„Dymy nad Birkenau” – Seweryna Szmaglewska

Dymy nad Birkenau, Seweryna SzmaglewskaSeweryna Szmaglewska przez jakiś czas była dla mnie autorką powieści „Czarne Stopy” – o przygodach harcerzy w czasie letniego obozu. Potem okazało się, że jest to również osoba, która jako jedna z pierwszych napisała książkę o obozie zagłady. „Dymy nad Birkenau” zostały wydane już w 1945 roku. W styczniu razem z dwiema innymi więźniarkami Seweryna Szmaglewska uciekła z ewakuacyjnego transportu, zaraz potem postanowiła spisać swoje doświadczenia. W ten sposób powstało świadectwo, które zostało uznane nie tylko za rzetelne świadectwo dokumentujące okrucieństwo oprawców, ale również wybitne dzieło literackie.

Seweryna Szmaglewska działała w czasie wojny w konspiracji. Znalazła się w obozie koncentracyjnym w 1942 roku po aresztowaniu przez gestapo. Przebywała tam aż do stycznia 1945 roku. Udało jej się wydostać z rąk nazistów w czasie marszu śmierci. Zaraz po znalezieniu się na wolności zaczęła spisywać swoje doświadczenia, czym wstrząsnęła odbiorców, a jej książka wyprzedziła „Medaliony” Zofii Nałkowskiej czy „Opowiadania” Tadeusza Borowskiego.

W „Dymach nad Birkenau” znajdziemy chirurgiczny niemal opis obozu zagłady. Szczegółowo oglądamy wszystko to, co pisarka wiedziała na temat funkcjonowania łaźni, komanda, rewiru. Dokładnie dowiemy się, jak wyglądało życie codzienne w barakach i na czym polegała praca więźniów. Oglądamy tysiące ludzi, które przewijały się przez to miejsce, często ostatnie w ich życiu.

Obrazy, z którymi mamy do czynienia, działają na wyobraźnię odbiorcy. Dzisiaj posiadamy pewien obraz Birkenau. Dla wielu czytelników pierwszych wydań książki musiał to być nie tylko przerażający obraz, ale również książka uświadamiająca do czego zdolni są ludzie. Oglądamy dzieci zabierane matkom, transporty do komór gazowych, chorych, choć ciężko pracujących ludzi. Trafiamy z bloków na wielogodzinne i wyczerpujące apele. Razem z więźniarkami niemal czujemy uderzenia kolbą, za byle przewinienie.

Obozy miały upodlić więźnia, odebrać mu człowieczeństwo. Nieustanny głód, lęk, częste razy ze strony strażników i strażniczek, odbierały wielu ludziom nadzieję. Śmierć można było ponieść w każdej chwili, z byle powodu. Nędzne warunki bytowe, brak możliwości dbania o higienę, uciążliwe wszy, pchły i pluskwy to jednak dopiero początek odbierania godności. Seweryna Szmaglewska, aby to opisać, nie stosuje żadnych ozdobników czy efektownych środków językowych. Surowy i prosty język wystarczy, by zrelacjonować funkcjonowanie obozu. Mimo to czytając „Dymy nad Birkenau” zauważymy, że właśnie ów język bardzo się wyróżnia i stanowi przeciwieństwo tego, co opisuje. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że mamy do czynienia z prozą, której nie brakuje poetyckości.

W czasie, kiedy pojawiła się moda na literaturę obozową, książka Seweryny Szmaglewskiej powinna być dziełem, po które sięga się najpierw. Warto poznawać te publikacje, które weszły do kanonu literatury. Okazuje się, że „Dymy nad Birkenau” wciąż warto czytać. Nie jest to typowa powieść ani reportaż. Autorka nie stosuje narracji pierwszoosobowej, nigdy nie mówi o sobie bezpośrednio, bo pokazuje obóz z perspektywy wszystkich więźniów. Skupia się na opisach sytuacji w relacjonowaniu funkcjonowania obozu. Nie dodaje oskarżeń, choć zdarzają się różne rozważania na temat człowieczeństwa. Seweryna Szmaglewska udowadnia również, że nawet w najtrudniejszych warunkach znajdą się osoby, dzięki którym wciąż pozostaje wiara w istnienie dobra. Seweryna Szmaglewska w „Dumach nad Birkenau” dokumentowała nazistowską machinę zagłady, ale opisywała niewyobrażalne zło pięknym językiem, podkreślając wartość życia oraz ludzkiej moralności. Nic dziwnego, że książka została dołączona jako świadectwo dokumentujące zbrodnie, a w procesie norymberskim, a samą autorkę wezwano jako świadka. Tegoroczne wznowienie książki wzbogacono o niepublikowane listy z obozu, rysunki Seweryny Szmaglewskiej, które powstały w trakcie pisania. Dodano także wypowiedzi autorki o książce oraz fragmenty recenzji.

  1. Dopisuję do listy pozycji wartych przeczytania. Przyznaję, że jeżeli chodzi o obozową rzeczywistość to wolę czytać wspomnienia byłych więźniów czy powieści oparte na ich doświadczeniach niż modne ostatnio dziełka inspirowane cudzymi wspomnieniami typu „X z Auschwitz”.

    • Zdecydowanie warto sięgnąć po tego typu prozę. Forma „Dymów nad Birkenau” różni się od tekstów typowo wspomnieniowych ze względu na narrację.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *