Przez długi czas Rafał Hetman był dla mnie osobą, która opowiada o literaturze. Czytałam jego recenzje i oglądałam filmy na YouTube. Okazało się jednak, że jest to również autor reportaży. We wrześniu premierę miała jego książka „Las zbliża się powoli. Kto po wojnie mordował w Dębrzynie”. To następny reportaż po wydanej w ubiegłym roku książce „Izbica, Izbica”. Poznałam audiobook, teraz postanowiłam sięgnąć po najnowszą książkę Rafała Hetmana.
Głównym wątkiem tego reportażu są wydarzenia, jakie miały miejsce w trudnej powojennej rzeczywistości. Kiedy Niemcy już przegrywali wojnę, nie oznaczało to, że w Polsce wszystko wróciło do normy. Przyszedł czas chaosu oraz wielkiej biedy. Ludzie przemieszczali się, by wrócić do domu. Niestety, pewna grupa powracający z robót w III Rzeszy została zamordowana w lesie Dębrzyna koło Przeworska. Nie zrobili tego ani Niemcy, ani czerwonoarmiści, tylko Polacy. Jaki mieli powód? Czy dokonali zbrodni, by poprawić swój los? Bandyci nigdy nie zostali skazani za dokonane przestępstwa. Mieszkańcy okolicznych wsi doskonale znali sprawców, potrafili wymienić ich imiona i nazwiska, a jednak tego nie zrobili. Z jakiegoś powodu wybrali milczenie. Dlaczego?
Na podstawie losów Władka i Józi ta opowieść została zrekonstruowana. Autor z ich dziecięcej perspektywy pokazuje dramatyczne wydarzenia, ale również ukazuje tę historię z szerszego punktu widzenia. Cofa się aż do XIX wieku, by przybliżyć nam kontekst i zmusić do refleksji. Nie wystarczy sama historia wojenna i czasy powojenne, byśmy zrozumieli te wydarzenia. Istotny jest również cały proces, na który składało się wiele elementów. Same wydarzenia to jedno, a to co następuje po zbrodni, to kolejny temat warty rozważenia. Władysław Łania i Józefa Misiąg są osobami, które jeszcze żyją i zdecydowały się mówić. Nie jest to łatwe, mimo że od popełnienia zbrodni minęło wiele lat. Większości ludzi, którzy byli sprawcami i świadkami wydarzeń już nie ma na tym świecie. A jednak wciąż trudno zrekonstruować wydarzenia, jakie miały miejsce w lesie Dębrzyna.
W książce „Las zbliża się powoli” historia zbudowana jest z wielu wątków. Prócz części narracyjnej, niemal powieściowej, otrzymujemy również opowieść o pamięci. O tym, jak działa na nią czas i okoliczności. Rafał Hetman wykorzystuje formę eseju, by poruszyć tę kwestię. Przedstawia pamięć jako wielowątkowy proces historyczny. Reportażysta zastanawia się, w jaki sposób ona działa i pokazuje, że nie jest czymś stałym, a ulega przeobrażeniom.
Z pewnością znacznie łatwiej pisze się reportaż o wydarzeniach, które miały miejsce nie tak dawno temu, kiedy wciąż żyją świadkowie, a także istnieją liczne dokumenty pozwalające zweryfikować ich wypowiedzi. Rafał Hetman miał mało danych, ale udało mu się opowiedzieć w zajmujący sposób o mordzie w Dębrzynie. Ta zbrodnia stała się pretekstem do rozważań na temat pamięci. Zmusza nas także do przyjmowania niewygodnych faktów. Zbrodnie dokonywane przez Polaków stały się czymś w rodzaju tabu, o czym lepiej milczeć, żeby się nie narażać. Każdy podejmujący ten temat w czasach PRL wkraczał na niebezpieczną ścieżkę. Dopiero po latach wychodzą pewne fakty i dobrze, gdy je poznamy. W końcu nie bez powodu w lesie Dębrzyna pojawił się pomnik z napisem „Człowiek – człowiekowi”. Czy uda się w ten sposób zmusić nas do refleksji? Odpowiedzi każdy musi udzielić sam.