„Książka wszystkich rzeczy” – Guus Kuijer

Książka wszystkich rzeczy, Guus KuijerGuus Kuijer jest holenderskim pisarzem, autorem książek dla każdej grupy wiekowej. W 2012 roku zdobył jedną z najważniejszych światowych nagród w dziedzinie literatury dziecięcej za całokształt twórczości – Astrid Lindgren Memorial Award. Natomiast „Książka wszystkich rzeczy” po którą niedawno sięgnęliśmy, wzbudziła mnóstwo kontrowersji, ponieważ dotyka kwestii wiary oraz przemocy, a jednocześnie adresowana jest do młodych odbiorców.

Głównym bohaterem powieści jest dziewięcioletni Thomas. Chłopiec, który na pytanie kim chce zostać, kiedy będzie dorosły, odpowiada jednym słowem: szczęśliwym. Akcja „Książki wszystkich rzeczy” rozgrywa się w Amsterdamie, kilka lat po drugiej wojnie światowej.  Holendrzy wciąż próbują uporać się z tym co przyniósł im nazizm, a jednocześnie nadchodzi nowe: kobiety np. zaczynają ubierać spodnie.

Rodzina chłopca z pozoru wygląda zwyczajnie: mama, tata, dwoje dzieci. Starsza siostra Thomasa jest nastolatką, więc młodszy od niej główny bohater nie zawsze potrafi się z nią porozumieć. Problem tkwi jednak gdzie indziej – ojciec rodziny stosuje przemoc wobec syna i żony. Tylko Margot nauczyła się unikać zagrożeń. Jak to możliwe, że dorosły mężczyzna kochający nad wyraz Boga potrafi się posunąć do takich czynów? Okazuje się, że najłatwiej wierzyć w Stwórcę ze Starego Testamentu, wtedy karanie nie będzie takie trudne. Jakie będą tego skutki?

Thomas ucieka do świata wyobraźni. Widzi takie rzeczy, które innym nie przejdą przez głowę – choćby wróble grające na trąbkach, anioły, czy egzotyczne rybki pływające w amsterdamskich kanałach. Te fantazje ojciec również chciałby ukrócić, nijak się mają one do codziennego czytania Biblii. Kiedy Thomas zostanie pewnego razu ukarany przez tatę warząchwią, w tym momencie chłopiec traci wiarę w Boga. Odwiedza go za to Jezus, ponieważ nigdzie nie może znaleźć swego Ojca. Czyżby Bóg umarł nie tylko dla Thomasa?

Życie dziecka odmienia się, kiedy spotyka dobrą czarownicę – panią Van Amersfoort. Ona, odwiedzający chłopca co jakiś czas Jezus i Eliza-o-skórzanej-nodze powodują, że życie chłopca staje się lepsze. Dochodzi do zmian, zwłaszcza dzięki temu, że siostra Margot postanowi obronić swoja matkę i brata. Pani Van Amersfoort pokazuje rodzinie, że szczęście zaczyna się tam, gdzie kończy się strach. Tym ostatnim uczuciem przesiąknięty był ojciec Thomasa, dlatego podnosił rękę na słabszych.

Kiedy zaczęłam czytać powieść swoim dzieciom sceny przemocy tak na nie oddziaływały, ze buntowały się wobec tego, co robił ojciec Thomasa. Na szczęście napięcie w książce rozładowuje… Jezus. Sympatyczny, potrafiący żartować i rozmawiający z chłopcem jak z kumplem. Tak więc nie tylko dramatyczne sceny pojawiają się w tej historii, nie brakuje tu poetyckiego języka i humoru. Uważam, że nie należy ukrywać przed dziećmi, że nawet najbliższy człowiek potrafi wyrządzić krzywdę. Ta książka odpowiada dlaczego tak się dzieje oraz jak można temu zaradzić. Właściwie wielu dorosłych mogłoby wyciągnąć z tej powieści lekcję na temat tego, jak uwolnić się od strachu i co zrobić, by stać się szczęśliwym. Książka od początku do końca chwyta za gardło, ale jest niezwykle mądra i naprawdę warto ją przeczytać już dziewięciolatkom, ponieważ z pewnością po jej lekturze (i w trakcie) będzie o czym rozmawiać.

    • Gdzieś przeczytałam, że tę książkę wszyscy powinni czytać, bo jest jak „Mały Książę” – i sporo w tym prawdy. Choć „Książkę wszystkich rzeczy” napisano w innym stylu, wiele w niej można dowiedzieć się o człowieku.

  1. Ciekawa lektura wpadła Ci w ręce, chociaż porusza dość trudną tematykę. Ale na tym właśnie polega atrakcyjność tej książki – w końcu motyw rodzica, który w jednej chwili znęca się nad rodziną, w następnej zaś dumnie modli się w kościele w jednej z pierwszych ław, to nie żadna abstrakcja, a rzeczywistość, z którą w Polsce możemy się zetknąć.

    • Dzieciom często lubimy pokazywać rzeczywistość lepszą niż jest naprawdę. Nie ma w tym nic zdrożnego – moim zdaniem oczywiście, że nie ukrywa się pewnych problemów. Wręcz przeciwnie, jeśli dzieci zetkną się z nimi w literaturze, może lepiej sobie poradzą w dorosłym życiu?

  2. Ta książka z pewnością nie zostałaby nagrodzona,gdyby nie wpisywała się w obecne trendy przeciw rodzinie i wierze /oczywiście opartej na Ewangeli , a nie na „widzi mi się”. .Z pewnością nie jest to książka dla dzieci i nie dlatego,że pokazuje czarną stronę życia ,tylko dlatego,że jej celem w istocie jest pokazanie dziecku, że możesz się zbuntować, a rodzice i wiara nic nie znaczą .I to jest najważniejsze przesłanie tej książki ,a reszta to emocjonalna kolorowanka ,żeby się można wzruszyć i wydawać ochy i achy .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *