„Horyzont” – Barry Lopez

Horyzont, Barry LopezJako dziecko często sięgałam po literaturę podróżniczą. Było to w czasach, kiedy mało kto mógł wyjeżdżać tam, gdzie chciał. Pozostawały książki o wyprawach wielkich odkrywców. Oczywiście najczęściej tych nieżyjących, albo znajdujących się po „właściwej” stronie żelaznej kurtyny. Dzisiaj jednak co jakiś czas lubię zwrócić swój wzrok ku miejscom niedostępnym dla zwykłego człowieka. Właśnie z tego powodu sięgnęłam po „Horyzont”. Książkę napisał Barry Lopez, nieżyjący już podróżnik, autor wielu tytułów wydawanych również w Polsce.

“Horyzont” należy do książek obszernych. Nic dziwnego, powstawał aż trzydzieści pięć lat. Barry Lopez podzielił swoje rozważania na sześć części. Każda z nich zabiera nas do innej części kuli ziemskiej. Autor opisuje, jak wędrował po zachodnim Oregonie i zimnej Arktyce, Galapagos i kenijskiej pustyni, Zatoce Botanicznej w Australii i lodowych szelfach Antarktydy. Wszystkie te podróże były jednak tylko pretekstem do podejmowania rozważań dotyczących sensu istnienia człowieka.

Barry Lopez w każdym niebezpiecznym, skrajnie zimnym, czy gorącym miejscu świata, dostrzega kwestie, które powinien rozważyć każdy z nas. Dlaczego to właśnie kultura białego człowieka zdominowała wszystkie inne? Kiedy autor trafia do celu swojej podróży, nie jest tam po to, by zwiedzać. Najczęściej towarzyszy wyprawom naukowym, zbiera wraz z nimi to, czego poszukują i przygląda się miejscowym (o ile tam są). Każda taka wyprawa jest pretekstem do tego, by cofnąć się myślami w przeszłość i zobaczyć, w którym kierunku podążył człowiek.

Co mógł zobaczyć James Cook w czasie swoich wypraw? O czym myśleli ludzie z dawnej kultury Thule? Autor książki myśli o tych wszystkich ludach, które zostały unicestwione, zniknęły, nie pozostawiając po sobie zbyt wiele śladów. Barry Lopez uświadamia nam, że wiedza, wierzenia innych kultur mogły być bogate i fascynujące. Niektóre z nich dawno temu przestały istnieć, ale archeolodzy badają pozostałości materialne. Niestety nie da się odtworzyć przemyśleń tych ludów. Jednak najgorsze jest to, jak wiele zła doświadczyli rdzenni mieszkańcy miejsc „odkrywanych” przez Europejczyków.

Autor „Horyzontu” zbierał swoje przemyślenia przez wiele lat, a jednocześnie mamy wrażenie że są one spójne. Barry Lopez zagląda nie tam, gdzie akurat każe mu moda. Nie znajdziemy pocztówkowych obrazków, czy miejsc, do których jedziemy, by potem pochwalić się przed znajomymi. Autor z pokorą zagląda do rdzennych mieszkańców danego terenu, przysłuchuje się temu, co mówią i robią naukowcy. Chce być blisko jednych i drugich, choć ważniejsze jest wsłuchiwanie się w naturę, godzenie z nią, a nie „mędrca szkiełko i oko”. Autor mówi, że rdzenni mieszkańcy potrafili mieć wielką wiedzę, wsłuchując się w świat przyrody i podziwia te zanikające umiejętności.

Lektura „Horyzontu” zabierze czytelnikom kilka dłuższych wieczorów. Jest to książka obszerna, licząca niemal 600 stron. Wielu czytelników świetnie zna serię EKO Wydawnictwa Marginesy i właśnie do niej dołączył ten tytuł. Barry Lopez pisze w sposób wymagający od czytelnika pewnych przemyśleń. Autor z empatią patrzy na ludzi, którzy są ofiarami polityki kolonialnej. Zmusza nas do zastanowienia nad tym, czy możliwe jest lepsze rozumienie świata przyrody, a także zmiana w sposobie myślenia i nad tym, jak chcemy traktować nasz glob. Dzięki Barry’emu Lopezowi doceniamy wyjątkowość i piękno Ziemi, ale też zrozumiemy, że powinniśmy poczuć się za nią odpowiedzialni.

PS Książkę na język polski przełożyła Anna Pol.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *