Thomas Enger jest znany w naszym polskim świecie książkowym jako osoba współpisząca kryminały z Jørnem Lierem Horstem. Cykl „Blix i Ramm na tropie zbrodni” liczy już pięć tomów i myślę, że miłośnicy kryminałów z pewnością go zauważyli. Do tej pory jednak polski czytelnik nie miał okazji, by poznać indywidualną twórczość Thomasa Engera, a przecież ten pisarz tworzy historie kryminalne już od 14 lat i cieszą się one uznaniem w Norwegii. Jednak teraz dzięki Milenie Skoczko-Nakielskiej możemy sięgnąć po „Księgę szubienic”, powieść wydawaną przez Smak Słowa w cyklu „Mroczny zaułek”.
Historia rozgrywa się w kilku warstwach czasowych. Poznajemy wydarzenia współczesne, ale także z 1984, z 1997 czy 2001 roku. Początkowo bohaterowie, jakich poznajemy na kolejnych stronach opowieści wydają się zupełnie niczym niepowiązani. Domyślamy się oczywiście, że nie są to przypadkowe postacie, a to co ich spotyka, nie jest pokazane bez powodu. Trzeba jednak kilku rozdziałów, by powoli odkrywać, jak splatają się z sobą.
Poznajemy rodzinę, w której dochodzi do tragedii. Bogaci ludzie, posiadający kucharza i pomoc kuchenną nie dopilnują jednego z dzieci. Cztery dekady później pewna tłumaczka dowiaduje się, że jej zaginiony ojciec żyje. By poznać szczegóły, ma zapłacić określoną sumę pieniędzy. Niestety jej informator zostaje zastrzelony, a ona sama również zostaje ranna. Natomiast ośmioletnia dziewczynka, która odwiedzała sąsiadkę wyszła cało z tej sytuacji, ale oczywiście pod względem psychicznym niekoniecznie. Przerażone dziecko nie jest w stanie opowiedzieć o tym, co widziało.
Wątków w tej historii jest znacznie więcej. Widzimy wykorzystywanie biednych ludzi przez bogatych, którzy uważają się za osoby stojące ponad prawem. Dobierają sobie towarzystwo tak, jak w danej chwili podpowiada im kaprys. Biedniejsi myślą, że złapali pana Boga za nogi, a nie zdają sobie sprawy, że wpadli po uszy w bagno. Kiedy się orientują, że coś jest nie tak, bywa już dla nich za późno.
Podczas lektury stopniowo narasta napięcie. Postacie, których losy śledzimy, wzbudzają naszą ciekawość, choć początkowo nie mamy pojęcia, kto będzie ofiarą, a kto złoczyńcą. Thomas Enger będzie nas zwodził i podsuwał fałszywe tropy, więc trzeba mocno się pilnować i uważać. Podejrzliwość też się przyda. W kryminałach ważne jest, by odkryć sprawcę zbrodni, ale pisarz daje czytelnikom coś więcej. Pokazuje nam, jak w człowieku rodzi się zło. Mały Chris, jako dziecko, wzbudza współczucie. Obserwujemy jednocześnie to, czego doświadcza i domyślamy się, że po tym wszystkim trudno mu będzie żyć normalnie. To, co z nim będzie się działo, mocno go naznaczy i sprawi, że stanie się inny niż wszyscy.
Mrok stopniowo gęstnieje. Trudno sobie przecież wyobrazić, że czyjąś pasją może być zabijanie. Tytuł podpowiada nam, w jaki sposób może się to odbywać, a jednocześnie autor nie uatrakcyjnia tego zła. Jest ono przerażające i budzi grozę do tego stopnia, że człowiekowi się robi zimno nawet, gdy czyta tę historię latem, podczas największych upałów. Thomas Enger porusza w powieści aktualne problemy społeczne, a wykreowani przez niego bohaterowie przekonują nas pod względem psychologicznym. Oczywiście pisarz będzie podrzucał nam wiele ciekawych tematów zmuszających do refleksji, a zaskakujące zakończenie sprawia, że czytelnik chce więcej powieści Thomasa Engera. Mam cichą nadzieję, że „Księga szubienic” będzie nie tylko pierwszą książką tego pisarza przetłumaczoną na język polski, ale otworzy nowy cykl. Niecierpliwie czekam na drugi tom.
PS Powieść na język polski przełożyła Milena Skoczko-Nakielska.