Powieści kryminalne są uznawane za książki typowo rozrywkowe, czasami niektórzy dodają, że to literatura popularna i nic więcej. Jednak kiedy sięgam po kolejne tomy z serii o komisarzu Williamie Wistingu wcale nie czuję, że marnuję czas. Wręcz odwrotnie, każda zagadka kryminalne wciąga, samo czytanie staje się przyjemnością. Nie brakuje również tego, co lubię w takich książkach najbardziej, czyli tła społecznego oraz obyczajowego. Czy czwarty tom z serii pt. „Jedna jedyna” to zapewnia? Oczywiście, Jørn Lier Horst daje również i to odbiorcom. Czternastego sierpnia premierę miał tom „Nocny człowiek”, ale dla porządku najpierw zajmę się książką „Jedna jedyna”.
Komisarz William Wisting nie próżnuje, ponieważ policja poszukuje kobiety. Zaginęła znana i popularna piłkarka ręczna Kajsa Berg. Aktywnie działają nie tylko służby, ale również angażują się przyjaciele i znajomi dziewczyny. W gminie Larvik właśnie trwa gorące lato, więc pożary lasów zdarzają się częściej niż zimą. Kiedy strażacy opanują już ogień, znajdują zwłoki. Czy mają do czynienia z wypadkiem? Okazuje się, że osoba, którą znaleźli, była przykuta do drzewa. Obok odnaleziono martwego kota z odciętymi łapami. Czy to makabryczne znalezisko jest związane ze sprawą Kajsy? Czy to ona została odnaleziona przez strażaków?
William Wisting prowadzi śledztwo. Okazuje się ono bardzo trudne. Komisarz rozmawia z kolejnymi świadkami, którzy nie zawsze mówią prawdę. Często coś zostaje ukryte. Główny bohater powieści stara się jednak wydobyć na światło dzienne nawet to, co niewidoczne. Okazuje się, że każdy szczegół jest ważny. Jak oddzielić istotne tropy, od tych sprowadzających na manowce?
Praca policjantów nie do końca wygląda jak w sensacyjnym filmie. Śledczy współpracuje z innymi policjantami. Czyta uważnie raporty jakie napływają do jego biura. Zbiera informacje i rozmawia z ludźmi, którzy mogą być związani ze sprawą. Ogląda miejsce, w którym ostatnio widziano zaginioną piłkarkę, a także cały czas obserwuje. Zmysły Wisttinga pracują na najwyższych obrotach. Mężczyzna układa wszystkie tropy, szuka śladów, ale nie zapomina również o intuicji. Ona również pomaga mu w pracy. Pożar i zaginięcie na pierwszy rzut oka nie muszą się ze sobą wiązać. Jednak szósty zmysł podpowiada komisarzowi, że coś łączy obie sprawy.
W powieści „Jedna jedyna” odbiorca ma okazję zobaczyć, jak trudno rozwikłać zagadkę, jeśli ma się zbyt dużo niepasujących elementów. Trudno oddzielić te właściwe od mylnych. To tak jak byśmy układali odwrócone puzzle z kilku pomieszanych pudełek. Główny bohater skupia się na pracy i działa w sposób niezwykle skrupulatny. Jednak jego myśli co jakiś czas odciągają sprawy rodzinne. Mężczyzna czuje się samotny, ponieważ jego żona wyjechała do Afryki, więc kontakt z nią jest utrudniony. Ucieka w pracę, przez co zaniedbuje schorowanego ojca, ale nie zapomina o tacie, widuje się też co jakiś czas z dorosłą już córką.
„Jedna jedyna” to kolejna książka, w której Jørn Lier Horst pokazuje żmudną pracę śledczych. Komisarz bada sprawę w sposób skrupulatny, a rozwiązanie zagadki następuje dzięki wysiłkowi intelektualnemu. Nie zawrotna akcja jest tu istotna, a wyjątkowa umiejętność kojarzenia otrzymywanych przesłanek. Uwadze komisarza nie ujdzie najmniejszy szczegół. Wiązanie ze sobą otrzymanych informacji, co prowadzi do zwrotów akcji. Przyznam, że zakończenie powieści zaskakuje. Czytelnik otrzymuje ciekawą zagadkę kryminalną, ale także przygląda się zwykłym ludziom, którzy żyją w norweskiej gminie Larvik. Autor zadbał nie tylko o realizm w opisie śledztwa, okazuje się, że wLarviku rzeczywiście istnieje słynny na cały kraj klub piłkarek ręcznych. Ciekawa jestem, jaką zagadkę otrzymamy w najnowszym tomie z serii o komisarzu Wistingu. Na szczęście „Nocny człowiek” właśnie pojawił się na mojej półce.
Tak sobie obiecuję, żeby sięgać samemu po dobre skandynawskie kryminały, na razie mam za sobą Asę Larsson. Pozdrawiam !
A. Larsson jest świetna, więc Twój wybór jest trafiony. Ciekawe, jak ocenisz Horsta, gdy uda Ci się po niego sięgnąć. 🙂
Tło społeczne to chyba wyróżnik skandynawskich kryminałów – takie obserwacje dotyczące danych społeczności są bardzo ciekawe, szczególnie jeśli zestawić je z otaczającą nas rzeczywistością.
Lubię zaglądać poprzez kryminały skandynawskie za kulisy życia codziennego Norwegów, czy Szwedów i porównywać z naszą rzeczywistością, niby niedaleką, ale jednak nie taką samą.
U mnie dopiero czeka „Kluczowy świadek”…
Przyjemności poznawania kolejnych tytułów z Williamem Wistingiem nie zabraknie – kilka ciekawych tomów przed Tobą. 🙂