Kiedy Akademia Szwedzka ogłosiła w 2014 roku nazwisko laureata Literackiej Nagrody Nobla, okazało się, że o Patricku Modiano wiem tyle co nic. Zresztą nie ja jedna, ponieważ pisarz jest mało znany na świecie. W Polsce wydano zaledwie kilka jego tytułów. Na szczęście znalazły się książki tego autora wydane w języku polskim, a ja postanowiłam poznać twórczość Modiano nieco bliżej. Zaczęłam od książki „Nawroty nocy”.
Tytuł został wydany w 1968 roku, a sam Modiano miał wtedy zaledwie dwadzieścia cztery lata. Rok wcześniej zadebiutował powieścią „La Place de l’Étoile”. Akcja „Nawrotów nocy” przenosi czytelnika prosto do Paryża w czasy drugiej wojny światowej. Zaraz nasunęło mi się skojarzenie ze „Szkicami piórkiem” Andrzeja Bobkowskiego, który z kolei zapisywał swoje doświadczenia z perspektywy polskiego obserwatora i komentatora.
W „Nawrotach nocy” mamy jednak do czynienia z zupełnie inną formą niż dziennik. Otrzymujemy minipowieść, książkę niepozorną pod względem wielkości, ale za to z dużą ilością możliwych odczytań. Bohater tej historii jest dwudziestoletnim człowiekiem. Mówi o sobie, że jest podwójnym, czy nawet potrójnym zdrajcą. Odbywa po Paryżu jakąś niezwykłą podróż. Nie jest to jednak jak u Bobkowskiego jazda na rowerze, a raczej coś w rodzaju niemal narkotycznego lotu.
Miasto u Modiano przestało być stolicą świata. Z „Miasta świateł” stało się czymś mrocznym, gdzie łatwo znaleźć typa spod ciemnej gwiazdy. Apokalipsa odbywa się na naszych oczach, a miasto ogarnia jakiś makabryczny przedśmiertny podryg. Stan psychodelii, któremu towarzyszy równie mroczna muzyka. Tak jakby wszyscy znaleźli się na rozpędzonej karuzeli, z której nie ma już wyjścia. Dlatego bohaterowie jakby w ostatnim tchnieniu dopuszczają do głosu swoje najgorsze instynkty.
Główny bohater zaplątał się w nici historii. Poznajemy go na przyjęciu, z którego na początku niewiele jesteśmy w stanie zrozumieć. Obserwujemy kolejnych niezwykłych uczestników tego balu, ale kim są ci ludzie? Elita, czy może postacie udające kogoś, kim nie są? Podczas przyjęcia cały czas słychać muzykę – jest ona bardzo ważna w tym momencie, warto sobie odtworzyć owe utwory muzyczne.
Kim jest młody mężczyzna, który opowiada swoją historię? Czy to Swing Trubadur, Księżniczka Lamballe, czy brat Judasza? Czy rzeczywiście mamy do czynienia ze zdrajcą, konfidentem? Jeśli tak, to jakiego rodzaju? Która z podawanych przez niego wersji wydarzeń może być tą właściwą? Podczas czytania rodzi się mnóstwo pytań. Jednocześnie widzimy, a może bardziej wyczuwamy, jak wojna zmienia człowieka. Odbiera mu niewinność, deprawuje i kusi. Daje odrobinę władzy, by jednocześnie odebrać resztki człowieczeństwa. Świat chyli się ku upadkowi, pozwalając wyjść na wierzch najgorszym typom. Natomiast główny bohater przekazuje swoje uczucia, poznajemy jego emocje, a w tle brzmi niepokojąca muzyka.
W „Nawrotach nocy” mowa o znanym problemie, z którym Francuzi próbują sobie poradzić. Już w czasie drugiej wojny światowej o problemie kolaboracji, niechęci do umierania za Gdańsk pisał Bobkowski. Modiano zrobił to zupełnie inaczej. Również poznajemy miasto, z jego tętniącym mrocznym życiem, tyle że Modiano opowiedział tę historię w sposób surrealistyczny, nieco oniryczny – jak byśmy byli w stanie upojenia. W ten sposób wyczuwamy emocje bohatera, poznajemy jego wrażenia, widzimy brak przyszłości. Cały tragizm jednostki oraz ból jaki się pojawia po uświadomieniu tej sytuacji. Wprawdzie lektura przez taki wybór formy staje się trudniejsza w odbiorze, ale myślę, że warto poznać zupełnie inną wizję Paryża – miasta upadłego.
Dziękuję za książkę Wydawnictwu Znak.
Czytałam tylko jedną książkę Modiano, „Zagubioną dzielnicę”. Niestety, nie spodobała mi się, ale może trafiłam na najgorszą. Sięgnę jeszcze po „Nawroty nocy”, bo tak ciekawie o nich napisałaś 🙂
Tak sobie myślę, że jak na mało znanego pisarza, to Modiano przed zdobyciem Nobla mógł się pochwalić całkiem sporą ilością tytułów przetłumaczonych na język Polski. To dobrze świadczy o pracy naszych redaktorów, przynajmniej z czasów PRL-u, bo to głównie wtedy ukazywały się powieści Francuza : )
Prezentowana książka wydaje się ogromnie interesująca, szczególnie z uwagi na problem kolaboracji – lubię sylwetki ludzi słabych, którzy ulegają podszeptom tchórzostwa. Ciekawi mnie też narracja – mam nadzieję, że w tym oniryzmie czytelnik nie zawędruje razem z bohaterem tak daleko, jak ma to miejsce w przypadku „Krainy wódki” Mo Yana : )
Bardzo ciekawie brzmi opis lektury. Częściej czytamy o heroicznych czynach i niezłomnych bohaterach wojennych, a tu zmiana i dobrze, bo wojna to większości obraz tchórzostwa, zdrady….
Ciekawi mnie obraz Paryża. Z chęcią sięgnę po tę książkę 🙂
Modiano wciąż jeszcze przede mną, trzeba wreszcie nadrobić braki…