Ziemowit Szczerek lubi podróże po miejscach, gdzie niewiele osób zagląda. Nawet jeśli trafia w takie oblegane prze turystów, to wynajduje zakątki nieuczęszczane. Nie tyle skupia się na zabytkach, budynkach, a na ludziach, których obserwuje i z nimi rozmawia. Tym razem jednak pisarz zainteresował się terenem bardziej rozległym niż ostatnio. Nie będzie mówił tylko o Ukrainie, jak w „Przyjdzie Mordor i nas zje”, czy o drodze nr 7, ale opowie nam o Europie Środkowej.
Książka „Międzymorze. Podróże przez prawdziwą i wyobrażoną Europę Środkową” jest opowieścią rozpoczynająca się od ostrzeżenia. Ziemowit Szczerek pisze: „To jest książka podróżnicza. To będzie książka o podróżach i wrażeniach. Komu się to nie podoba, niech odłoży ją już teraz.” (s. 9). Ta podróż jest zaskakująca, ponieważ tok myślenia Ziemowita Szczerka pędzi i znacznie wyprzedza miejsca, w których autor się znajduje. Z Berlina trafiamy do Bośni, potem znowu do Berlina, by zaraz znaleźć się w Bukareszcie. Co więcej są to podróże wielowymiarowe, nie tylko w przestrzeni, ale też w czasie. Ziemowit Szczerek porównuje to co zastaje w tych miejscach teraz, z tym co zaobserwował kilka, czy kilkanaście lat temu.
Autor podróżuje w jednym celu, chce nam pokazać, jakie jest to tytułowe Międzymorze. Miejsce, położone w Środkowej Europie, między Bałtykiem, a Adriatykiem i Morzem Czarnym. Zastanawia się, czy istnieje między ludźmi tu żyjącymi jakieś podobieństwo, czy jest coś, co naprawdę łączy te kraje. Dlatego obserwuje i pyta ludzi, z którymi się styka. Co myślą o sobie, o sąsiadach i szerzej – o Europie? Te różnice nam pokazuje, opowiada również jak postrzegany jest stereotyp Polaka w krajach Europy Środkowej.
Ludzie żyjący w miejscach, gdzie trafia Szczerek, zostali ukształtowani przez wiele kompleksów. Od Zachodu odróżnia nas choćby fakt, że żyliśmy w krajach socjalizmu. Po upadku tych idei, trzeba było zdefiniować się na nowo. W książce dostrzegamy, że owa tożsamość ulega przeobrażeniom. Szczerek opowiada o tym, jak widzą siebie mieszkańcy środkowej Europy. Zauważamy jak wiele zależy od tego, w części jakie imperium był dany kraj. Dlatego u Czechów pojawia się niemiecki porządek, a Węgrzy czerpią z Austrii.
Mimo to nie brakuje chaosu w krajach pokomunistycznych. Z jednej strony martwi to Ziemowita Szczerka, ale z drugiej trudno mu się z tego wyśmiewać, bo przecież sam jest tego częścią. Dlatego wizyta w Licheniu okazuje się swoistym lustrem. Autor dostrzega barbarzyńskość tego miejsca, ale ma świadomość, że nie może się z tego wyśmiewać, bo ma do czynienia z „polską formą”. Czymś, czego nie chcemy dostrzegać, wypieramy z pamięci, ponieważ wstydzimy się tej formy. Dążymy do Zachodu, ale u nas ma on być lepszy niż ten właściwy. Śmiejąc się z Lichenia, śmiejemy się z samych siebie.
W książce Ziemowita Szczerka dostrzegamy, jak poszczególne kraje radzą sobie (albo nie) ze swoimi kompleksami. Powstają i rozwijają się wszelkiego rodzaju -izmy. Nacjonaliści, populiści chcą podnieść rangę państwa, szerząc opowieść o jego wielkości sprzed wieków, a nawet prehistoryczną. Te mity łączą państwa Międzymorza, a jednocześnie budzą lęk, bo wciąż nie wiemy, w którą stronę to podąży. Autor potrafi sobie to jednak wyobrazić, a te alternatywne wizje przyszłości również nam przedstawia.
Ziemowit Szczerek w książce „Międzymorze” daje nam pewnego rodzaju przestrogę. Opisuje tę część Europy, którą zdominowało wiele negatywnych zjawisk. Wyśmiewanie ich nie zdaje się na wiele, mówi nam autor, bo kiedy zdominują nas lęki, kompleksy i za bardzo zaufamy różnego rodzaju skrajnościom, może być już za późno. Autor jednak pisze o tych problemach, przedstawiając opinie ludzi, których spotyka na drodze. Sam też w ten sposób odsłania swoje poglądy, ale bardziej skupiony jest na pytaniach, niż szukaniu rozwiązań. Poszukuje przyczyn owych zjawisk, bo w ten sposób możemy lepiej je zrozumieć. Zachód dla niego jest wzorem, bo o demokrację tu chodzi, a nie o trzymanie ludzi w garści. Ziemowit Szczerek opowiada o tym z pewnym dystansem i nie brakuje mu poczucia humoru. Pisze o naszych współczesnych problemach bez kompleksów, z uczuciem i świadomością tego, kim jesteśmy.
Planuję przeczytać tę książkę już od pewnego czasu, teraz po Twojej recenzji nawet jeszcze bardziej. Widzę, że to ważna lektura opowiadająca o nas samych, a coś takiego zawsze bardzo rozwija. Sięgnę jeszcze w tym roku.
PS. Przepiękne te butelki na zdjęciu.
Ziemowit Szczerek pokazuje nam jacy jesteśmy, w tym wypadku w szerszym kontekście, bo poszerza swoje obserwacje o Europę Środkową.
A te butelki na zdjęciu tak jakoś pasowały mi do tej książki. 🙂
Ha, Ziemowita Szczerka mam na rozkładzie i ja. Nie wiem jeszcze, od której książki zacznę, ale czuję, że może nie skończyć się na znajomości tylko jednej pozycji. Pozycje proponowane przez autora są z pewnością w pewnym względzie „trudne”, bowiem ciężko jest nam akceptować swoje wady i przywary.
Warto zapoznać się z twórczością Ziemowita Szczerka, ponieważ ten autor pokazuje nam, jacy jesteśmy – a to prawda, że mało kto lubi oglądać własne negatywne cechy.