„Influencerka” – Ellery Lloyd

Influencerka, Ellery LloydCo rusz słyszymy o zagrożeniach, które czają się w internecie. Wiemy, że trzeba chronić własną prywatność, zwłaszcza gdy chodzi o rodzinę i nasze dzieci. A jednak wciąż mamy wrażenie, że nasze niby ukryte dane są na wyciągnięcie ręki. Mimo to wiele osób chciałoby  korzystać z uroków życia, jakie również daje nam świat internetowy. Czy możliwy jest jakiś balans między tymi sprzecznościami? Znamy wielu instagramowych celebrytów. Ludzi, którzy budują swoją popularność w internetowej rzeczywistości. Co  muszą poświęcić w zamian za chwilę sławy? Można się o tym przekonać, sięgając po thriller Ellery Lloyd pt. „Influencerka”.

Zacznę od uściśleń. Pod nazwiskiem autora/-ki skrywa się brytyjskie małżeństwo: Collette Lyons i Paula Vlitosa. Ma to znaczenie z tego powodu, że autorów coś łączy z bohaterami książki. Kobieta jest dziennikarką oraz redaktorką, a mąż zajmuje się pisaniem. W powieści „Influencerka” znajdziemy pewne podobieństwa. Sama historia została podzielona na kilka głosów. Narrację prowadzą przede wszystkim mąż i żona. Emma jest niezwykle popularną celebrytką. Jej konto na Instagramie obserwuje mnóstwo osób. Milion fanów to już poważna sprawa, więc Emma, chcąc utrzymać swoją popularność, nie może spocząć na laurach. Co takiego pokazuje światu, że wszyscy chcą ją oglądać? Okazuje się, że pisze i fotografuje scenki ze swego rodzinnego życia. Jest mamą malutkich dzieci, a jej świat nie jest doskonały. Czy instagramowe zdjęcia odzwierciedlają wszystko jeden do jednego?

Rzeczywistość Najnajmamy okazuje się kreacją. Nie ma to zbyt wiele wspólnego z prawdziwą Emmą. Kobieta daje ludziom dokładnie to, czego od niej oczekują. Gdzie tu jest Dan? Mężczyzna, który miał być pisarzem, a póki co stał się dodatkiem do Najnajmamy? Człowiek, który od lat nie może skończyć swojej książki, jest na utrzymaniu własnej żony. Widzimy jak stopniowo coraz bardziej krytycznie postrzega świat internetowego blichtru. Ale czy może coś zrobić? Bo czy w tej bajkowej rzeczywistości coś może pójść nie tak?

Okazuje się, że prócz zachwyconych fanów trafić może się ktoś, kto nienawidzi Najnajmamy. Przez konto przelewa się nie tylko fala zachwytu, ale i hejtu. Jednak te negatywne komentarze można usunąć i zablokować. My czytelnicy śledząc tę historię widzimy, że jest ktoś, kto nie ustanie, dopóki nie zaszkodzi Emmie. Za co ma być ukarana? Co takiego zrobiła, że ktoś chce na niej się zemścić?

Akcja powieści toczy się bardzo szybko. Zmienna pierwszoosobowa narracja pozwala nam spojrzeć na historię z innej perspektywy, ale za każdym razem musimy się zastanowić, kto mówi prawdę. Emma zbudowała swój świat na ułudzie. Jako influencerka nagina rzeczywistość, by się przypodobać widzom. Tymczasem mąż opisuje tę rzeczywistość z pewnego dystansu. To pozwala nam dostrzec to, czego Najnajmama nie chce powiedzieć. Dochodzi do tych dwóch narracji jeszcze trzecia. Kogoś, kto planuje dla Emmy coś złego. Napięcie rośnie z każdą stroną, gdyż chcemy wiedzieć, co może spotkać główną bohaterkę, a może jej całą rodzinę?

Autorzy zadbali o to, by historia wciągnęła nas na całego. O ciemnej stronie życia w sieci napisano naprawdę wiele, ale okazuje się, że temat jest jak ocean. Jeśli ktoś ma pomysł, znajdzie w tej toni coś niebanalnego. Konwencja thrillera, którą otrzymujemy, sprawia, że chcemy jak najszybciej dowiedzieć się, jaką cenę będzie musiała zapłacić Emma za swą popularność. Bycie instamamą w tym przypadku niesie pewne konsekwencje. Dostrzega je Dan, mąż Emmy. Również czteroletnia Coco bierze w tym spektaklu udział. Jednak nikt się nie pyta o jej zdanie.

W powieści „Influencerka” poruszone zostały ciekawe problemy. Oglądamy życie ludzi, które tak naprawdę jest na sprzedaż i na pokaz. Nic nie jest tu prawdziwe. Choć  historia utrzymana jest  w konwencji thrillera, to oprócz tego wszystkiego czego się wymaga od tego gatunku, otrzymujemy znacznie więcej. Zastanawiamy się nad poruszanymi tu problemami.  Autorzy świetnie wykreowali opisywane postacie. Są one złożone i nie jest możliwe byśmy  ocenili je jednoznacznie. Każdy z nich ma inną motywację, coś innego daną postać ukształtowało. Oglądamy wszystkie te relacje rodzinne, zastanawiamy się nad nami samymi i dajemy się wciągnąć w pewną niebezpieczną grę. Zaskakujące okaże się, jak łatwo zmienia się nasz punkt widzenia w zależności od perspektywy, którą akurat obserwujemy. Stajemy się niezależnie od nas samych tymi obserwatorami, których przed chwilą ocenialiśmy negatywnie. To autorom udało się naprawdę świetnie. Tak zbudowali tę opowieść, byśmy łatwo wczuwali się w nią i reguły, którymi się ta historia rządzi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *