Nie popełniłam błędu w tytule recenzji. Nawiązanie do obrazu Hieronima Boscha pt. „Ogród rozkoszy ziemskich” jest jak najbardziej celowo użyte przez autorkę. Hiszpańska pisarka, Beatriz Serrano zabierze nas nawet do muzeum, w którym znajduje się wspomniane dzieło. Pisarka debiutowała powieścią „Ogród rozpaczy ziemskich”. Tytuł ten stał się niezwykle popularny i przetłumaczony został na kilkanaście języków. Za przekład na język polski odpowiada Ewa Ratajczyk.
Marisa, główna bohaterka powieści, z pewnością jest kobietą sukcesu. Osoba ledwo po trzydziestce, ale zajmująca całkiem znaczące stanowisko w firmie, w której pracuje. Radzi sobie również w miejskiej dżungli. Choć nie posiada rodziny, może liczyć na niezobowiązujące relacje romansowe z sąsiadem. Kiedy potrzebuje chwili dla siebie, idzie do muzeum, ma nawet swoje ulubione. Dzięki karcie Przyjaciela Muzeum może często zaglądać do Muzeum Prado w Madrycie, gdzie znajduje się słynny tryptyk Hieronima Boscha. Marisa, jeszcze jako nastolatka, marzyła o studiowaniu historii sztuki.
Kobieta od ośmiu lat pracuje w branży reklamowej, od czterech w tej samej agencji. Awansowała do szczebla kierowniczego, a oprócz tego prowadzi zajęcia na uczelni. Świetnie sobie radzi w korporacyjnym świecie, a mimo to czuje pustkę. Zachowuje jednak pozory i nikt nie widzi ani jej zagubienia, ani poczucia wypalenia. Nikomu tego nie pokazuje, a ponadto nie nawiązała z nikim tak bliskiej relacji, by móc się zwierzyć ze swoich problemów.
Marisa zdaje się być osobą produktywną, czyli znaczącym trybikiem w społeczeństwie, ale ani trochę tego nie czuje. Ma wrażenie, że jest jakąś bezproduktywną oszustką. Ogarniają ją różnego rodzaju lęki i niepokoje. Ratuje się lekami uspokajającymi i zagłusza myśli włączając YouTube Premium. Wystarczy puścić jakikolwiek filmik, a potem już jakoś pójdzie. Wcześniej zrobi zakupy w dużym sklepie i przetrwa te dwadzieścia cztery godziny długiej doby. Bohaterka szczerze nienawidzi swojej pracy. Musi jednak zarabiać, żeby się utrzymać.
Beatriz Serrano opisując Marisę i jej codzienność skłania nas do refleksji, ale również bawi. Narratorką jest sama główna postać. Relacjonuje swoje życie posługując się również humorem. Dzięki temu nie czujemy się przytłoczeni emocjami Marisy. Widzimy na pozór idealny świat, jaki na co dzień pokazują nam celebryci. Współcześni milenialsi wiedzą doskonale, że to tylko piękne opakowanie. Nie potrafią jednak wyjść z tego wzajemnego oszukiwania się. Kiedy pewnego dnia znika osoba, z którą Marisa poczuła więź emocjonalną w biurze, cała reszta pracowników zachowuje się, jakby Rita nigdy nie istniała.
W „Ogrodzie rozpaczy ziemskich” poruszone zostały tematy, ukazujące świat pokolenia milenialsów. Marisa jest kobietą, której problemy wielu współczesnym ludziom nie są ani trochę obce. Na zewnątrz prowadzą idealne życie: są wciąż młodzi, a mogą wyjechać co jakiś czas na wymarzone wakacje, raczyć się dobrym jedzeniem i winem. Czują jednak, że to tylko pozory ziemskiego raju. Praca nie przynosi satysfakcji, choć bez niej nie można się utrzymać. Relacje międzyludzkie pozostawiają wiele do życzenia, brakuje prawdziwej bliskości, czy szczerości w okazywaniu uczuć. Pozostaje ukrywanie problemów, maskowanie ich środkami zagłuszającymi depresję, stany lękowe. Podczas lektury książki zastanawiamy się, czy można jakoś temu zaradzić? Czy skazani jesteśmy na wyobcowanie i samotność w tłumie?
Beatriz Serrano napisała historię kobiety, z którą wielu może znaleźć nić porozumienia. Nie dziwi mnie w ogóle, że powieść stała się bestsellerem. „Ogród rozpaczy ziemskich” przeczytałam bardzo szybko, ponieważ historia mimo silnego ładunku emocjonalnego, wciąga czytelnika nie tyle w wir wydarzeń, co do świata przeżyć i emocji Marisy. Jednocześnie historia zaskoczyła mnie humorem i samym finałem. Już rozumiem dlaczego książka Serrano porównana została do tych, które pisze Ottessa Moshfegh.