Może wielu osobom trudno będzie uwierzyć, że „Kluczowy świadek” to pierwszy tom o norweskim komisarzu Williamie Wistingu, skoro wydano w Polsce już sześć tomów z tej serii. Teraz jednak Smak Słowa zdecydował, że zacznie od początku, a nie od tomu, który przyniósł pisarzowi sławę. Czy debiutancka powieść popularnego autora Jørna Liera Horsta okaże się równie interesująca i godna uwagi, jak pozostałe, tak chwalone przez recenzentów kryminałów?
Książka „Kluczowy świadek” została zainspirowana autentyczną historią, ale oczywiście wiele szczegółów sprawy zostało zmienione. Kiedy Jørn Lier Horst pisał tę powieść, był policjantem, a jako początkujący stróż prawa badał sprawę brutalnego morderstwa starszego wdowca. Sprawców zabójstwa Ronalda Ramma nigdy nie znaleziono. Dla miłośników kryminałów istotny z pewnością będzie fakt, że autor opowiada czytelnikom wiarygodną historię. Tutaj pokazano, jak wyglądała praca norweskiego policjanta kilkanaście lat temu. Widzimy nowoczesne metody pracy śledczych, które dopiero są wprowadzane. Funkcjonariusze wciąż przyzwyczajają się do tego, co obecnie nikogo nie dziwi; choćby do posiadania telefonu komórkowego, czy komputera z dostępem do sieci internetowej.
W powieści Jørna Liera Horsta komisarz śledczy policji w Larvik bada sprawę morderstwa Prebena Pramma. Ciało mężczyzny znaleziono dopiero po tygodniu od momentu śmierci. Śledczy nie mają wątpliwości, że doszło do morderstwa, ponieważ Pramm został związany, miał na swoim nagim ciele liczne rany. Najwyraźniej był torturowany, ponieważ sprawcy czegoś poszukiwali. Czy udało im się to znaleźć? Jaka była rzeczywista przyczyna śmierci samotnego mężczyzny?
William Wisting współpracuje z innymi policjantami. W powieści „Kluczowy świadek” pokazano, że komisarz nie działa w pojedynkę. Pracuje skrupulatnie i tak długo, że do domu zjawia się tylko po to, by na chwilę się zdrzemnąć. Z tego powodu jego relacje z żoną nie układają się idealnie, chociaż mężczyzna ma zamiar to wynagrodzić Ingrid. W końcu zbliża się dwudziesta rocznica ślubu tej pary. Jak pogodzić obowiązki oraz relacje z bliskimi? Żona okazuje się osobą bardzo wyrozumiałą, ale podczas śledztwa komisarz odkryje małą tajemnicę Ingrid, a jednocześnie dowie się, że i ona nie mówi mężowi wszystkiego.
Dlaczego Preben Pramm został zamordowany? Kto mógł chcieć śmierci tego samotnego i nieszkodliwego staruszka? Mężczyzna kochał ptaki i uwielbiał je fotografować, ale mordercy najwyraźniej czegoś szukali. Czy chodziło im o pieniądze, a może o coś innego? Okazuje się, że sprawa jest skomplikowana i będzie wymagała dużego nakładu pracy. Policjanci jednak skrupulatnie poszukają wszystkich śladów i dokładnie je przeanalizują. William Wisting natomiast postara się wszystko powiązać w pewną całość. Czy uda mu się odkryć prawdę i złapać winnych?
W debiutanckiej powieści norweskiego autora kryminałów zetkniemy się z językiem, który znamy z powieści „Poza sezonem”. Będzie konkretnie i rzeczowo. Jørn Lier Horst stawia na to, by rzetelnie i dokładnie opisywać sposób, w jaki pracuje policja śledcza, dlatego nie należy się nastawiać na efektowne sceny. Chociaż, kiedy czytałam opisy zbrodni, to muszę przyznać, że były bardzo obrazowe (trudno mi przez to patrzeć obojętnie na muchy). Natomiast sama narracja prowadzona jest spokojnie, bez ozdobników. Autor nastawił się na realizm. Sprawia to, że kiedy czytamy opis zbrodni, ciarki przechodzą nam po plecach.
Sięgając po „Kluczowego świadka” bałam się, że książka rzeczywiście będzie mocno różniła się poziomem od następnych tomów. Na szczęście otrzymałam dobrze skonstruowaną powieść kryminalną, w której najważniejsze było to, by pokazać w realistyczny sposób prowadzenie śledztwa. Oczywiście w kolejnych książkach Horst jest jeszcze lepszy, ale „Kluczowy świadek” pokaże nam, że od samego początku pisarz był konsekwentny, ponieważ William Wisting już posiada te wszystkie cechy, za które go polubili czytelnicy. Sama zaś historią wciąga i trudno się od niej oderwać.
Dla fanów kryminałów z pewnością nie lada gratkę stanowi fakt, że autor pracował jako śledczy, w związku z czym twórczość przesycona jest własnymi doświadczeniami. Równie interesującym aspektem dzieła jest wspomniana otoczka „historyczna”. Czy współcześni młodzi czytelnicy potrafią wyobrazić sobie świat, w którym nie powszechnego dostępu do telefonów komórkowych czy komputera 🙂 ?
Kiedy napisałeś o otoczce historycznej, uświadomiłam sobie, że jest już młode, dorosłe pokolenie , które nie zna świata bez komputerów.
Jeśli zaś chodzi o Horsta, to jego doświadczenie zawodowe świetnie się sprawdza w połączeniu z talentem pisarskim.
Mam troszeczkę mieszane uczucia względem tej książki. Chyba jednak po ten tytuł nie sięgnę.
Pozdrawiam, a w wolnej chwili zapraszam do siebie zakladkadoksiazek.pl
Po pierwsze trzeba lubić kryminały, żeby sięgnąć po tę powieść. I oczywiście czytać po kolei, żeby zobaczyć, jak rozwijał się autor serii o komisarzu Wistingu. A na stronę zakładki będę zaglądała. 🙂
Kiedy zobaczyłam po raz pierwszy ten tytuł w księgarni bardzo mnie zaintrygował, jednak nie sięgnęłam po książkę. Dlatego, ponieważ dopiero odkrywam świat kryminałów i dobieram jej ostrożnie. Twoja opinia bardzo mnie zachęciła do przeczytania tytułu i jestem ciekawa jakie refleksje nadejdą po przeczytaniu pierwszego tomu. 🙂
Pozdrawiam!
Według mnie plusem tego kryminału, jest to że autor oparł go na prawdziwych zdarzeniach. Dzięki temu historia wydała mi się wiarygodna.
„Kluczowy świadek” to faktycznie bardzo dobrze skonstruowany kryminał, który wciąga od samego początku i nie pozwala się odłożyć na półkę. Bardzo miło nam było wrócić do „początku” historii o Williamie Wistingu. 🙂 Świetna recenzja!
Dziękuję za miłe słowa. Mnie w „Kluczowym świadku” zaskoczyło, że historia została zainspirowana prawdziwą zbrodnią, a także to jak konsekwentny jest Horst. Wykreowany przez niego bohater od samego początku jest ciekawą postacią i komisarzem, którego da się lubić.
Pingback: „Felicia zaginęła” – Jørn Lier Horst | Czytam, bo chcę i już