„Drobiazgi takie jak te” – Claire Keegan

Drobiazgi takie jak te, Claire KeeganKsiążka irlandzkiej pisarki Claire Keegan pt. „Drobiazgi takie jak te” znalazła się ścisłym finale Booker Prize w 2022 roku. Wprawdzie nie wygrała, ale raczej nie jest łatwo trafić na listę sześciu najlepszych tytułów anglojęzycznych. Na pierwszy rzut oka książka wydaje się niepozorna, jednak licząca mniej niż 100 stron mikropowieść porusza ważny temat, pokazuje nam również z jakimi problemami zmagała się Irlandia pod koniec XX wieku. Podczas lektury zadamy sobie przede wszystkim pytania natury etycznej.

Właśnie kończy się okres Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku. Wkraczamy w niego z nadzieją, ale też obawami, co przyniesie nadchodzący czas. Bill Furlong mierzy się z bardziej prozaicznymi myślami. Zastanawia się nad tym, co ma kupić, jakie ma obowiązki, jaką powinien wykonać czynność w danej chwili. Jest człowiekiem, który nie próżnuje. Cały czas pracuje, byle tylko jego rodzinie niczego nie brakowało. Dba też o swoich pracowników, szanuje ich. Nikt nie może powiedzieć o Billy złego słowa.

Mężczyzna prowadzi firmę handlującą węglem. Chce, by wszyscy otrzymali towar na czas. Przed Bożym Narodzeniem każdy dąży do tego, żeby mieć zapas węgla, by nie zabrakło go w domach. Jest 1985 rok. W małym irlandzkie miasteczku New Ross położonym nad ponoć przeklętą rzeką Barrow, ludzie potracili pracę przez zamkniętą niedawno stocznię. Brak perspektyw wywołuje strach przed biedą. Bill też jest pełen obaw, ale podobnie jak większość ludzi wpada w wir przygotowań okołoświątecznych. Pięć córek pisze listy do Mikołaja. Trzeba zadbać o prezenty, a żona upiecze piękny keks polewany whisky. Tradycja jest ważna.

Billowi udało się osiągnąć pewną stabilność finansową dzięki pomocy pani Wilson. Kobieta zaopiekowała się jego matką, kiedy ta zaszła w ciążę. Była zaledwie szesnastolatką, ale pracodawczyni nie wyrzuciła jej z domu, zapewniła pomoc młodej matce. Mały Bill nigdy nie poznał ojca, ale mógł się uczyć. Teraz po latach rodzą się w nim pytania związane z tą tajemnicą. Pojawia się też jeszcze jeden problem. Bill musi się zastanowić, co zrobić, gdy zauważy, że u sióstr magdalenek dzieje się coś złego. Czy przypadkiem nie powinien się wtrącać i wracać do swoich spraw?

Clairee Keegan w niezwykle oszczędnej formie przeprowadza nas przez rozważania głównego bohatera. Podczas lektury widzimy, że większość ludzi domyśla się tego, co dzieje się w pralni prowadzonej przez siostry, ale nikt nic nie robi. Wszyscy tylko szepczą, przyzwalając na to, co się dzieje. Nikt nie chce komplikować sobie życia. Dzisiaj szacuje się do 1996 roku 30 tys. kobiet zmuszano do pracy w takich placówkach. Miały to byś ośrodki resocjalizacji dla osób, które nie wpisywały się w schemat. Bill mógłby być synem jednej z takich „upadłych dziewcząt”, ale jego matka otrzymała pomoc od pani Wilson.

Drobiazgi takie jak te” już od początku kojarzą się z „Opowieścią wigilijną” Charlesa Dickensa, z tym że główny bohater nie ma za wiele wspólnego z Ebenezerem Scrooge’em. To człowiek, który chce dla najbliższych jak najlepiej. Jakie konsekwencje przyniesie jego rodzinie decyzja, którą podejmie? Furlong zdaje sobie sprawę, z jaką reakcją może się spotkać, jeśli zdecyduje się pomóc skrzywdzonej dziewczynie. Autorka jednak nie dopowiada wszystkiego. To czytelnik dopisuje sobie resztę historii. My przyglądamy się tłu, latającym krukom, przedświątecznej krzątaninie. Ciepła rodzinna atmosfera kontrastuje z tym, co się dzieje u sióstr w klasztorze. Te kontrasty są wyraźne. Claire Keegan pokazuje, jak ważne jest postępowanie jednostki. Odpowiedzialne, pełne empatii, a jednocześnie dające szansę na zmianę. Pisarka w lapidarny sposób opowiada o problemie, z jakim mierzyła się Irlandia. Potrafimy wkroczyć w klimat tej historii oraz wczuć się w emocje i dylematy głównego bohatera. Jeszcze długo po odłożeniu tej mikropowieści będziemy nad nimi się zastanawiali.

PS Książkę na język polski przełożył Krzysztof Cieślik.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *