Pod koniec ubiegłego 2020 roku wydany został zbiór opowiadań Wojciecha Kudyby pt. „I co dalej?”. Przyznać trzeba, że trudno o bardziej trafny tytuł. Każdy z nas wielokrotnie zadawał to pytanie sobie czy innym. Jeśli chodzi o autora książki, miałam okazję poznać jego wcześniejszą powieść pt. „Nazywam się Majdan”, która została wydana w 2015 roku. Wielokrotnie pisałam o tym, że forma opowiadania jest sprawdzianem dla pisarza, by wykazać się kunsztem pisarskim. Nie każdemu to wychodzi, ale Wojciech Kudyba daje nam prawdziwy pokaz literackiego talentu.
W zbiorze „I co dalej?” umieszczono pięć opowiadań. Pierwsze z nich „Jest, jak jest”, pozwala nam się przyjrzeć bliżej pewnej kobiecie. Bohaterka została porzucona przez mężczyznę. Jak sama mówi: „Michał poszedł z jakąś lalą w tango” zostawiając jej całą prozę życia. Szarą rzeczywistość w mieszkaniu w bloku z wielkiej płyty. Miejsce, które miało stać się symbolem ich szczęścia, okazało się po piętnastu latach czymś pospolitym. Tu rozgrywają się doskonale nam znane sceny, kłótnie o łazienkę, pytania o obiad, pomoc w lekcjach. Luśka sama stara się poradzić finansowo, były mąż niespecjalnie ją wspiera. Jednak pewnego dnia do drzwi puka posterunkowy, by dowiedzieć się, co łączy Luśkę z Michałem Tomalskim. Co takiego spotkało jej byłego męża?
Pragnienie posiadania domu towarzyszy niejednemu z nas. Podobne marzenie miał Marian, główny temat rozmowy telefonicznych Danuśki z przyjaciółką. W opowiadaniu „Dom dla Tereski” starsze panie zrelacjonują nam historię pewnego człowieka, z którym jedna z nich mogłaby się związać. Zobaczymy, czy Marian ma szansę na późną miłość i czy uda mu się zbudować dom dla ukochanej córki.
Kim jesteśmy naprawdę? Na to pytanie odpowiada bohater tytułowy opowiadania „Michał Sobiesław Śmierciak”. Mężczyzna dzwoni na komendę. Policjanci przyjeżdżają na wezwanie i chcą dowiedzieć się, co takiego się wydarzyło, że są potrzebni. To pytanie okazuje się pretekstem do tego, by tytułowy bohater opowiadania opowiedział o sobie oraz o innych ludziach. Zaskakujące będzie, kim okażą się oni w rzeczywistości.
Czego można dowiedzieć się o ludziach podczas pogrzebu? W opowiadaniu „Niech im świeci” poznajemy osoby, które uczestniczą w ceremonii. Oglądamy ich z różnych perspektyw. Podczas jednej mszy poznamy cały wachlarz charakterów. Pomiędzy słowami modlitwy, krążą ludzkie myśli o żywych. Przyglądamy się uczestnikom, ale nie osobie zmarłej. Stajemy się świadkami scen do jakich dochodzi podczas ostatniego pożegnania, wsłuchujemy się w myśli bohaterów i urywane rozmowy prowadzone w miejscu, gdzie trudno pozwolić sobie na dialog.
Opowiadania „I co dalej?” zabierają czytelników do rzeczywistości doskonale znanej z własnego podwórka. Czytając kolejne z nich mamy wrażenie, że właściwie sami moglibyśmy stać się uczestnikami, albo świadkami opisywanych zdarzeń. Sceny rodzinne, rozmowy telefoniczne, pogrzeb, spowiedź, spotkanie w pociągu. Jest tu wszystko, czego możemy doświadczyć w życiu. Jednak nie tylko owa zwyczajność łączy te pięć tekstów. W każdym z nich istotny również jest język mówiony. Wojciech Kudyba pisze tak, że czujemy się mimowolnymi świadkami opisywanych zdarzeń. Tak jak niekiedy siedząc w tramwaju słyszymy wszystko, co mówi przez telefon osoba siedząca obok nas, tak w tych tekstach dzieje się podobnie. Pisarz świetnie oddaje codzienność, odbiorcy nadstawiają ucha, by dowiedzieć się więcej np. o Marianie, a nawet na chwilę możemy stać się psychologami i poznać „Przypadek Apolonii”.
Wojciech Kudyba porusza w swoich opowiadaniach tematy związane z egzystencją człowieka. Autor nie umniejsza zwyczajności, staje się jej kronikarzem. Nie znajdziemy w tych historiach cynizmu, wręcz odwrotnie, mamy do czynienia z „czułym narratorem”, takim który zauważa wartość w każdym życiu, historii. Opowiada o tym zaskakując czytelnika, a także świetnie oddając wszystkie te uczucia, które nam towarzyszą na co dzień. Nie zabraknie też humoru sytuacyjnego i słownego, jednak zastosowanego nie po to, by wyśmiewać postacie, a by z pełnym autentyzmem oddać opisywaną rzeczywistość, zmusić czytelnika do refleksji. Emocji nie zabraknie, z każdym kolejnym opowiadaniem wzrasta nasz podziw nad stylem pisarza. Okazuje się, że są jeszcze twórcy z doskonałym słuchem i zmysłem obserwacyjnym.