Obrzezanie kobiet, zabójstwa honorowe to wciąż aktualne problemy tego świata. Żyjemy w XXI wieku, ale nadal są miejsca, gdzie kobiety są szczególnie narażone na cierpienie w imię zasad dyskryminujących prawa człowieka, a nawet odbierających mu to co najcenniejsze, czyli samo życie. Norweska dziennikarka, Lene Wold, przez cztery lata szukała odpowiedzi na pytanie, dlaczego w imię honoru ludzie gotowi są zabić najbliższe im osoby.
W reportażu „Honor. Opowieść ojca, który zabił własną córkę” autorka ujawnia również siebie oraz własne uczucia. Opowiada historię zwykłej jordańskiej rodziny. Dochodzi tam do tragedii, ponieważ ojciec zabija własną córkę, a druga cudem uchodzi z życiem. Co takiego zrobiły te dziewczęta, że zasłużyły na śmierć z ręki ojca? Lene Wold oddaje głos samemu katowi. Rahman Abd al-Kadir zgodził się udzielić odpowiedzi na pytania reporterki.
Autorka książki dowiaduje się od mężczyzny, że odciąłby jej ręce, kiedy ta informuje go, że jest lesbijką. Zrobiłby to po to, by przywrócić dobre imię rodzinie. Okazuje się, że zabójstwa honorowe dotyczą nie tylko kobiet, które dopuszczają się niewierności. Nawet zgwałcona dziewczynka może zostać ukarana za to, że ktoś ją skrzywdził. Jednak to nie koniec absurdów. Kobieta nie ma szans na ucieczkę przed oprawcami. Nawet prawo chroni zabójców. Kiedy ofiara zgłosi się po pomoc do meczetu, na policję, do szpitala – trafia do więzienia. Nie jest potrzebny żaden wyrok ani paragraf. Co więcej, oprawca może domagać się wypuszczenia kobiety, wystarczy, że obieca, iż jej nie skrzywdzi. Nikt nie przejmie się losem ofiary.
Lene Word stopniowo odkrywa historię Aiszy, Aminy i Rahmana. Dopiero z czasem dowiadujemy się, jak potoczyła się ta historia, choć od początku wiemy, kto został skrzywdzony. Dla reporterki istotne jest pytanie, jak to możliwe, że są ludzie dla których najważniejszy jest honor, tradycja i reputacja. By przywrócić dobre imię rodzinie trzeba zabić kogoś, kogo jak by mogło się wydawać rodzice powinni kochać najbardziej. To mężczyźni sięgają po narzędzie zbrodni, ale nie tylko oni są winni. Do zabójstw dochodzi przez presję społeczną. Nawet kobiety domagają się kary na osobie, która dopuściła się zhańbienia rodziny. Dla ludzi Zachodu owa wina jest niewspółmierna do kary, ale w Jordanii przyzwolenie społeczne idzie w parze z prawnym. Mordercy dopuszczający się mordów honorowych łatwo unikają kary, albo otrzymują bardzo niskie wyroki.
Wspomniałam o tym, że Lene Word oddała głos oprawcy. Nie było to łatwe i wymagało wiele czasu. Dziennikarka dotarła także do jego córki. Ona również przedstawi swoją perspektywę. Dzięki temu dowiemy się, że Rahman ma jeszcze jeden mord honorowy na sumieniu. Autorka poszukuje odpowiedzi w świętych księgach islamu, by dowiedzieć się, że w Koranie nie ma mowy o karaniu śmiercią za cudzołóstwo i orientację seksualną.
„Honor” to bardzo trudna książka w odbiorze, ze względu na opisane w niej cierpienie kobiet. Lene Wold opowiada o ludziach, którzy znaleźli się w pułapce bez wyjścia. Amina, choć przeżyła, cały czas musi się ukrywać i nie może liczyć na sprawiedliwość. Dziennikarka nie ukrywa współczucia, które ma dla ofiary. Jednocześnie pragnie poznać zdanie oprawcy i ma odwagę zadawać mu trudne pytania. Poszukiwanie odpowiedzi nie ma szans na powodzenie. Trudno też jedną książką zmienić sytuację dyskryminowanych kobiet. Najważniejsze jest to, że właśnie ofiary otrzymują głos, a czytelnicy mają okazją poznać niezwykle poruszającą i zmuszającą myślenia książkę.
Mocny reportaż, który dobrze pokazuje jak daleka jest jeszcze droga do tego, by kobiety w każdym regionie świata mogły żyć pełnią praw. Niestety, ale patriarchat, tradycja i honor skutkują niekiedy takimi wynaturzonymi i pokracznym sytuacjami.
Czasami trudno uwierzyć, że to wszystko dzieje się w zasadzie nie tak daleko od nas i teraz.