„Ganbare! Warsztaty umierania” – Katarzyna Boni

Ganbare! Warsztaty umierania, Katarzyna BoniReportaż Katarzyny Boni „Ganbare! Warsztaty umierania” premierę miał ponad rok temu, a obecnie tytuł znalazł się na liście dziesięciu książek nominowanych do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za Reportaż Literacki. Autorka publikuje w magazynach podróżniczych, ale też „Dużym Formacie”. Zajmuje się przede wszystkim Azją, gdzie spędziła kilka lat. Razem z Wojciechem Tochmanem napisała reportaż „Kontener”, w którym mowa o syryjskich uchodźcach w Jordanii. „Ganbare! Warsztaty umierania” to w zasadzie debiut książkowy Katarzyny Boni, jeśli nie liczyć reportażu współtworzonego z autorem „Eli, Eli”.

Co oznacza słowo „Ganbare”? To okrzyk, który można tłumaczyć „Daj z siebie wszystko! Trzymaj się! Dasz radę!” Takim słowem motywują się Japończycy, ale w 2011 roku żaden wyraz nie był w stanie pomóc ofiarom katastrofy. W północnej części Japonii miało miejsce trzęsienie ziemi, tsunami oraz katastrofa w elektrowni Fukushima. A przecież kraj jest przygotowany na kataklizmy, które tak często nawiedzają mieszkańców Japonii. Okazuje się jednak, że większość rzeczy można odbudować, ale najtrudniej poradzić sobie z uczuciami po stracie bliskich.

Japończycy z północnej części kraju uczą się, że w momencie gdy nadchodzi fala tsunami należy biec na najwyżej położone miejsce, jak najdalej od wody. Trzeba ratować siebie, nie oglądając się na najbliższych. Tylko to pozwoli zachować życie, choć ci, którzy przeżyją, cierpią. Katarzyna Boni rozmawiając z tymi, którym udało się przetrwać, pokazuje, jak trudno tym ludziom pogodzić się z tym, że zginęły osoby dla nich najdroższe. Nie jest łatwo poradzić sobie z wyrzutami sumienia, poczuciem bezsilności. Nie ma odpowiedzi na pytanie, dlaczego ja przeżyłem, a oni nie.

Ludzie, którzy stracili wszystko, znajdują pomoc, albo sami angażują się w pomaganie innym. Do utraty rzeczy materialnych Japończycy się przyzwyczaili, bo katastrofy zdarzają się od wielu pokoleń. Katarzyna Boni opowiada o tym, jak reagują w sytuacji, gdy stracą kogoś bliskiego. Widzimy nurków, którzy schodzą pod wodę, by poszukiwać kości zmarłych. Robią tak, bo chcą pożegnać tych, którzy odeszli i zapewnić im spokój. Autorka pokazuje, jak różnią się wierzenia i tradycja Japończyków od tej, którą znamy z własnego podwórka. Dowiadujemy się również, jak przejawia się to w kulturze masowej, a zwłaszcza w japońskim kinie.

Dla Katarzyny Boni ważne jest, by przekazać nam relacje w sposób etyczny. Nie chce być jak sęp, a jej rozmowy są pełne empatii. Zwraca uwagę na wrażliwość rozmówcy, ale zdarza się, że i ona jest atakowana. Bo niektórzy z ofiar katastrofy zostali wykorzystani przez reporterów, którzy chcieli żerować na ich tragedii. Dla autorki „Ganbare!” ważne jest, by przybliżyć nam zarówno historię oraz mentalność Japończyków, ich wierzenia, ale też indywidualne doświadczenie tragedii. Opowiada o tym, jak udało się przekonać mieszkańców tego kraju do zbudowania elektrowni atomowych. Po tym, co się stało w Hiroszimie i Nagasaki wydawać by się mogło, że nigdy to nie nastąpi. Jednak elektrownie się pojawiły, a pisarka dociera do ludzi, którzy pracowali w Fukushimie i zobaczymy, że Japonia przez wiele lat ignorowała konsekwencje napromieniowania.

Katarzyna Boni posługuje się w swoim reportażu oszczędnym językiem. Zdania, które kreśli, są krótkie, ale dotykają sedna. Świetnie oddaje w ten sposób uczucia bohaterów, które odbieramy również pomiędzy słowami, w tym co nie zostało dopowiedziane. Dzięki książce „Ganbare! Warsztaty umierania” dotykamy najbardziej bolesnych doświadczeń. Chodzi o śmierć, która przychodzi w sposób nieoczekiwany. Wprawdzie starzejące się społeczeństwo japońskie próbuje się na odchodzenie przygotować, choćby uczestnicząc w warsztatach umierania, to przecież utrata najbliższych jest niezwykle bolesna. Zwłaszcza, gdy nie można pożegnać ukochanych, tak jak nakazuje wiara i tradycja. Katarzyna Boni daje nam przejmującą opowieść o rozpaczy jednostki. Pokazuje, że tragedia dotknęła wiele osób, ale liczą się nie tylko straty materialne, a przede wszystkim to, co dzieje się w ludzkiej psychice. Życie po katastrofie nie jest takie samo, ale trwa…

PS Już 17 sierpnia będzie można posłuchać Katarzyny Boni, w ramach spotkań Literackiego Sopotu.

    • Biorąc pod uwagę temat, który podjęła Katarzyna Boni to nic dziwnego. Jednocześnie otrzymujemy poruszający reportaż, jak również pełen taktu dla osób, które dotknął ów kataklizm.

  1. Ta książka to jedna z tych pozycji, które koniecznie muszę przeczytać – miałam to zrobić w tym roku, ale coś widzę, że mi te moje plany nie wychodzą. Natomiast co do samej książki, to jestem przekonana, że będzie to poruszająca lektura i rozbudzi we mnie wiele emocji.

    • Dzięki temu, że książka trafiła na listę tytułów nominowanych do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego, postanowiłam jej się przyjrzeć bliżej. Myślę, że książka ma spore szanse, bo zarówno porusza, ale też sporo się z niej dowiedziałam.

  2. Trudna, ale i ciekawa wydaje się książka, o której piszesz – z jednej strony reportaż pokazuje jak wiele różni się kultura japońska od kultury europejskiej, z drugiej zaś możemy przekonać się, że wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi, tj. nasza egzystencja zbudowana jest na relacjach z innymi, i kiedy w sposób zupełnie nagły i kompletnie od nas niezależny znika ogromna rzesza osób, które doskonale znamy, to świat staje się pustynią wypełnioną stromymi wydmami cierpienia.

    • Bardzo interesujące są te różnice w kulturze japońskiej w porównaniu z europejską. Choć można uogólniać, że Japończycy inaczej reagują na stratę bliskiej osoby, to jednak z książki Katarzyny Boni wynika, że mimo iż każdy bohater reportażu jest inny, to jednocześnie łączy opisywanych ludzi ogrom cierpienia wywołany tym, że tych bliskich nagle zabrakło i nie mogli nawet się pożegnać.

Skomentuj Ytr0001 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *