Nie tylko dorośli cenią sobie humor. Dzieciaki jeszcze częściej się śmieją, dlatego lubią historie książkowe, które bawią. Nie dziwi zatem sukces „Dzienników cwaniaczka”, ale takich opowieści, łączących rysunek i słowo, jest znacznie więcej. „Pamiętnik Zuzy-Łobuzy” z pewnością spodoba się tym, którym brakuje wyrazistych bohaterek. Zuza nigdy się nie nudzi, w jej życiu dzieje się wiele, choć nie wszystko udaje się w taki sposób, w jaki zaplanowała dziesięciolatka. Z tego wynikają kłopoty, a przede wszystkim zabawne sytuacje. W pierwszym tomie z serii pt. „Inwazja królików”, będzie ich naprawdę wiele.
Początek czwartej klasy to nie przelewki, ale też nowe możliwości. Zuza zaczyna rok szkolny w innej szkole. Ma sporo oczekiwań i planów. Ciekawa jest też tego, co ją czeka. Jakie będą koleżanki oraz wychowawczyni? Na szczęście razem z Łobuzą do nowej klasy idzie również jej najbliższa przyjaciółka. We dwie zawsze raźniej. Czasem trzeba powalczyć, np. o odpowiednią ławkę.
Zuza poznaje nowe koleżanki i kolegów. Wychowawczyni sprawia wrażenie niezwykle surowej. Nazywa się Genowefa Kupczy i pod żadnym pozorem nie wolno śmiać się z jej nazwiska. Zosia, najlepsza koleżanka Łobuzy, po złamaniu zakazu szybko łapie pierwszą karę. A to dopiero początek kłopotów. Jedna z uczennic okazuje się strasznie przemądrzała. Zuzie nie podoba się, że przechwala się wszystkim, co ma. Natomiast nikt nie wierzy Zośce, że posiada dwieście królików. Skąd się wzięły w mieszkaniu dziewczynki? Przecież na początku były tylko dwa samczyki… Co zrobić z taką ogromną ilością zwierzątek?
Zuza marzy o pupilu. Chciałaby mieć psa, nie uznaje swojego żółwia za zwierzę domowe. Postanawia zarobić i kupić sobie pieska. Zadanie okazuje się bardzo trudne. Różne zajęcia, których się podejmuje Łobuza, kończą się niepowodzeniem i popadaniem w kolejne tarapaty.
Książka utrzymana jest w formie pamiętnika. Właściwie to niemal diariusz, ponieważ Zuza pisze prawie co dzień i zdaje relację ze swoich przygód. Do tekstu dołączone są liczne ilustracje, które pomagają w zrozumieniu historii. Również rysunki są zabawne i jeszcze podkreślają humorystyczny charakter opowieści. Nawet jeśli tytułowa bohaterka przeżywa trudne problemy, to są one podane w sposób lekki, wywołujący uśmiech na twarzy. To co wydawało się niemożliwe do rozwiązania zawsze kończy się dobrze, choć droga do osiągnięcia sukcesu wcale nie jest usłana różami.
„Pamiętnik Zuzy-Łobuzy. Inwazja królików” Alice Pantermüller pokazuje świat z perspektywy czwartoklasistki. Wygląda on inaczej niż wyobrażają sobie dorośli. Zuza ma dobrą relację z rodzicami, ale ci ostatni nie zawsze zwracają na nią uwagę. Wtedy łatwo o nieporozumienia. Zuza natomiast w swoim pamiętniku pisze wprost, co myśli o niektórych sytuacjach. Jej przemyślenia podane są w sposób łatwy w odbiorze. Alice Pantermüller posługuje się prostym językiem, dzięki temu już ośmioletnie dzieci nie będą miały problemu ze zrozumieniem treści. Dodatkowo ilustracje Danieli Kohl wzbogacają tę historię i nadają jej dodatkowej atrakcyjności. Moje pociechy pochłaniają książki o Zuzie-Łobuzie w kilka chwil. Choć bohaterką jest dziewczyna, to nawet dziesięcioletni syn nie ma oporów, by sięgać po kolejne tomy z tej serii. Być może nie przyznałby się do tego kolegom, ale w domu śmieje się na głos podczas poznawania zabawnych przygód bohaterki.
Takie książki to też relaks dla dorosłych. Pozdrawiam znad filiżanki porannej kawy !
Dlatego lubię czytać dzieciom na głos – sama również się odprężam podczas wspólnej lektury. Pozdrawiam 🙂
ha, wydaje mi się, że moja Córka by przepadła:)