„Kotolotki” – Ursula K. Le Guin

Kotolotki, Ursula K. Le GuinUrsula K. Le Guin kojarzy mi się przede wszystkim z fantastyką oraz fantastyką naukową. Tymczasem sięgnęłam po książkę skierowaną do dzieci i młodszej młodzieży pt. „Kotolotki”. Nie miałam do tej pory okazji, by poznać to dzieło, które zostało wydane w USA w czasach mojego dzieciństwa. Żałuję, ponieważ te licznie nagradzane historie trafiły już do kanonu literatury dziecięcej. Na zbiór składają się cztery tytuły: „Kotolotki”, „Powrót kotolotków”, „Wspaniały Aleksander i kotolotki”, „Jane rozkłada skrzydła”.

Wychowałam się na historiach typu „Przygody Filonka Bezogonka” i „Kotolotki” w pewnym sensie mają coś wspólnego z książką Gösta Knutssona. Tytułowy bohater różnił się od innych przedstawicieli swojego gatunku. Czworo kociąt bezdomnej kotki Jane także można zaliczyć do niezwykłych zwierząt. Wszystkie urodziły się ze skrzydłami. Ich matka ma świadomość, że taka sytuacja dla jej dzieci jest niekorzystna. Kociętom grozi niebezpieczeństwo ze strony ludzi. Złe Ręce mogą sprawić, że maleństwa trafią do ZOO, cyrku albo laboratorium, dlatego Jane Bura za wszelką cenę stara się je ukryć.

Jak tylko maluch podrosną, muszą wyruszyć w podróż. Miasto nie jest dla nich odpowiednim miejscem. Dzięki skrzydłom mogą odbyć niezwykłą wyprawę. Nie będzie ona należała do najłatwiejszych. Przed nimi wielka przygoda, ale niebezpieczeństw nie zabraknie, ale maluchy szybko się uczą. W pewnym momencie trafiają w miejsce, gdzie żyje Susan, ośmioletnia dziewczynka. Ona nie ma zamiaru niewolić kociaki. Po prostu zanosi im jedzenie i z daleka im się przygląda.

Z czasem kotolotki oswajają się z rodziną Brown. Choć nie mogą zamieszkać z nimi w domu, łatwo nawiązują więź z tymi ludźmi. Okazuje się, że nie wszystkie istoty ludzkie są złe. Niektóre ręce karmią i głaszczą, a także podziwiają koty podczas zabaw. Obiecują też, że nigdy nie zabiorą buraskom wolności. Z czasem koty zamieszkają w starej stodole, z daleka od wzroku innych ludzi.

Opowieści, które wchodzą do tego zbioru, łączą tytułowe latające koty. Czytelnik szybko ulegnie urokowi tych niezwykłych istot. Wzbudzają one naszą sympatię, bo doceniamy ich czyste serca. Śledzimy przygody kotów nie ze względu na wartką akcję, ale za ciepło, które płynie z opowiadań. Ursula K. Le Guin pokazuje młodym odbiorcom świat, w którym nie brakuje niebezpieczeństw. Jednak nawet w najbardziej ciemnym zaułku, zawsze znajdzie się pomocna dłoń. Taka, która obdarzy miłością, nie tylko zapewni bezpieczeństwo. Pozytywne przesłanie jest tu najbardziej istotne. Myślę, że młodzi czytelnicy potrzebują takich historii. Wcale nie wartkiej akcji, ale ciepła. W połączeniu z pięknymi ilustracjami S. D. Schindlera, dzieci poczują się usatysfakcjonowane z lektury. Świat kotolotków stanie się dla nich bezpieczną przystanią.

  1. Bardzo piękna lektura, trafiłem na nią przypadkiem, kupiłem córce. Oboje byliśmy zachwyceni. I ilustracje też śliczne, trochę w stylu Sheparda.

Skomentuj Dominika Fijał Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *