Tym razem już nie było haseł typu: mama ja jestem za duża na taką książkę. Padło zupełnie inne zdanie: „Kiedy przeczytasz nam znowu „Pana Kuleczkę”?
Oczywiście znam swoje dzieci, więc w zanadrzu miałam drugą część książki Wojciecha Widłaka „Pan Kuleczka. Skrzydła”. Jesteśmy w dalszym ciągu świadkami przygód niesamowitej czwórki przyjaciół. Nadal mamy psa Pypcia, muchę Bzyk-Bzyk, kaczkę Katastrofę oraz tytułowego bohatera.
Dla najmłodszych słuchaczy w książce nie ma rzeczy nadprzyrodzonych. No bo fakt, że pies i kaczka mówią ludzkim głosem to oczywiste i w pełni naturalne. Zwierzęta stanowią tu odpowiednik dziecięcych bohaterów i zachowań. Kaczka nadal ma wybuchowy charakter, psoci ile wlezie, pies zachowuje się melancholijnie i tylko mucha jest nieprzenikniona w swej naturze – choć nauczyła się mówić „nie”.
Cała czwórka pokazuje dzieciom, że można obserwować najbliższy, bo otaczający nas świat. Bohaterowie mają tu czas na to, by patrzeć co dzieje się za oknem, potrafią wybrać się na piknik pociągiem. Wszystko odbywa się bez pośpiechu, choć ze sporą dawką humoru. Pan Kuleczka nigdy nie popędza swej trzódki. Odpowiada spokojnie na wszystkie pytania, uczy i naprowadza na właściwą odpowiedź swych małych podopiecznych.
Katastrofa i Pypeć potrafią się kłócić, drzeć psy – to głównie specjalność kaczki. Jednak zdają sobie sprawę, że łączy ich coś szczególnego. Mogą poczuć tę więź, na przykład podczas powrotu z zakupów. Bohaterowie robią rzeczy, które nie są powszechnie popularne, a jednak każde dziecko świata chciałoby coś takiego przeżyć. Poszukiwanie skarbu, leżenie na łące, obserwownie kwiatków rosnących w doniczce, jazda pociągiem. Skoro na co dzień nie ma na to czasu, to świetnie jest dziecku o tym poczytać. No i można się pośmiać z zabawnych perypetii kaczki i Pypcia. Komizm sytuacyjny i słowny jest w tych opowieściach na wysokim poziomie. Tylko cztero i siedmiolaki domagają się więcej. Jeden tom ledwo się da podzielić na dwa wieczory… A maluchy wołają zgodnie – „Mamo jeszcze!”
Pingback: „Spacerkiem przez rok” – Małgorzata Strzałkowska | Czytam, bo chcę i już