W jaki sposób poznawać historię swojej rodziny, kiedy najbliżsi nie chcą o niej mówić? Milczenie jest najłatwiejszą metodą, by odciąć się od wydarzeń z przeszłości. Co zatem zrobić, by dowiedzieć się, co skrywa się za tą wymowną ciszą? Z taką sytuacją zetknęła się w swoim osobistym życiu Katarzyna Surmiak-Domańska. W pewnym momencie swojego życia reporterka odkryła, że nic nie wie, na temat swojej przeszłości. Wyglądało to tak, jakby ktoś wziął gumkę i wymazał całą historię rodzinną.
Autorka postanowiła przyjrzeć się bliżej swojej przeszłości. Z racji wykonywanego zawodu z pewnością wiedziała, jak nad nią pracować i gdzie szukać. Okazało się, że choć nad tym tematem nie raz się zastanawiała, dopiero czas pandemii sprawił, że mogła zacząć pisać. W pewnym momencie nie było możliwości, by wyjechać tam, gdzie planowała, czyli do Afryki. Ten projekt odszedł na dalszy plan, ale materiały zbierane przez lata i dotyczące własnej rodziny wreszcie mogły doczekać się głębszej analizy. Tak powstała „Czystka”.
Reporterka mówi o sobie: „Jestem owocem interesującego społecznego eksperymentu. Zostały mu poddane dzieci ludzi należących do pokolenia powojennego awansu, którzy stanęli przed koniecznością odcięcia się od swojej przeszłości. Wraz ze zdobyciem wykształcenia, przeprowadzką do miasta, podjęciem pracy w nieznanych w ich starych domach zawodach dla ludzi o chłopskim pochodzeniu stało się jasne, że wszystko muszą robić inaczej” (s.13-14). Wydarzenia z czasów wojny tak bardzo wpłynęły na rodziców autorki, że postanowili o nich nigdy nie wspominać.
Katarzyna Surmiak-Domańska, by tę przeszłość odkryć, zachowuje się jak detektyw: po prostu przeprowadza śledztwo. Wszystko, co odkrywa, prowadzi nas do rzezi wołyńsko-galicyjskiej. Zanim jednak do niej dojdzie, biedni Polacy mieszkają obok biednych Ukraińców. Dlaczego doszło do tych tragicznych w skutkach wydarzeń? Autorka książki przygląda się temu zarówno przez pryzmat historii swoich bliskich, ale pokazuje również, co przyczyniło się do tej rzezi. Z jakiego powodu była tak niezwykle okrutna?
Istotną osobą w tej opowieści jest babka Katarzyny Surmiak-Domańskiej, Franciszka. Autorka „Czystki” nigdy jej nie poznała. Kobieta zmarła w szpitalu psychiatrycznym, jeszcze przed narodzinami wnuczki. Franciszka Surmiak z domu Wawrzyków przez wiele lat mieszkała na wsi, na Kresach. Tam przez długi czas żyła polska szlachta, dla której pracowali ruscy chłopi. Dopiero z czasem ci ciemiężeni mieszkańcy wsi zaczęli nazywać się Ukraińcami i dążyć do powołania do istnienia własnego państwa. W 1917 roku zaczęli działać na rzecz własnej autonomii, by rok później ogłosić niepodległość Ukraińskiej Republiki Ludowej. Nic z tego nie wyszło, ale w czasie II wojny światowej wystarczyło tylko podsycić iskrę, by doszło do rzezi polskiej ludności. Franciszka Surmiak znalazła się w samym centrum tych tragicznych wydarzeń. To czego doświadczyła, na zawsze ją odmieniło.
Katarzyna Surmiak-Domańska jako dziecko niewiele słyszała na temat swoich przodków. Owo milczenie miało dwie przyczyny. Po pierwsze w czasach PRL-u wspominanie o wojennej przeszłości, własnym pochodzeniu mogło sprowadzić kłopoty. Druga kwestia to Zespół Stresu Pourazowego. Bronisław, ojciec autorki, w czasie wojny był dzieckiem. Również on wiele widział. Traumy, jakie zostały tym ludziom po trudnych doświadczeniach doprowadziły do tego, że nie chcieli o nich mówić. Tłumili swoje wspomnienia, ale oczywiście nie wszystko dało się ukryć. Milczenie powodowało, że te traumy po prostu przekazywali następnemu pokoleniu.
W „Czystce” mowa o tym, że na odkrywanie własnej przeszłości zawsze jest za późno, ponieważ ci, którzy mogli o niej opowiedzieć, często już pożegnali się z tym światem. Jednocześnie każda próba rekonstrukcji daje szansę na lepsze zrozumienie siebie, odkrycie własnej tożsamości. Katarzyna Surmiak-Domańska dzięki zagłębianiu się w tę historię, dowiedziała się, że rzeź wołyńska, choć miała miejsce przed jej narodzeniem, w jakimś stopniu na nią wpłynęła. Kiedy jednak czytamy tę książkę, odkrywamy, że ta opowieść różni się od wspomnień rodzinnych, ponieważ ma w sobie aspekt uniwersalny. Autorka pokazuje, jak dziedziczymy traumy i co się dzieje, gdy podsyca się wzajemną wrogość. Tyle, że Katarzyna Surmiak-Domańska sama nie zamiaru wzbudzać niechęci do tych, którzy dokonywali czystki. Widzimy tych ludzi również jako ofiary, które uległy indoktrynacji. W tym kontekście trudno się nie zgodzić ze zdaniem bliskich autorki, że najgorsze co mogłoby się przydarzyć, to myślenie o zemście. Może również z tego powodu wybrali milczenie, by do niej nie dopuścić. Warto sięgnąć po tę historię ze względu na temat jaki porusza, ale również z tego powodu że jest świetnie napisana.