„Czwartkowe wdowy” – Claudia Piñeiro

Czwartkowe wdowy, Claudia PiñeiroTylko literatura pozwala przenosić się nie tylko w dalekie miejsca, nie ruszając się z fotela, ale daje nam także szansę podróżowania w czasie. Niedawno czytałam książkę Mirosława Wlekłego pt. „Tu byłem. Tony Halik”, dzięki której znalazłam się w Argentynie, zaraz po drugiej wojnie światowej. Teraz, dzięki powieści „Czwartkowe wdowy”, Claudii Piñeiro, trafiłam na strzeżone osiedle pod Buenos Aires z lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Przedmieścia przeznaczone dla najbogatszych, gdzie można zostawiać otwarty dom i nikt przypadkowy tu nie trafi, ponieważ ani strażnicy, ani barierki na to nie pozwolą.

Z jednej strony mamy świat podobny do tego z powieści „Wielki Gatsby” F. S. Fitzeralda, gdyż bohaterami „Czwartkowych wdów” są ci uprzywilejowani. Grupa społeczna, która martwi się o to, czy pomoc domowa ma odpowiedni wygląd, by usługiwać przy stole podczas ważnego przyjęcia. Z drugiej widzimy osiedle trochę podobne do tego, które znamy z serialu „Gotowe na wszystko”. Ważna okaże się perspektyw kobieca. Claudia Piñeiro zmienia narratorów opowieści, choć zdarza się, że są to również mężczyźni.

Na takim osiedlu warto żyć w przyjaźni z sąsiadami, gdyż każdy z nich jest ważny, posiada pewne wpływy, dzięki którym można zajść jeszcze dalej. Mieszkańcy tego miejsca często się spotykają, choć oczywiście te znajomości są podszyte interesownością. Co czwartek spotyka się czterech mężczyzn, a ich żony nazywają się wtedy „czwartkowymi wdowami”.

Kobiety w „Czwartkowych wdowach” skupione są na tym, by dobrze wypaść na zewnątrz. Chcą uznania, szacunku i wygody w życiu. Dlatego tak dobrze im w odgrodzonym świecie, ponieważ nie muszą oglądać tego, co niewygodne. Okazuje się jednak, że taki raj istnieje tylko w ich umysłach i na posesjach, gdzie żaden chwast nie ma prawa zaistnieć. Życie z czasem te mrzonki mieszkańców zderza z brutalną rzeczywistością. Oto okazuje się, że kobiety naprawdę zostają wdowami jednego dnia. Co doprowadziło do tragedii? Co takiego wydarzyło się na tym osiedlu?

Dla Claudii Piñeiro owa zbrodnia to tylko pretekst do pokazania nam tego, co może się dziać za zamkniętymi drzwiami. Snuje opowieść opartą na rozważaniach psychologicznych oraz społecznych i szybko zauważamy, że to co się przytrafiło kobietom w Argentynie, nie jest ani odrobinę egzotyczne, bo mogłoby się zdarzyć wszędzie. Bohaterki spotyka wielka tragedia, a w powieści widzimy, co do tego doprowadziło. Tyle, że nie chodzi o typowe śledztwo, lecz pokazanie tego, jak pewne wartości ulegają przeobrażeniom w momencie, gdy chodzi o pieniądze. Claudia Piñeiro obnaża ludzką hipokryzję.

Widzimy, jak Argentynę dosięga kryzys i dotyka również mieszkańców sielankowego osiedla. Czy luksus będzie ważniejszy od wartości? Claudia Piñeiro zagląda w okna domów do tych ludzi, którzy ukrywają się przed światem. Okazuje się, że za zamkniętymi drzwiami ich domów rozgrywają się tragedie, które pozornie zdarzają się tylko najniższym warstwom społecznym. Pisarka pisze o tym w sposób subtelny, zmieniając co rozdział narrację. Zmiana perspektywy pozwala lepiej zrozumieć tę historię, poznać kilka punktów widzenia, zobaczyć więcej niż dostrzega pojedynczy bohater. Napięcie narasta, a czytelnik układa stopniowo sobie tę historię. Niby od początku znamy zakończenie, ale pisarka tak komponuje opowieść, że i tak nas zaskoczy. Tylko nie dajcie się zwieść okładce…

PS Ostatnie wpisy dotyczą głównie tych pisarzy, którzy goszczą w Sopocie. Festiwal zaczął się wczoraj, a dzisiaj o 19.00 w Państwowej Galerii Sztuki odbędzie się spotkanie z Claudią Piñeiro.Czwartkowe wdowy, Claudia Piñeiro, autograf

  1. Przyznaję, że wykonujesz kawał dobrej roboty, jeśli chodzi o reklamę „Literackiego Sopotu”. Każda z Twoich recenzji zachęca, by bliżej zapoznać się z daną książką – a Ci, którzy skusili się na lekturę danej powieści zyskują jeszcze sposobność, by spotkać się z jej twórcą/twórczynią. Świetna sprawa 🙂

    • Może kiedyś ktoś doceni tę reklamę? 😉
      Lubię jeździć na te spotkania, ponieważ poznaję ciekawych twórców oraz dowiaduję wielu rzeczy, o miejscu z którego pochodzą. W przypadku Claudii Piñeiro jest to Meksyk, ale szybko się okazuje, że historia opowiedziana przez pisarkę, mogłaby się wydarzyć i u nas.

    • Okładka może sugerować zupełnie inną książkę, niż otrzymujemy w rzeczywistości. Bo kto by się spodziewał, że będzie tu choćby wątek kryminalny?

  2. Kupiłaś mnie porównaniem do „Wielkiego Gatsby’ego”, którego kocham i od pewnego czasu szukam książki, która będzie w jakiś sposób do niej podobna, dlatego na pewno przeczytam. Uwielbiam pokazanie świata bogatych, wysoko postawionych ludzi, którzy żyją w idylli, a potem okazuje się, że życie/oczekiwania/cokolwiek innego okazuje się nie takie piękne, jak się wydawało.

    • Skojarzenie do „Wielkiego Gatsby’ego” było pierwszym, które się nasunęło. Ale oczywiście tu mamy do czynienia z bliższymi nam czasami – choć natura ludzka aż tak bardzo się nie zmienia, jak się okazuje po lekturze obu tych książek.

  3. Pingback: „Betibu” – Claudia Piñeiro | Czytam, bo chcę i już

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *