„Dogman. Wichrowe Bzdurza” to najnowszy komiks Dava Pilkeya. Autora nie trzeba przedstawiać czytelnikom tego bloga, ale tym którzy zaglądają tu po raz pierwszy tylko wspomnę, że to także twórca serii powieści graficznych „Kapitan Majtas”. Komiksy Dava Pilkeya bawią wiele dzieciaków i tym samym zachęcają ich do czytania.
Kiedy nastała era komiksów, wielką popularnością cieszyły się te o superbohaterach. Ta konwencja sprawdza się do dzisiaj nie tylko w powieściach graficznych, a również w produkcjach filmowych. Dav Pilkey również korzysta z tej narracji, ale w krzywym zwierciadle. Nie przeszkodziło to jednak temu, żeby i jego komiks trafił na wielki ekran. Tak się stało z „Kapitanem Majtasem”. Teraz z kolei istnieje duża szansa, że powstanie ekranizacja „Dogmana”.
Najnowsza część, zatytułowana „Wichrowe Bzdurza”, to już dziesiąty tom cyklu. Tytuł jak zwykle nawiązuje do wielkiej literatury, choć młodzi czytelnicy mogą nie mieć takiej świadomości. Mimo to Dav Pilkey nie zapomina w swoich niby prostych historiach o nawiązaniach literackich. Tym razem motywem przewodnim będzie miłość. Taka, która góry przenosi oraz jest wieczna. Czy brzmi to sentymentalnie? Być może, ale w połączeniu z piosenkami o puszczaniu bąków jest oryginalnie i przestaje być patetyczne, a staje się zabawne. Mimo tego niezwykłego połączenia, w umyśle czytającego, zostaje przesłanie związane z wyższymi uczuciami.
Główni bohaterowie książki dziesiąty już raz zostaną postawieni w skrajnie trudnej sytuacji. Szef Dogmana się zakocha, Pet będzie próbował poradzić sobie z bolesną przeszłością, a jego ojciec dalej będzie knuł, jak zdobyć władzę nad światem. W tym wszystkim jest mały Pecio, który pragnie bawić się ze swoją koleżanką i Dogman. Psi policjant jak zwykle wypełnia swoją służbę w niekonwencjonalny sposób.
W komiksie Dava Pilkeya akcja jest bardzo żywa. Ciągle się coś dzieje, bohaterowie popadają w kłopoty, ale oczywiście nie spoczną, dopóki nie zwycięży dobro. Cała historia łączy się ze sobą w ciekawy sposób. Nawet papierowe kubki od napojów odegrają w niej istotną rolę, choć na początku są zwykłymi śmieciami. Ostatecznie doprowadzą do Nocy Żywych Kubków. Czy nie brzmi to dziwnie znajomo?
Zabawnych sytuacji nie brakuje w „Dogmanie”. Bawią bohaterowie i przygody, które ich spotykają. Dav Pilkey często wykorzystuje taki humor, który jest bliski młodszym czytelnikom (wspomniałam już o piosenkach o bąkach i kupie). Absurdalnych sytuacji nie brakuje. Oczywiście są one utrzymane w fantastycznej konwencji. Jednocześnie pod otoczką niepoprawnych żartów pojawiają się emocje. Będzie mowa o oddaniu, wybaczaniu i trwaniu razem. Bohaterowie wspierają się mimo przeciwności losu i nigdy się nie poddają. Na tym polegają ich supermoce. Warto podsunąć dzieciom komiksy o „Dogmanie”, ponieważ pod pretekstem niepoprawnej rozrywki poznajemy wartości, których wagę tak często podkreślamy i chcemy dzieciom przekazać.

PS Książkę przetłumaczył Stanisław Kroszczyński.