„Słone ścieżki” – Raynor Winn

Słone ścieżki, Raynor WinnNiełatwo podnieść się po tym, kiedy życie nagle przytłoczy nas kilkoma złymi wiadomościami. W książce „Słone ścieżki” Raynor Winn  otrzymujemy opowieść właśnie o tym, w jaki sposób autorka zareagowała na hiobowe wieści. Najpierw dowiedziała się, że jej mąż cierpi na rzadką i nieuleczalną chorobę degenerującą mózg, której skutki są nieodwracalne. Jak by tego było mało, wkrótce para traci piękny dom i gospodarstwo. Przez wiele lat było ono ich jedynym źródłem utrzymania.

Co zrobić, gdy tracisz wszystko co masz? Zarówno część materialną, marzenia, jak i przyszłość? Raynor znalazłszy się na krawędzi, postanowiła zrobić coś niezwykłego. Przekonała męża do tego, by razem udali się w pieszą wędrówkę. Przypomniała sobie historię człowieka, który przeszedł szlak Południowo-Zachodniego Wybrzeża Anglii wraz ze swoim psem. Opisał tę podróż w książce „500 Mile Walkies”. Ray czytała tę opowieść jako dwudziestoparolatka. Postanowiła przemierzyć tę trasę z człowiekiem, któremu postawiono diagnozę w zasadzie wykluczającą taki wysiłek fizyczny.

Para nie miała jednak nic do stracenia. Właśnie zostali bezdomnymi ludźmi i musieli pożegnać dotychczasowe życie. Nikt nie mógł im pomóc. Dzieci były już dorosłe i studiowały. Wystarczyło, że Winnowie zostali oszukani przez przyjaciela męża, by stracić cały dotychczasowy dorobek. Czy ludzie tacy jak oni mieli szansę na nowy start? Podróż mogła być jedynie chwilową ucieczką, ale nie rozwiązywała ich problemu.

Wędrówka wzdłuż wybrzeża wydaje się czymś łatwym z perspektywy osoby, która zna jedynie plaże, na których spędza najgorętsze dni lata. Przemierzanie trasy wzdłuż Południowo-Zachodniego Wybrzeża Wielkiej Brytanii wcale nie jest takie proste. Zwłaszcza, gdy szlak przemierza chora osoba. Wszystko co para posiadała, to podstawowe wyposażenie turysty – plecak, śpiwór, przenośną kuchenkę gazową, prowiant i kilkadziesiąt funtów w kieszeni. Choć sami do końca nie wierzyli w powodzenie wyprawy. Szli, zmagając się z każdym kolejnym krokiem, a także bezlitosną naturą.

Wędrówka zbliża ich jeszcze bardziej do siebie. Dowiadujemy się, w jaki sposób para się poznała i jak wyglądało ich dotychczasowe życie. Podczas wędrówki będą mieli czas na to, by przemyśleć najważniejsze sprawy. Raynor Winn nie tylko pięknie opisuje przyrodę, z którą mają do czynienia. To zbliżenie się do natury pozwala im pogodzić się z nieuchronnością odchodzenia. Z czasem rozumieją, że nie muszą uciekać, stają się wolnymi ludźmi. Nie planują przyszłości, bo podczas wędrówki muszą się skupić nad tym, co dzieje się tu i teraz. Każdy kolejny wspólny dzień daje im poczucie szczęścia. Uczą się doceniać chwile, a nie rzeczy materialne.

„Słone ścieżki” Raynor Winn to dziennik podróży uczący pokory. Dojrzała para zamiast oczekiwanej stabilizacji życiowej, otrzymuje cios. Stają się bezdomnymi ludźmi. Autorka książki pokazuje czytelnikom, że właśnie dzięki tej sytuacji otrzymali szansę, by docenić własne życie, a także piękno przyrody z jej wspaniałym morzem, bezkresnym niebem i klifami. By wzbogacić się duchowo, musieli stracić wszystko, co materialne. W „Słonych ścieżkach” zobaczymy, co zyskali. Winn obrazowo i pięknie opowiada o trudach podróży, o tym co spotkali po drodze oraz z jakimi ludźmi mieli do czynienia. Dla czytelników istotne będą także emocje bohaterów, a także wewnętrzna przemiana, jak w nich stopniowo zachodzi. Autorka opowiada o tym w sposób poruszający i szczery.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *