawno została przełożona na język polski przez Agę Zano i nosi tytuł „Czuwanie”. Jaka okaże się ta historia i czym zaskoczy czytelników? Laureat prestiżowej Nagrody Bookera za powieść *Lincoln w Bardo” ceniony jest za umiejętne posługiwanie się czarnym humorem i groteską, a także niepowtarzalny styl. Wcześniej czytałam zbiór opowiadań George’a Saundersa „Dzień wyzwolenia” i się nie zawiodłam. Z najnowszą powieścią autora jest podobnie.

Historia zaczyna się zabawnie. Do bogatego domu ze złotą fontanną przybywa gość. Tyle, że Jill „Lala” Blaine jest duchem. Pojawia się u bogatego mężczyzny, by towarzyszyć mu w ostatnich chwilach życia. K.J. Boone osiemdziesięciosiedmioletni magnat naftowy umiera na nowotwór. Choć miał się za kogoś potężnego, cierpi, jak każdy. Tyle że czeka na śmierć w mahoniowym łóżku we wspaniałej rezydencji. W ostatnich godzinach, jakie mu zostały, jego pozycja niewiele mu daje. Śmierć nadejdzie tak, czy siak.

Jill ma pewne zadanie do wykonania. Większość żywych ludzi, jej nie dostrzega, ale to właśnie ona ma zadanie „czuwania”. Towarzyszy Boone’owi, by przynieść mu ukojenie. Okazuje się to jednak trudnym zadaniem. Przede wszystkim jest jedynym duchem, a każdy, który się pojawia, wnosi coś do opowieści. Dodaje, albo odejmuje mężczyźnie chwil spokoju. Sama Jill zresztą też ma za sobą niezałatwione sprawy, które jej się co jakiś czas przypominają.

Blaine zginęła tragicznie w 1976 roku, ale teraz czuwa przy łożu mężczyzny, stanowiącego w zasadzie jej przeciwieństwo. Boone nie ma w sobie żadnej skruchy, choć w życiu popełnił wiele zła. Jako magnat naftowy zaprzeczał istnieniu ocieplenia klimatu, świadomie popierał tych, którzy mieli podobne zdanie do niego. Przez to co zrobił za życia, pojawiają się kolejne duchy domagające się sprawiedliwości. Zaburzają proces spokojnego odchodzenia starszego człowieka. Przypominają mu jego grzechy, by zapłacił za to, co zrobił. Bonne’a przepełnia jednak taka pycha, że nawet łagodna Jill ma trudności, by okazać mu miłosierdzie. Zatwardziały w swoich przekonaniach i uparty starzec nie chce jednak przyznać się do popełnionych błędów nawet, gdy dręczą go kolejne duchy.

Z pewnością większość z nas doskonale zna „Opowieść wigilijną” Charlesa Dickensa. Właśnie z tym tytułem skojarzyło mi się „Czuwanie”. Podobieństwo kończy się jednak na różnego rodzaju duchach, które przybywają do Ebenezera, by naprowadzić go na dobrą drogę. W powieści Saundersa nie ma jednak dydaktyzmu i prostego umoralniania. Magnat nie otrzyma kolejnej szansy na naprawienie swoich błędów. Znajduje się w krótko trwającym momencie zawieszenia między życiem a śmiercią. Przez chwilę może zobaczyć, co zrobił ze swoim życiem. Jednocześnie jedyne na co ma szansę, to przyznanie się do winy. Nic takiego jednak nie następuje.

„Czuwanie” zostało napisane trochę jak baśń, z elementami czarnego humoru w połączeniu z refleksjami natury filozoficznej. Saunders oddaje głos duchom nawiedzającym głównego bohatera, by namówiły go do rachunku sumienia, a my odkrywamy, że wcale nie jest tak łatwo jednoznacznie ocenić Bonne’a. Autor stawia odbiorcę przed złożonymi dylematami moralnymi i nie daje prostych odpowiedzi. Jeśli chodzi o formę, nie znajdziemy tu typowych dialogów, a krótkie zdania wypowiadane przez duchy.  Narrację prowadzi głównie Jill. Otrzymujemy prosty język, ale rozważania płynące z lektury będą złożone. Z jednej strony widzimy wyraźnie, jak autor drwi sobie z mowy korporacyjnej, ale z drugiej strony odsłania role, w których tkwimy i to, jak trudno się z nich wydostać. Czarny humor, groteska służą temu, by złagodzić nieco ciężar opowieści. Sposób w jaki został ukazany umierający potentat naftowy również prowadzi nas do refleksji nad osobą, która początkowo nie wzbudza w nas żadnego współczucia, choć z czasem sytuacja nieco się zmienia. Dzięki powieści „Czuwanie” zastanawiamy się nad granicami współczucia, empatii oraz wyrozumiałości, a także nad wyborami, jakich dokonujemy na co dzień.

PS Powieść na język polski przełożyła Aga Zano.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *