„Hannibal. Wróg Rzymu” – Ben Kane

Hannibal, Ben KanePrzez moją słabość do historii sięgam po powieści, których akcja rozgrywa się w odległych czasach. Istnieje sporo książek, które przenoszą nas do antycznego Rzymu, również takich, które powstawały w poprzednich epokach literackich. Współcześni autorzy sięgają po konwencję powieści historycznej. Dzięki temu odkryłam twórczość Bena Kane. Pisarz osadza swoje opowieści w czasach republiki rzymskiej. Tym razem postanowiłam się przyjrzeć bliżej powieści „Hannibal. Wróg Rzymu”.

Ben Kane jest autorem bestsellerowej „Kroniki Zapomnianego Legionu”. Powieść „Hannibal” również jest trylogią. Pierwsza część „Wróg Rzymu” napisana została z rozmachem, liczy aż sześćset stron. Tytuł może sugerować, że głównym bohaterem powieści jest sam Hannibal. Jednak Ben Kane pokazuje nam zwykłych obywateli Kartaginy i Rzymu. Widzimy nastoletnich chłopców, z wrogich krajów, którzy spotkają się ze sobą, choć tylko w jeden możliwy sposób. Jedni występują w roli niewolników, inny z bohaterów będzie synem rzymskiego pana.

Siedemnastoletni Hanno marzy o sławie i bohaterskich czynach. Nudzą go natomiast obrady obywateli Kartaginy i jak ognie unika tego typu spotkań na agorze. Ojciec chciałby, by ukochany i najmłodszy syn zainteresował się polityką. Hanno woli wymykać się z przyjacielem nad wodę. Jedna z takich wypraw z Suniatonem będzie miała poważne konsekwencje. Młodzieńcy postanawiają uczcić świetny połów winem wykradzionym z piwniczki ojca Suniego. Kiedy zmorzy ich sen nie zauważają, że zbliża się potężna burza. Ich mała łódka łatwo może ulec falom, ale przyjaciele walczą z żywiołem. Uda im się przetrwać, ale znosi ich na nieznane wody, daleko od domu. Ratunek przed śmiercią z pragnienia przynosi niespodziewanie nieznana łódź. Szybko się okazuje, że to dopiero początek kłopotów. Suniaton i Hanno trafiają na statek piratów. Ci bardzo się cieszą z łatwego łupu i sprzedają chłopaków Rzymianom.

Wątek związany z losami Hanno okaże się jednym z najbardziej istotnych w tej powieści. Dzięki niemu mamy okazję przyjrzeć się temu, jak wyglądał los niewolnika w rzymskim domu. Główny bohater stanie się ważny dla dzieci Fabrycjusza. Aurelia i Kwintus również są nastolatkami, ale niewolnicy nie są traktowani na takich samych prawach jak wolni ludzie. Dlatego Hanno nie oczekuje niczego ze strony uprzywilejowanych rówieśników. Kartagińczyk dokona jednak czegoś niezwykłego, po czym Kwintus będzie czuł się zobowiązany do tego, by się odwdzięczyć Hanno.

Tymczasem trwają przygotowania do wojny. Hannibal stacjonujący na Półwyspie Iberyjskim ma plan, by zniszczyć Rzym. Chce tego dokonać inaczej niż próbowano do tej pory. Pragnie wyniszczyć swoich wrogów na ich własnej ziemi. Druga wojna punicka właśnie się rozpoczyna i będzie miała ogromny wpływ zarówno na młodych bohaterów, jak również na ich rodziny.

Ben Kane w powieści „Hannibal. Wróg Rzymu” posługuje się podobną konwencją, którą znam z jego poprzednich książek. Śledzimy losy zwyczajnych ludzi, by z ich perspektywy przyjrzeć się wydarzeniom, które zmienią bieg historii. Wprawdzie „Spartakus” był zarówno głównym, jak i tytułowym bohaterem powieści, ale to wyjątek potwierdzający regułę. Tutaj zwyczajny niewolnik pociągnął za sobą rzesze takich jak on, by walczyć z rzymskimi panami. Natomiast w powieści „Wróg Rzymu” Ben Kane skupia się na zwykłych ludziach i żołnierzach, by z ich perspektywy ukazać Hannibala Barkasa, czy walczącego z nim Scypiona.

Książka Bena Kane otwiera trylogię, druga wojna punicka dopiero się zaczyna, ale autor szczegółowo wprowadza czytelników w temat. Pokazuje życie codzienne Rzymian, a także dokładnie przybliża historię wojskowości zarówno pokazując armię Hannibala, jak i rzymską. Nie tylko wyposażenie jest tutaj opisane, ale również taktyka wojenna. Pisarz zadbał o to, by najważniejsze wydarzenia były autentyczne. Główni bohaterowie są fikcyjni, ale przez pryzmat ich losów postrzegamy te wydarzenia, które zmieniły historię świata. Jeśli czytelnik ma pewne obawy co do fachowego słownictwa, stosowanego przez Bena Kane, to nie musi się obawiać, na końcu znajduje się indeks trudnych terminów. Ciekawa jestem, jak rozwinie się ta historia. Drugi tom już mam, więc mam nadzieję, że szybko się przekonam dokąd zabiorą mnie „Pola krwi”.

  1. Ja po powieści historyczne sięgam dość rzadko, ale przyznaję, że na ogół również darzę je sporą estymą. Dla mnie najciekawszym doświadczeniem jest możliwość podglądania codziennego żywota ludzi, którym przyszło egzystować w zupełnie innej epoce.

    • W takim razie to jest idealna lektura historyczna. Nie tylko widzimy świat z perspektywy zwykłych ludzi, przedstawicieli różnych grup społecznych, ale jeszcze dostrzegamy to, jak wyglądała rzeczywistość wojenna nie w namiocie generała, a z perspektywy żołnierzy na polu bitwy oraz podczas zmagań z codziennością.

Skomentuj Ambrose Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *