„Metro 2033” – Dmitry Glukhovsky

Metro 2033O książce  „Metro 2033” z pewnością słyszeli już wszyscy. Zwłaszcza miłośnicy literatury science-fiction. W swej debiutanckiej powieści Dmitry Glukhovsky roztacza przed czytelnikami wizję postapokaliptycznego świata. Natomiast akcja powieści rozgrywa się w podziemiach moskiewskiego metra, jak wskazuje tytuł – w niedalekiej przyszłości.

Pokolenie, które miało okazję żyć w świecie, kiedy trwała zimna wojna, potrafi sobie przypomnieć ów podskórny lęk, w którym konflikt nuklearny był czymś prawdopodobnym. Wprawdzie sama nie miałam okazji (na szczęście), by ćwiczyć na zajęciach z przysposobienia obronnego, co należy zrobić, gdy wybuchnie bomba atomowa, to pamiętam katastrofę w Czarnobylu. A czy zajęcia wydają się absurdalne? Koleżanka ze studiów, starsza ode mnie o kilka lat – pochodząca z Rosji – opowiadała, że musieli odbywać tego typu lekcje. A że te działania nie byłyby skuteczne? Dla ciekawostki dodam, że ćwiczyli też składanie i rozkładanie kałasznikowa na czas…

Wracając do tematu. W swej debiutanckiej powieści Głuchowski pisze o świecie po zagładzie nuklearnej. Akcja powieści rozgrywa się dwadzieścia lat po katastrofie, a jej głównym bohaterem jest Artem, młody mężczyzna, który ma zamiar uratować stację WOGN, przed nadchodzącym z zewnątrz zagrożeniem.

„Metro 2033” to również powieść drogi. Artem wyrusza w podróż, poznaje kolejne stacje, które są jak niezależne państwa. By się do nich dostać, należy posiadać odpowiednie dokumenty. Niektóre stacje zawiązują sojusze, inne żyją w konflikcie, jeszcze inne wyróżniają się tym, że panują w niej określone ideologie, albo wyznania. Jednak przechodzenie tunelami nie jest bezpieczne. W mroku czają się różne zagrożenia. Mimo to, Artem decyduje się na to, by iść do Polis – serca moskiewskiego metra. Ma odnaleźć Młynarza i przekazać mu informacje o sytuacji WOGN-u.

Podczas tej wędrówki, która stanowi trzymającą w napięciu niezwykłą przygodę, odnajdujemy drugie dno powieści. Główny bohater obserwuje ludzi, ich poglądy, wierzenia. Zastanawia się dokąd zmierza w sensie dosłownym i przenośnym. Jego podróż stanowi też rytuał przejścia w dorosłość. Czy uda mu się odnaleźć sens w takim świecie, w którym przyszło mu żyć? Gdzie ludzie prowadzą pozornie podłą egzystencję, a jednocześnie za wszelką cenę starają się przetrwać?

Bohater będzie musiał zmierzyć się również z pytaniem, kim jest człowiek? Czy ma prawo uważać się za kogoś lepszego niż te istoty, z którymi decyduje się walczyć? A może zatracił już całkowicie swoje ideały w momencie, kiedy doszło do wojny nuklearnej? Według mnie warstwa moralno-filozoficzna jest niezwykle ważna w „Metrze 2033”, ponieważ zmusza czytelnika do licznych refleksji o ludzkiej naturze, roli religii, czy ideologii.

Dmitry Glukhovsky świetnie zbudowała napięcie w swej powieści. Co chwilę zaskakuje zwrotami akcji, które wcale nie są przewidywalne. Obserwujemy działania Artema, dzięki trzecioosobowemu narratorowi, który przeprowadza nas po kolejnych stacjach metra. Miejsca, które posiada mnóstwo tajemniczych przejść,a dzięki temu nigdy nie wiemy skąd przyjdzie zagrożenie. Tym bardziej, że czai się i na zewnątrz, i wewnątrz umysłu człowieka.

Świat przedstawiony w „Metrze 2033” fascynuje. Chciałoby się dodać, że jest jedyny w swoim rodzaju, ale przecież powstał projekt Uniwersum Metro 2033, który liczy kilkadziesiąt powieści wydanych w Rosji, a ich akcja osadzona jest w podobnych realiach. Dmitry Glukhovski zainicjował tę serię, a jego książka umożliwiła powstanie innych. Po przeczytaniu „Metro 2033” natychmiast nasunęło mi się skojarzenie z innymi znanymi mi postapokaliptycznymi wizjami. Najbardziej wyryła się w mej pamięci książka Stephena Kinga pt. „Bastion” oraz Raya Bradburyego „451° Fahrenheita”. Dla przypomnienia dodam, że bardzo dużo ta konwencja zawdzięcza powieści „Wojna światów” Herberta George Wellsa.

Autor „Metra 2033” przekonał mnie swą wizją. Bohaterowie nie dzielą się na dobrych i złych. Świat przedstawiony jest bardzo złożony i świetnie dopracowany. Można z wypiekami na twarzy śledzić przygody głównego bohatera, ale za chwilę nasuną się inne refleksje. Właśnie dzięki nim ta powieść jest warta uwagi.

  1. Podobno ludzie dzielą się na tych, którzy polubili „Uniwersum Metro 2033” i tych pozostałych. Skoro spodobała Ci się powieść Ojca Założyciela, to jeszcze trochę do przeczytania masz 😉 Chociaż poziom jest nierówny, jak to w takich projektach bywa…
    Tak pro domo sua, to polecam polski wątek w Uniwersum, zupełnie niezła rzecz Pawła Majki „Dzielnica obiecana”. Co prawda metra nie ma, bo to w Nowej Hucie, ale atmosfera i pozostałe postapokaliptyczne imponderabilia są na miejscu 😉

    • Ciekawe swoją drogą, ile powieści zostanie przetłumaczonych na język polski? Do pięćdziesięciu rosyjskich jeszcze nam daleko… A powieść Pawła Majki, przyznam, że mnie kusi.

  2. Oj sporo naczytałem się już o tej książce, pisał nawet o niej Andrew, ale jakoś ciągle nie mogę się za nią zabrać. Powieść wydaje się szczególnie atrakcyjna z uwagi na owo drugie dno, które sprawia, że lektura nie jest tylko sensacyjną historią, wychodząc poza ramy czystej rozrywki.

    „Wojnę światów” oraz „Bastion” miałem okazję przeczytać, oba utwory wspominam całkiem miło. Ale z „451° Fahrenheita” ciągle się rozmijam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *