Na co dzień pracuję z młodzieżą. Kiedy rozmawiamy o tym, kim chcą zostać, jaką drogę pragną dla siebie wybrać, wielu z nich marzy, by zaistnieć w mediach społecznościowych. Godziny spędzane przed ekranami smartfonów sprawiają, że zaczynają wierzyć, że ich idole z Internetu wiodą boskie życie i nie są obarczeni żadnymi obowiązkami, a czas spędzają na samych przyjemnościach. Każdy by tak chciał: żyć bez stresów, robić tylko to, co lubi i na dodatek jedynie wtedy, kiedy ma na to ochotę. Trudno młodym ludziom wyobrazić sobie, że tiktokerzy i youtuberzy ciężko pracują, a za kilkudziesięciosekundowym filmikiem, który obejrzały, często stoi kilka osób oraz wiele godzin pracy. Przecież to wszystko robi się samo! Podobnie jak sława i pieniądze spływające wraz z nią. Czytaj dalej
„Nie zostawaj influencerem” – Janek Strojny
Odpowiedz
Co rusz słyszymy o zagrożeniach, które czają się w internecie. Wiemy, że trzeba chronić własną prywatność, zwłaszcza gdy chodzi o rodzinę i nasze dzieci. A jednak wciąż mamy wrażenie, że nasze niby ukryte dane są na wyciągnięcie ręki. Mimo to wiele osób chciałoby korzystać z uroków życia, jakie również daje nam świat internetowy. Czy możliwy jest jakiś balans między tymi sprzecznościami? Znamy wielu instagramowych celebrytów. Ludzi, którzy budują swoją popularność w internetowej rzeczywistości. Co muszą poświęcić w zamian za chwilę sławy? Można się o tym przekonać, sięgając po thriller Ellery Lloyd pt. „Influencerka”.