
Miłośnicy kolarstwa wreszcie doczekali się książek, dzięki którym mogą zobaczyć, jak powstawała i rozwijała się legenda takich wyścigów jak Giro d’Italia czy Tour de France. Ten ostatni ma już 115 lat, a przez trzy tygodnie lipca mogliśmy śledzić tegoroczne zmagania najbardziej znanych kolarzy. Z pewnością każdy sportowiec, który ściga się na szosówce, marzy by pojawić się jako pierwszy na mecie. W tym roku zwycięzcą klasyfikacji generalnej został Geraint Thomas. Nie wiem, czy jego dokonania przejdą do legendy, ale z pewnością dostarczyły fanom tego sportu sporo emocji. O dwudziestu najbardziej zapierających dech w piersiach momentach francuskiego wyścigu opowie nam Richard Moore w książce „Tour de France. Etapy, które przeszły do historii”.
Polskie wydanie zostało wzbogacone wstępem, rozmową Dariusza Baranowskiego i Tomasza Jarońskiego. Wspominają o udziale Polaków, a także tych momentach Touru, które najbardziej przykuły ich uwagę. Richard Moore autor książki „Tour de France. Etapy, które przeszły do historii” jest byłym kolarzem. Reprezentował Szkocję na Igrzyskach Wspólnoty Narodów w 1998 roku. Obecnie pracuje jako niezależny dziennikarz, pisze książki o tematyce sportowej.
Historia Tour de France liczy już ponad wiek, ale nie wszystkie wyścigi przeszły do legendy. Richard Moore wybrał dwadzieścia historii, które przyczyniły się do tego, że niektóre z etapów szczególnie zapisały się w pamięci miłośników kolarstwa. Nie jest tak jak w książce „Giro d’Italia” Colina O’Briena, że otrzymujemy chronologicznie ułożone opowieści o kolejnych wyścigach, które wyjaśniają całą historię wyścigu z naciskiem na najbardziej istotne momenty. Richard Moore wybrał inny sposób. Skupia się na tych zdarzeniach, jakie miały wpływ na odbiór Tour de France.
Każde z dwudziestu opowieści ma swoich głównych bohaterów. Niektóre, najsłynniejsze nazwiska przywoływane już były przy okazji opowieści O’Briena na temat Giro. Richard Moore obrał nieco inną metodę. O najbardziej istotnym momencie wyścigu opowiada w taki sposób, że mamy do czynienia z historią pokazaną niejako od środka. Widzimy liderów wyścigu, osoby, pracujące na ich sukces, a także „czarne owce”. Autor postanowił ująć te historie z perspektywy samych kolarzy. Stajemy się w pewnym sensie obserwatorami od środka. Widzimy Tour de France oczyma zawodników.
W książce nie znajdziemy opowieści z samego początku Tour de France. Najdalej sięgają do roku 1971, czasów, kiedy Eddy Merckx rywalizował z Luisem Ocaną. Moore skupił się przede wszystkim na późniejszych etapach. Pojawiają się historie o takich kolarzach jak Fignon, Hinault, LeMond, Armstrong czy Cavendish. Zostały opisane najbardziej kluczowe momenty, decyzje o ucieczkach. Widzimy, jak emocje zawodników sięgają zenitu, ale również jak smakuje poczucie porażki. Richard Moore buduje napięcie, bo nie od razu dowiemy się, jaki będzie finał opisywanego etapu. Nie zawsze też tematem dominującym jest samo zwycięstwo. Niekiedy ważniejsza okazuje się przegrana, albo zdarzenie, którego skutki zawodnicy odczują później.
W książce „Tour de France. Etapy, które przeszły do historii” nie brakuje ciekawostek, z czasem również ułoży nam się jakiś obraz słynnego wyścigu. Choć nie jest to historia całego Tour de France i trochę brakuje tego, co działo się wcześniej, to zaletą książki jest pokazanie jak wygląda wyścig z perspektywy kolarzy i ludzi, którzy dla nich pracują. Dzięki temu łatwiej zrozumieć zarówno jak trudna jest Wielka Pętla, jak również co przeżywali sami kolarze, jakie podejmowali decyzje, które potem okazały się kluczowe.
Richard More wybrał te najważniejsze etapy w sposób subiektywny. Jednak opisał je obiektywnie, zostawiają czytelnikom miejsce na własną opinię. Porusza też kwestie kontrowersyjne, nie unika tematu dopingu, czy niewłaściwych zachowań sportowców. Ważne jest to, że udało mu się dotrzeć do wielu bohaterów tej książki i zmusić ich, by po latach wrócili do tych najbardziej istotnych momentów. Autor w pasjonujący sposób oddał dramatyzm opisywanych etapów, a czytelnik może poznać trudną codzienność kolarza i zajrzeć za kulisy. Zobaczyć na ile jego wyobrażenia są zgodne z rzeczywistością. Książka z pewnością spodoba się miłośnikom kolarstwa i pozwala poczuć jeszcze raz te sportowe emocje.
PS Na zdjęciu najnowszy rower firmy Trek. Madone SLR 9 Disc można już nabyć w moim ulubionym Salonie Rowerowym Bogdan Bondariew. Tak wygląda marzenie chyba każdego miłośnika kolarstwa. Co ciekawe, każdy może sobie taki rower zbudować zgodnie z własną wizją. Project One umożliwia personalizację, dzięki temu własne dwa kółka są niepowtarzalne. Właśnie na takich bestiach kolarze wygrywają wyścigi, choć wydaje się, że te rowery są zbyt ładne, by je używać do jazdy…
O! Widzę, że Ty nie tylko jeździsz, lecz także czytasz o kolarstwie. 🙂 🙂 Piękna pasja. 🙂
Czasami pasje chodzą parami… Jednak widać, że można je pogodzić. 🙂