„On” – Zośka Papużanka

On, Zośka PapużankaDebiutancka „Szopka” Zośki Papużanki okazała się książką, która została bardzo dobrze przyjęta. Nominowano ją do Nagrody Nike i Paszportów Polityki. Napisać drugą, równie dobrą powieść, nie jest łatwo. Ale wreszcie się doczekałam. Po niemal czterech latach otrzymujemy książkę tej autorki pt. „On”. Tytuł niepozorny, choć intrygujący. Tym razem poznajemy historię bohatera, należącego do pokolenia, do którego sama się zaliczam. Opowieść zaczyna się w czasach PRL-u…

Śpik, główna postać powieści „On”, z pewnością nigdy nie zostałby superbohaterem. Jego matka z niepokojem dostrzega, że jej syn różni się od innych dzieci. Chłopiec nie rozumie książeczek z serii „Poczytaj mi mamo”, nie potrafi bawić się jak inne maluchy. Kiedy idzie do pierwszej klasy obawy matki jeszcze rosną, bowiem Śpik nijak nie pasuje do grupy rówieśniczej. Natychmiast otrzymuje przezwisko od kolegów z klasy, ponieważ podczas lekcji cieknie mu z nosa. Śpik to właśnie krakowska nazwa na to, co nazywa się w innej części kraju smarkami.

Kiedy dziecko przychodzi na świat, wszyscy mają wobec niego mnóstwo oczekiwań. Takie myślenie życzeniowe może być bardzo bolesna dla matki, która czuje się winna tego, że jej syn nie jest taki, jak wszystkie dzieci. Dlatego pani Kowalska na wywiadówki przychodzi z lękiem, stara się wtopić w tło. Ale czy można zarzucać komuś, że kocha własne dziecko takie, jakie jest naprawdę? Matka Śpika musi jednak do tego dojrzeć, by stworzyć synowi świat, w którym będzie czuł się bezpieczny. Pokazuje Śpikowi, że zawsze może na nią liczyć. Dlatego chłopiec najlepiej się przy niej czuje, bo otrzymuje od matki wsparcie.

W PRL-owskiej szkole nie brakuje prześladowania i wyśmiewania. Jak wyglądała podstawówka w latach osiemdziesiątych? Pełna uniformizacja – mundurki, te same buty Relax zimą, czy Wigry 3 na pierwszą komunię. Świat tonie we wszystkich odcieniach szarości. Ten odmieniec nie potrafi w tym stadzie krakać jak pozostałe wrony. Dlatego może liczyć na dokuczanie ze strony okrutnych rówieśników. Były to dzieci bez tożsamości, bo jak pisze Zośka Papużanka, żeby ją posiadać nie można być takim samym, jak wszyscy wokoło. Tylko Śpik ją posiadał. Jednak była to tożsamość bohatera przegranego – patrząc z perspektywy ludzi niewykraczających poza schemat.

Bohatera książki fascynują krakowskie tramwaje. Doskonale zna ich rozkład jazdy. Obserwowanie ich przez okno stanowi coś, co zastępuje marzenia. A może tramwaje po prostu wprowadzają porządek w tym chaosie, jakim jest życie? Śpik dorasta w rodzinie dysfunkcyjnej, bez ojca, bo ten pracuje „na hucie”, więc się zbytnio nie angażuje, a potem odchodzi. Pomaga babcia, która ze swoim kompulsywnym robieniem na drutach, również stanowi jakieś oparcie. Największa siłę można znaleźć w matczynej miłości. Ona zastępuje Śpikowi cały świat, choć to rozwija się z czasem. Matka musi dojrzeć do bezwarunkowego macierzyństwa.

Zośka Papużanka pisząc o PRL-owskiej rzeczywistości pokazuje świat, w którym nie ma miejsca dla ludzi wykraczających poza schemat. To nie jest sentymentalny powrót do lat dzieciństwa. Sam Śpik wprawdzie jakoś przechodzi z klasy do klasy, ale wiele to go kosztuje. Mimo wszelkich przeciwieństw losu, udaje mu się zachować pozytywne nastawienie do świata. Czytelnik widzi błędy systemu nauczania, bo chodziło w nim przecież o kolejne powielanie stereotypów.

Narracja w powieści „On” prowadzona jest przede wszystkim z perspektywy nienazwanej kobiety, prawdopodobnie koleżanki z klasy Śpika. Ona obserwuje głównego bohatera i opowiada o nim. Pod koniec tej historii próbujemy wniknąć głębiej w świadomość głównego bohatera, wtedy mamy do czynienia z konwencją surrealistyczną. Zośka Papużanka pokazuje, że życie każdej osoby ma wielką wartość i na przekór wszystkiemu i wszystkim pisze o tym w sposób przekonujący oraz ciekawy. Pobudza naszą empatię oraz zmusza do zastanowienia. Dla wielu będzie to również niekoniecznie sentymentalna podróż w czasie do rzeczywistości znanej z własnego dzieciństwa.

  1. Kraków, PRL, inność – wiele rzeczy sprawia, że ta książka sprawia wrażenie bardzo interesującej. Zośka Papużanka to jedna z tych autorek, o której sporo słyszałem, ale jeszcze nie miałem okazji poznać jej pisarstwa.

  2. Przeczytałam i książka mnie oczarowała, z jednej strony sentymentalna podróż do czasów dzieciństwa, z drugiej ujęła mnie opowieść trudnego macierzyństwa mamy Śpika, do tego język jakim pisze Papużanka. Przeniosła język ulicy, szkoły, podwórka i „zrobiła” z niego prawdziwą literaturę. Cudowna książka. ( a kilka dni temu skończyłam Szopkę, równie dobra.) pozdrawiam ciepło.

    • To dzieciństwo doskonale mi znane, mimo że mieszkałam w innej części Polski. Papużanka potrafiła wydobyć całą esencję z tych naszych doświadczeń. Autorka nie gloryfikuje tych czasów, a pokazuje jakie były naprawdę. Co do języka – też mi odpowiada ten styl.

  3. Mam dokładnie takie same odczucia jak ~Ambrose 🙂 I również sporo słyszałam o Papużance, ale jeszcze nie miałam okazji zapoznać się z jej twórczością. Przede wszystkim- świetna recenzja! Na pewno będę odwiedzać Pani bloga 🙂
    Pozdrawiam!

    • Żałuję tylko jednego, że musiałam dość długo czekać na powieść „On”. Na szczęście pisarka podeszła do sprawy w sposób właściwy – postanowiła pisać dobrze, a nie na czas. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *