„Moja walka 3” – Karl Ove Knausgård

Moja walka 3, Karl Ove KnausgårdJeśli ktoś poznał poprzednie dwa tomy „Mojej walki” Karla Ove Knausgårda, doskonale wie, czego się spodziewać. W pierwszej części mowa była o dojrzewaniu oraz o śmierci najbliższych. Kolejny tom dotyczył relacji głównego bohatera z kobietami. Należę do tej grupy czytelników, której książki tego autora przypadły do gustu. Dlatego niecierpliwie czekałam na trzecią część. Dlaczego? Ponieważ Karl Ove Knausgård potrafi być niezwykle szczery w opisywaniu prozy życia. Tym razem autor dotyka wczesnego dzieciństwa. Dowiadujemy się, jak wyglądało życie chłopca, który dopiero zaczyna poznawać otaczający go świat. Czym go zaskoczy?

Z pewnością pokolenie trzydziestoparolatków pamięta serial „Cudowne lata”. Trzecia część jest również opowieścią o Karlu, jako dziecku – tyle, że nie w amerykańskiej wersji. Akcja książki rozgrywa się w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku w Norwegii. Rodzina Knausgårda przenosi się na południe kraju, kiedy chłopiec ma zaledwie osiem miesięcy. Oczywiście nie pamięta tego faktu, ale my poznajemy głównych bohaterów: młodych rodziców z dwojgiem dzieci.

Początek nauki, zabawy z kolegami, odkrywanie świata, pierwsze miłości. Brzmi jak sielanka. Poznajemy historię z perspektywy kilkuletniego dziecka. Jak postrzega świat, czym się zajmuje, oglądamy pierwsze sukcesy i porażki. Dla wielu ten czas jest najszczęśliwszy w życiu. Wolność, brak poczucia odpowiedzialności i dopiero zarysy obowiązków. W „Mojej walce 3” jednak nie zawsze będzie rajsko, tak jak we wspomnianym wyżej serialu.

Wszystko za sprawą ojca. Dlaczego człowiek, który powinien być najbliższy dziecku (razem z matką) tworzy wokół siebie takie napięcie? Kiedy Karl Ove przebywa w jego towarzystwie jest przerażony. Lęk narasta jeszcze bardziej w momencie, gdy chłopiec zostaje z synem sam na sam. A wtedy ojciec nie zna ograniczeń. Potrafi upokorzyć najmłodszego syna, albo słownie, albo stosując przemoc fizyczną. Przy tacie chłopiec nigdy nie czuje się bezpieczny.

Dopiero poznając trzecią część dowiemy się, dlaczego relacje dorosłego Karla z ojcem ułożyły się tak, a nie inaczej. Chłopiec, choć przecież ciekawy świata, otwarty, przy tacie staje się kimś innym. Zamyka się w sobie, różni się od rówieśników, nie potrafi się dostosować do zachowań grupy. Ojciec sprawia, że Karl nie wierzy we własne możliwości, a kiedy indziej nie pozwala mu rozwijać własnych talentów. Najważniejsza jest dyscyplina, często bezsensowna, najczęściej podyktowana wygodą silniejszego.

Karl Ove wczuwa się w świat dziecka tak bardzo, że zapomina o tabu, które dla nas dorosłych jest oczywiste. Prostolinijnie, jak przystało na kilkulatka, opowiada o doświadczeniach związanych z defekacją, by po chwili przejść do opisu zabawy (niekiedy można połączyć jedno z drugim). Świat dziecka nie zna norm i ograniczeń. Dlatego autor ponownie zaskakuje szczerością do bólu. Pamiętam z lektury „Mikołajka”, jak główny bohater fantazjuje, co by się stało po jego śmierci. Kiedy wspomina, że „wszyscy by go żałowali”, jest to zabawne. U Knausgårda przemyślenia tego typu również się pojawiają, ale są przepełnione smutkiem, ale też nostalgią.

Emocji w „Mojej walce 3” nie zabraknie. Knausgård pokazuje słabości chłopca, który doświadcza mnóstwa porażek. Do tego autor jest skrajnie szczery, wręcz ekshibicjonistyczny. Wiele wydarzeń z przeszłości przecież może być wciąż niewygodnych do wypowiedzenia, nawet jeśli jest się już dojrzałym mężczyzną. Z kim zatem walczy Karl Ove? Tym razem będą ukazane zmagania o kształtowanie osobowości bohatera. Knausgård potrafi jednocześnie opiewać dzieciństwo, aby za chwilę przerazić opisami doświadczeń traumatycznych. Dlaczego ta proza nas tak porusza? Okazuje się, że w tej książce możemy odnaleźć siebie. Czytając ją nie musimy udawać, że jesteśmy wyjątkowi, wspaniali. Każdy ma słabości. A Knaugsgård potrafi znaleźć w nich moc.

    • Tutaj nawet trudno określić formę, bo choć autor nazywa książkę powieścią, to raczej „moja walka” stanowi bardziej coś w rodzaju wspomnień, autobiografii.

    • Trzeba znać swój gust. Jednak książka stanowi fenomen – w Norwegii jest niezwykle popularna i bije wszelkie możliwe rekordy.

  1. Lubię czytać Twoje wpisy poświęcone kolejno ukazującym się książkom Knausgårda. Jestem pewien, że po którymś z Twoich tekstów w końcu sięgnę po prozę tego autora 🙂

    Opisywana część trzecia, przynajmniej dla mnie, wydaje się najb. interesująca, spośród tych, które się do tej pory ukazały. Świetna okazja, by przekonać się jak doświadczenia z dzieciństwa ukształtowały psychikę dorosłego człowieka i wpłynęły na jego dalsze życie.

    • W części trzeciej właśnie widać, jak bohater zaczyna się zmieniać pod wpływem ojca. Z drugiej strony, gdyby nie on, może nigdy by nie napisał „Mojej walki”?

  2. Pingback: „To ty jesteś Bobbym Fischerem” – Christer Mjåset | Czytam, bo chcę i już

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *