„Niepowinność” – Paweł Radziszewski

Niepowinność, Paweł RadziszewskiWieś kojarzyć się może z dawnym, tradycyjnym życiem chłopów. Możemy wyobrażać ją sobie przez pryzmat opowieści Stanisława Reymonta, czy „Konopielki” Edwarda Redlińskiego, albo widzieć w niej magiczne miejsce, jak w „Jańciu Wodniku” Jana Jakuba Kolskiego. Skąd jednak na takiej wsi wzięły się osiedla i bloki? W czasach komunistycznych władze postanowiły stworzyć Państwowe Gospodarstwa Rolne, na wzór wprowadzonych w ZSRR sowchozów. Okazały się jednak niewydolne, a po upadku systemu, w 1991 roku zostały zlikwidowane. Paweł Radziszewski za sprawą powieści „Niepowinność” zabierze nas do jednego z takich miejsc.

Akcja powieści rozgrywa się w Furcie, niewielkiej wsi położonej koło Ełku. Tam mieszkają główni bohaterowie tej historii: Jacek, Seweryn i Marzena. Poznajemy ich, kiedy są jeszcze dziećmi. Mieszkają na jednym osiedlu (jedynym we wsi) i każde z nich posiada plan na przyszłość. Obaj chłopcy wyobrażają sobie, że staną się kimś ważnym. Seweryn chce tak jak jego ojciec zostać dyrektorem. Jacek wręcz odwrotnie, nie ma zamiaru podążać śladami taty, który jest palaczem w kotłowni i nikt go nie szanuje. Obaj chłopcy wpatrzeni są jak w obraz w Marzenę.

W blokach toczy się zwyczajne życie. Widać tu jednak hierarchię. Jest podział na lepszych i gorszych. Nie bez powodu Seweryn mieszka na najwyższym piętrze, a jego apartament składa się z dwóch mieszkań. W końcu dyrektor i jego rodzina nie mogą żyć, jak reszta ludzi z pegeeru. Zresztą Marzena też nie jest zwyczajną mieszkanką osiedla. Jej ojciec pracuje w Niemczech. W czasach PRL-u oznacza to, że dziewczyna posiada to, o czym inni mogą tylko pomarzyć. Najgorzej ma Jacek. Nikt nie chce rozmawiać z synem palacza. Chłopiec jest traktowany jak trędowaty.

Na tym osiedlu dorośli nie za bardzo przejmują się własnymi dziećmi. Te ostatnie spędzają czas na huśtawkach, eksplorują okolicę. Mają jednak nie wchodzić do piwnicy. Straszone są, że za złe zachowanie właśnie tam zostaną zamknięte. Dlaczego mają bać się tego miejsca? Zakaz pobudza dziecięcą wyobraźnię. Im bardziej nie mogą, tym mocniej chciałyby odkryć, co skrywa się za drzwiami piwnic. W końcu decydują się złamać zakaz. Jakie będą tego konsekwencje? Co odkryją?

Paweł Radziszewski w książce „Niepowinność” odkrywa przed czytelnikiem surową rzeczywistość tuż przed transformacją, a potem jeszcze gorszy czas rozpadu. Oglądamy świat, w którym dzieci boją się dorosłych. Alkoholizm, brak odpowiedniej opieki, edukacji doprowadzają do tego, że młodzi ludzie nie mają zbyt wielu widoków na przyszłość. Z Furtu trudno się wyrwać. Komu się to uda, nie chce wracać. Tak się stało z wieloma osobami, a ci którzy tu tkwią, nie czuje się zbyt dobrze. Pegeer rządził się swoimi prawami. W Furcie tylko kilka osób potrafiło sprawić, by owa rzeczywistość się nie rozpadła. Podczas lektury wędrujemy na kolejne piętra bloku. Każdy rozdział rozpoczyna się od opowieści jednej z takich osób. Są oni założycielami tego miejsca, później stają się też filarami, które nie pozwalają mu się załamać.

„Niepowinność” mogłaby zostać zaliczona do powieści o dojrzewaniu, jest w niej jednak coś jeszcze. Oglądamy nie tylko dorastanie Marzeny, Jacka i Seweryna. Stopniowo też odkrywamy też historie ich rodziców i ludzi odpowiedzialnych za pegeer w Furcie. Widzimy, jak ułożyły się relacje, a także hierarchia w tej małej społeczności. Socjalistyczne ideały głosiły, że każdy ma być równy. W Furcie jednak nic takiego nie miało miejsca. Dlaczego jednak tak ułożyły się te relacje, odkrywamy stopniowo. Paweł Radziszewski odsłania to przed czytelnikiem po trochę, sprawiając że nasza ciekawość rośnie.

Powieść Pawła Radziszewskiego nie może być odczytywana tylko dosłownie. Odbiorca będzie zastanawiał się, kim są żyjący w piwnicach szaracy. Co symbolizują ci bohaterowie? Druga warstwa, ta metaforyczna, wymaga od czytelnika pewnego wysiłku intelektualnego. Ten zabieg sprawia jednak, że powieść staje się uniwersalna. Odkrywamy opowieść o ludziach, którym nie udało się osiągnąć sukcesu, więc musieli zejść do podziemi. Nie spełnili oczekiwań, ale przecież takich osób nikt nie chce oglądać. Są niewygodni, gdyż stanowią zaprzeczenie idei prezentowanej przez dany system. W PRL-u robotnicy pegeerów mieli być tym społeczeństwem idealnym. Nic takiego jednak się nie stało. Później nie było lepiej. Paweł Radziszewski rozlicza się z tym, ale daje nam też powieść o poszukiwaniu własnej tożsamości i o tym, czy można się wyrwać z tych podziałów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *