„Betibu” – Claudia Piñeiro

Betibu, Claudia PiñeiroPo lekturze „Czwartkowych wdów” Claudii Piñeiro oraz po spotkaniu z pisarką na festiwalu Literacki Sopot, nabrałam ochoty na kolejną jej powieść. Obecnie przetłumaczono trzy książki argentyńskiej autorki. „Betibu” jest drugą, po którą udało mi się sięgnąć. Oba tytuły łączy to, że są to historie o charakterze kryminalnym. Kiedy jednak przyjrzymy się tym opowieściom bliżej, zobaczymy znacznie więcej. W „Betibu” również otrzymamy analizę współczesnego społeczeństwa, nie zabraknie też ciekawych portretów psychologicznych, a także humoru.

W bogatej dzielnicy pod Buenos Aires zostaje znalezione ciało Pedro Chazarreta. Niektórzy twierdzą, że ten człowiek popełnił samobójstwo przez poderżnięcie sobie gardła. Jakiś czas wcześniej podejrzewano tego mężczyznę, że zabił swoją żonę. Teraz on stracił życie w podobny sposób. To dopiero początek, bo giną kolejni ludzie. Policja nie zawsze jest pewna, czy doszło do morderstwa, bo może doszło do serii niefortunnych wypadków?

Sprawa jest skomplikowana, ale jednocześnie stanowi świetną pożywkę dla mediów. Prasa potrzebuje głośnych nagłówków, a ludzkie nieszczęścia zwiększają poczytność i sprzedaż. Morderstwo Chazaretty dzięki temu jest świetnym tematem. Śmierć żony była tylko początkiem lawiny plotek. Mężczyzna został uniewinniony przez sąd, ponieważ nie udało się mu niczego udowodnić. Temat zbada pisarka oraz dwaj dziennikarze.

Nurit Iscar była cenioną autorką powieści kryminalnych. Kiedy jednak wpadła na pomysł napisania książki o tematyce obyczajowej, nie doczekała się pozytywnych recenzji. Postanowiła zatem się wycofać. Pewnego dnia dawny ukochany, obecnie redaktor naczelny „El Tribuno”, proponuje jej napisanie artykułów o zbrodni. Nurit ma zamieszkać w tej strzeżonej dzielnicy, w której doszło do morderstw. Rinaldi chce czegoś wyjątkowego, rzetelnej i dobrze napisanej relacji ze śledztwa.

Nurit właśnie przez redaktora naczelnego była nazywana Betibu. Trochę jej to pochlebiało, że RInaldi zobaczył w niej symbol seksu lat trzydziestych ubiegłego wieku. Wtedy powstawały kreskówki z Myszką Miki, czy Popeye’m, ale tylko do wizerunku Betty Boop wzdychali mężczyźni. Kusiły jej wielkie oczy, krótka sukienka, podwiązka, czy zalotne ruchy. Teraz jednak kobieta uważa, że wszystko co najlepsze ma już za sobą, ponieważ skończyła pięćdziesiąt lat. Postanawia jednak przyjąć zlecenie Lorenza Rinaldiego.

Z Betibu współpracować będą dwaj dziennikarze. Jeden doświadczony, ale u kresu kariery oraz młody, który nie ma zielonego pojęcia, jak powinna wyglądać praca w dziale kryminalnym. Okazuje się, że Jaime Brema posiada ogromną wiedzę, może więc nauczyć czegoś młodszego kolegę. Jednak zyskują obaj, ponieważ w pewnym sensie się uzupełniają. Brema nie ma świadomości, jak szukać informacji w sieci. Chłopak z kryminalnego z internetem radzi sobie doskonale.

Śledztwo dziennikarskie jest tylko pretekstem do tego, by pokazać coś więcej.  Claudia Piñeiro przedstawia kondycję współczesnych mediów. Dobrzy dziennikarze są zwalniani, by ustąpić miejsca młodym, ale niewykształconym ludziom. Ci ostatni nic nie potrafią, ale chodzi przecież o cięcie kosztów. Nikt nie przejmuje się poziomem, czy wiarygodnością informacji. Im głośniejszy nagłówek, tym lepiej. Prócz tego dostrzegamy strzeżone osiedla, ale zostało to ukazane inaczej niż w „Czwartkowych wdowach”. Główni bohaterowie do tego świata nie należą, tylko próbują się do niego dostać. Tutaj wszystko jest pod kontrolą, a jednak zdarzają się zbrodnie.

W „Betibu” mamy do czynienia z ciekawymi portretami psychologicznymi postaci. Na pierwsze miejsce wysuwa się Nurit Iscar, pisarka, która przejęła się krytyczną recenzją. Zamiast poszukać pomysłu na nową i lepszą powieść, przez jakiś czas trwa w niemocy. Podczas pracy nad reportażem zaczyna odzyskiwać wiarę w siebie, stanie się tak, dzięki ludziom, których spotka na swojej drodze. Nie tylko odradza się jako pisarka, ale także jako kobieta. Śledztwo pobudzi bohaterów do rozważań natury filozoficznej dotyczących winy i kary. Czy człowiek może brać sprawy we własne ręce? Czy jest coś, co go usprawiedliwia?

Claudia Piñeiro napisała powieść, która na pierwszy rzut oka jest kryminałem. Niezwykła okazuje się forma, którą wybrała. Dialogi nie zostały wyraźnie wyodrębnione, a oprócz tego otrzymujmy ciekawą narrację. Prowadzona jest w trzeciej osobie, w czasie teraźniejszym, ale nietypowe jest to, że czujemy, jakbyśmy znajdowali się wewnątrz świadomości bohaterów. Oglądamy świat z ich perspektywy, mamy do czynienia z ich tokiem myślenia. Kiedy widzimy Betibu, zauważymy, jak istotne są dla niej słowa oraz analizowanie wszystkiego. Zastanawia się nad sobą, ale też nie brakuje jej dystansu do siebie. „Betibu” okazała się powieścią wielowarstwową. Ciekawie skonstruowanym kryminałem, ze zmuszającym do myślenia zakończeniem. Książką o nietypowej formie, analizującą współczesne społeczeństwo, z wiarygodnymi pod względem psychologicznym postaciami, a także opowieść o wzlotach i upadkach pisarza.Betibu, Claudia Piñeiro

  1. Samo śledztwo interesuje mnie w dość niewielkim stopniu, natomiast problem winy i kary już jak najbardziej. Poza tym lubię ciekawe zabiegi narracyjne, dlatego również z tego powodu jestem zainteresowana. 🙂 Ale i tak najpierw sięgnę po „Czwartkowe wdowy” autorki. 😉

    • Obie powieści mają wspólny mianownik – tzn. poruszane kwestie społeczne. Przyglądamy się zamkniętym osiedlom, za to różnią się te książki formą. 🙂

  2. Miło wiedzieć, że Claudia Piñeiro doczekała się więcej niż jednej książki przetłumaczonej na j. polski. Niestety, ale często pojawiają się na rynku tylko pojedyncze przekłady danego artysty – rozbudza się jedynie u czytelnika apetyt na poznanie pozostałej twórczości, apetyt, którego nie sposób zaspokoić 🙂

    • Na szczęście w tym przypadku mamy do wyboru aż trzy powieści tej autorki. Wprawdzie nie jest to wiele, ale zawsze coś. Może w przyszłości doczekamy się więcej. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *